Najnowsze informacje
anal pump

Jesień z feederem (1)

Wietrzne, jesienne dni zwykle znacznie utrudniają i komplikują połów długimi wędziskami spławikowymi. Sprawiają, iż przy takiej pogodzie albo w ogóle rezygnujemy z wędkowania, albo jeżeli już znaleźliśmy się nad wodą, szukamy miejsc zacisznych i osłoniętych od wiatru. Oczywiście w takim zacisznym łowisku wędkuje się znacznie przyjemniej i łatwiej, ale wybór tak dogodnego do wędkowania miejsca nie zawsze jest na tyle dobrym posunięciem, aby cieszyć się częstymi braniami i holami przyzwoitych ryb. Wietrznym warunkom można się jednak przeciwstawić, a wędkowanie w nich może być nie tylko skuteczne, ale i przyjemne. Trzeba tylko umiejętnie dostosować do nich metodę wędkowania.
Mój przyjaciel Jurek w takie dni nie rusza się nad wodę bez feedera i ciepłej kurtki z kapturem. Twierdzi, że patrzenie na wyginającą się szczytówkę wędziska jest nie mniej emocjonujące od obserwacji spławika, a przy tym można łowić w każdym atrakcyjnym miejscu, bez względu na to, jak silny wieje wiatr. Zaintrygowało mnie to i gdy pewnego dnia Jurek zaproponował wspólną wędkarską wyprawę, zgodziłem się.
Nad Wisłą byliśmy wczesnym popołudniem. Dzień był piękny, słoneczny, tylko z południowego wschodu zawiewał dość mocno chłodny wiatr. Jurek przygotował wędki i ubił w koszyczkach zanętowych przygotowaną zanętę wymieszaną z białymi robakami. Na haczyki nawlekliśmy po dwa białe robaki i jednego średniej wielkości czerwonego „gnojaka” (dżdżownica kompostowa) i zarzuciliśmy zestawy w nurt rzeki. Ustawiliśmy wędziska na skraju brzegu w stabilnych, wysokich, trójramiennych stojakach pod kątem 60–70 stopni względem lustra wody. Nawinęliśmy zbędny luz żyłki na kołowrotki – naprężając ją, i zaczęliśmy bacznie obserwować lekko przygięte, jaskrawe, dobrze widoczne na tle bladoniebieskiego nieba szczytówki.

Zobacz kolejny artykuł

Fatum (3)

Zaskoczony i jednocześnie przekonany, że ryba już wisi na wędce, chyba nieco spóźniam zacięcie. W …