Po ostatnich występach płocczan w Lidze Mistrzów wydawało się, że trzecie spotkanie będzie kolejną kompromitującą porażką. Tymczasem nieliczna grupka kibiców, którzy przyjechali z Płocka, obserwowała zupełnie przyzwoity pojedynek. Naszpikowana kadrowiczami z różnych krajów niemiecka drużyna chciała zmieść z powierzchni hali nafciarzy. Ale ci się nie dali. Do 15 min. mecz był bardzo wyrównany. Za każdą bramkę gospodarzy, padała bramka płocczan, mimo tego, że między słupkami Lowenrudel stał najlepszy polski bramkarz Sławomir Szmal.
Niestety, drugi kwadrans gry już nie był tak wyrównany. W 15 min. zanotowano wynik 7:6 dla niemieckiej drużyny, w 20 min. gospodarze prowadzili 12:7 i taką przewagę udawało im się utrzymywać do końca II połowy. Po przerwie było znacznie gorzej.
W bramce zagrał bardzo skutecznie Hennig Fritz, który odbijał sporo piłek. Z drugiej strony płocczanie rzucali wyjątkowo niecelnie, co sprawiło, że w II połowie zdobyli tylko 9 bramek. Gospodarze za to imponowali, przede wszystkim szybkością, skutecznością i, co tu dużo mówić, znakomicie bawili się na boisku, prezentując swoje umiejętności, nagradzane oklaskami przez kibiców.
W płockiej ekipie nie przestraszył się rywali Michał Matysik, któremu po meczu z uznaniem, niemieccy kibice gratulowali występu. Dopiero w końcówce radził sobie ze szczelną obroną rywali Sebastian Rumniak. Zupełnie nie dawał sobie rady na parkiecie Witalij Nat, mnóstwo piłek popsuł Ivan Pronin, który swoimi niekonwencjonalnymi rzutami nie potrafił zaskoczyć bramkarzy rywali.
Ten mecz, choć przegrany wysoko, dał jednak nadzieję, że jeszcze Wisła odrodzi się na europejskich parkietach. I choć raczej nie powalczy o zajęcie III miejsca w grupie, to ma szanse zmyć złe wrażenie, jakie pozostawiła po sobie po pierwszych pojedynkach.
Już teraz z wielką dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że I miejsce w grupie H zajmie niemiecki zespół Lowenrudel, II powinno przypaść Croatii Zagrzeb, a trzecie wicemistrzom Węgier. Płocczanie, jeśli powalczą, mogą zdobyć jakieś punkty, ale raczej to nie będzie możliwe. Wisła zakończy ten sezon w Lidze Mistrzów najsłabszym występem od lat.
Po meczu trener Bogdan Kowalczyk gratulował rywalom dobrego meczu. – Widać było na boisku, z którego zespołu zawodnicy odchodzą do którego. W Płocku grali przecież wcześniej i Sławek Szmal i Mariusz Jurasik. Niestety, nie mogliśmy rywalom nic przeciwstawić. Wynik byłby korzystniejszy, gdyby nie słabszy dzień obu płockich bramkarzy.
– Byłbym zadowolony ze swojej postawy, gdyby padł dziś inny wynik – powiedział Sebastian Rumniak, zdobywca 6 goli. – Szkoda, że tak rzadko udawało nam się przejść linię obrony.
Lowen: Szmal, Fritz – Gensheimer 3, Roggisch, Bielecki 1, Tkaczyk 3, Harbok 1, Scharzer 3, Shelmenko 4, Filip 5/1, Jurasik 3, Klimovets 1, Sigurdsson 10/2, Gretzki 4, Hruscak
Wisła: Wichary, Seier – Niedzielski 1, Kwiatkowski, Matysik 7, Nat, Kuptel, Wuszter 4/2, Zołoteńko 1, Rumniak 6, Pronin 5, Twardo 1
Jola Marciniak
Powiedzieli po meczu
Kadrowicze o Wiśle
Komplementował płocką drużynę Grzegorz Tkaczyk. – Wiśle zupełnie nie wyszedł początek Ligi Mistrzów, ale dziś postawili nam twarde warunki, choć nie do końca udało się im pokazać, co potrafią. Może to dlatego, że nie grają w swojej hali. Są mocnym zespołem, ale przyznać trzeba, że nasza grupa jest jedną z najcięższych, czołówka europejska. Nie mają łatwo, ale życzę im powodzenia w kolejnych spotkaniach, żeby nie zwieszali głów, tylko grali dalej. Dla nas każdy mecz jest bardzo ważny, zwłaszcza że nasz start w Lidze Mistrzów jest bardzo dobry. Będziemy chcieli wygrać w Płocku i wyjść z I miejsca w grupie, co da nam dobrą pozycję wyjściową. Osobiście bardzo cieszę się, że będę grał w Polsce, w Łącku.
Na pytanie, czy któryś z płockich zawodników miałby szansę grać w niemieckim zespole z czołówki ligi, Grzegorz odpowiedział: – Oczywiście, wielu chłopców z Polski wyjeżdża i radzą sobie w zespołach niemieckich.
– Przed tymi rozgrywkami wiedziałem, że będzie to trudna grupa – mówił po meczu Mariusz Jurasik. – Ostatnie dwa mecze Płock zagrał bardzo słabo, aż nie wierzyłem, że to możliwe, bo nigdy tak słabo się nie prezentował. Dziś pozytywnie można powiedzieć o Wiśle, bo postawiła nam ciężkie warunki. Grali na wyjeździe, ale widać było poukładaną grę. Cieszymy się, że wygraliśmy 13 bramkami, ale wynik nie pokazuje tego, co działo się na boisku. Równie dobrze mogło się skończyć 2-3 bramkami. Rzeczywiście bardzo dobrze zagrali nasi bramkarze. Doskonale rozpracowali zawodników z Płocka. Gdyby cały zespół zagrał tak jak Matysik, wtedy mielibyśmy ogromne kłopoty, by wygrać. Ja bardzo się cieszę, że graliśmy z Płockiem i mam nadzieję, że w Łącku, na nasz mecz, będzie pełna hala. Myślę, że nawet jeśli ten mecz przekreśli szanse Wisły na wyjście z grupy, to i tak przyjdzie na spotkanie mnóstwo kibiców i obejrzą wspaniały mecz. Ja pamiętam płocką publiczność sprzed kilku lat i wiem, że tam zawsze doping jest wspaniały.
Jol.
|
|