| Reportaż: A jajek nie chcą... |
19-03-2008 |
|
Kiedyś to był handel – wspomina pani Maria, która od blisko dziesięciu lat zajmuje się handlem. Teraz przy ulicy Rembielińskiego prowadzone przez nią stoisko jest jednym z kilku, na którym można kupić jajka. – Było jedno targowisko, więcej klientów. Zupełnie inaczej się handlowało, coś się działo, towar schodził jak ciepłe bułeczki. Można było pracować i zarabiać. Duże sklepy zabrały nam kupujących. Święta idą, a ruch, widzi pani jak w najzwyklejszy dzień. A ceny? Takie jak i przed świętami. Tylko żeby klientów było więcej – dodaje pani Maria podczas naszej przedświątecznej wędrówki po targowisku.
W czasie naszej rozmowy przewija się dwóch klientów. Ale to typowe zakupy na codzienne, domowe potrzeby. Zakup jajek na wielkanocny stół i świąteczne wypieki będzie dopiero za kilka dni. Właściwie tuż przed samymi świętami. – Moja mama zawsze na święta kupowała trzy mendle jajek. Było mnóstwo wypieków, kolorowych pisanek, wielkie przygotowania. Wiadomo jajko na Wielkanoc najważniejsze. Nie mogło ich zabraknąć. Cały ten zapas spożytkowało się co do ostatniej sztuki. A dziś jest inaczej. Ja kupuję mendel i połowa zostaje – mówi jedna z klientek pani Marii.
Klientów nie zachęca nawet to, że ceny pozostają niezmienione i przed świętami nie będą musieli zapłacić więcej. Na mendel dużych jajek trzeba wydać 5,50 zł, na średnie 4 zł. A piętnaście najmniejszych jajek 3,50 zł. – Trzeba pamiętać też o tym, że już nawet nie zawsze o cenę chodzi. Coraz mniej klientów, to także wynik tego, że starsi nie mają siły przygotowywać, a młodsi wolą kupić gotowe produkty. Zmieniają się czasy, zmieniają się oczekiwania klientów, upodobania kulinarne. Tradycja, w natłoku zajęć, odchodzi troszkę w zapomnienie. To widać także po handlu. A i ptasia grypa też nam popsuła sprzedaż. Ludzie wciąż się boją kupować.. Bardzo to odczuwamy. Nawet w tym tygodniu nie spodziewam się natłoku kupujących – mówiła pani Maria.
Ryszard Dziugieł jest przekonany, że tradycja jednak weźmie górę. Może co poniektórzy jej siłę odczują dopiero na kilka dni przed świętami lub będą gorączkowo szukać świątecznych ozdób na ostatni dzwonek. Liczy, że wielu trafi do niego. Na jego stoisku można znaleźć, przez wielu zapamiętane z dzieciństwa, lukrowe i cukrowe baranki z kolorowymi rogami, wytwarzane tradycyjną metodą na Podhalu, słodkie miniaturki pisanek. – To baranki naszej babuni, produkowane starą metodą. Nie mam plastiku. Stawiam na tradycję. Zarobić na tym? Raczej dorobić do skromnej renty to można. Baranek kosztuje od złotówki do dwóch złotych. Słodkie, nadziewane pisanki są w cenie od dwudziestu do trzydziestu groszy. Ceny są niezmienione od dwóch – trzech lat. A cukier idzie w górę, gdzie tu może być mowa o zarobku – komentuje Ryszard Dziugieł.
Ale nadchodzące święta już dają się odczuć. Co prawda bardzo wolno, ale od dwóch, trzech dni widać stopniowe ożywienie wśród kupujących. Klienci zaczynają pytać o tradycyjne rzeczy, które powinny znaleźć się na wielkanocnym stole.
Codzienne nasilenie i ruch wśród klientów jest na stoiskach z miodem. Mimo, że tu także sprzedający nie straszą klientów podwyższonymi na święta cenami. Słoik 0,9 l kosztuje dwadzieścia zł. – W tej chwili specjalnie nie widać, aby było większe zainteresowanie niż normalnie. W przypadku mojego asortymentu nie ma znaczenia czy są święta, lato czy zima. Są stali klienci, którzy kupują przez cały rok miód, są tacy, którzy wcale nie kupują miodu. Nie ukrywam, że liczę na to, iż rynek ożywi się. Teraz kupujący to raczej stali klienci. Nowych ciężko jest namówić, mimo że ceny miodu od ośmiu lat są takie same – powiedział Mariusz Kacprzak, który sprzedaje miody ze swojej pasieki w Siecieniu.
No cóż, dziś niewiele pań może i chce pokusić się na samodzielny wypiek mazurków, miodowników i robienie miodowych pomad do ozdabiania świątecznych ciast. Ale może przy okazji świąt warto by było odświeżyć troszkę zakurzone przepisy i przygotować na przykład wspaniałe danie z dodatkiem miodu, jak chociażby żeberka w sosie miodowym.
Dobre, bo świeże
Klientów wybierających się na przedświąteczne zakupy nie ominą jednak podwyżki. Tych, choć jak zapowiadają handlowcy niewielkich, mogą spodziewać się kupujący warzywa i owoce. – Na pewno ceny będą wyższe. Od kilkudziesięciu groszy do złotówki. Po świętach wszystko raczej powinno tanieć, przecież wejdą nasze, krajowe produkty. Teraz większość jest pochodzenia zagranicznego, stąd takie ceny – powiedziała Anna Wawrzyńska.
Właściciele stoisk warzywno-owocowych zakupowego szaleństwa nie spodziewają się. Jeśli już, to większa fala kupujących będzie w końcówce tygodnia, tuż przed samymi świętami. – Tych produktów nie da się kupić z dużym wyprzedzeniem. Dlatego największego zainteresowania spodziewamy się od piątku. Czego szukają klienci? Zawsze towaru dobrego i taniego. Ale w okresie przedświątecznym bardzo mocno na te dwie sprawy kupujący zwracają uwagę. Trzeba mieć wszystko, bo są bardziej wymagający niż podczas codziennych zakupów. Nie grymaszą, ale mają większe oczekiwania – mówiła Anna Wawrzyńska.
Największym zainteresowaniem cieszą się tradycyjnie pomidory (gniazdka 15,50 zł), ogórki, sałata (2,50 zł), kapusta, rzodkiewka (2,50 zł). Sporadycznie klienci na świąteczny stół kupują paprykę, kalafiory. Są też tacy, którzy chcą domownikom zaoferować nowości. – W okolicach świąt klienci poszukują niecodziennych w naszych warunkach warzyw i owoców. Pytają o różne holenderskie sałatki, surówki. Ale takie rzeczy są sporadycznie poszukiwane. Dlatego nie sprowadzamy, bo po prostu nie opłaca się. I tak trudno z tego wyżyć. Z roku na rok coraz trudniej jest się utrzymać z takiego handlu – mówi Anna Wawrzyńska.
Klienci narzekają, że drogo, ale i tak święta to dla większości okazja, by coś innego, odmiennego pojawiło się w domu. Dlatego sporym zainteresowaniem cieszą się stoiska z różnymi okolicznościowymi ozdobami. Chętnych przyciąga bogata i różnorodna oferta na stoisku pana Zbigniewa Cichockiego. – Oczywiście w pierwszej kolejności sprzedają się zajączki, kurczaczki, ozdobne gniazdka, wszystko to, co łączy się z Wielkanocą. Kolorowe jajka, koszyczki do poświęcenia potraw i ozdobne stroiki. Wszystko w takiej samej cenie jak w ubiegłym roku – wymienia Zbigniew Cichocki.
Wszystko można nabyć w przystępnej cenie od 1 zł do 20 zł. Uwagę kupujących zwracają także ozdobne, długie gałęzie róż (18 zł), gałązki imitujące wierzbę, kwiaty do wysokich wazonów.
Mimo narzekań klientów i dokładnego liczenia, porównywania cen, nikomu nie uda się w wirze przedświątecznych przygotowań uniknąć odrobiny szaleństwa. Skusić się na świeże jajka, swojską śmietanę, najprawdziwszy chrzan czy odmówić sobie zakupu smakującego jak domowy mazurka. Wszak to przecież święta.
rad
|
|
|
|
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Tygodnik Płocki nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Komentarze:
|
|
2008-03-19 15:46:28 | wędzonka
|
wszystko się zmienia za drogie produkty nie warto piec niema też pewności że ciasto się uda kupi się kawałek gotowego i tyle na zabawe w kuchni w dzisiejszych czasach ludzie pracujący nie mają czasu pracuję się po 10,12 godz to niema siły człowiek na porządki a co mówić o pieczeniu a ci co w marketach pracują całe dnie współczucia totalny szał najlepiej jakby całodobowo robiłi a za nadgodziny kto im zapłaci z roku na rok już tej magi świąt się nie odczuwa tak jak kiedyś a szkoda
|
Dodaj komentarz
|
|
NBP Portal |
|
|
|
|
Wiadomości |
|
|
|
|
Polecamy |
|
|
|
|
Zajrzyj i skorzystaj |
|
|
|
|
Sport w obiektywie |
|
|
|
|
Miasta, Powiaty i Gminy |
|
|
|
|
REKLAMA |
|
REKLAMA 
|
|
|
Telefon dyżurny TP |
|
|
|
|
Ciekawe Linki |
|
Szkoły uczelnie:
Polecamy
Internet
Informacje
Nieruchomości
|
|
|
Informator Mazowiecki |
|
Szpitale, Apteki , Urzędy,
Tel. alarmowe, Kluby, puby, restauracje,
Taksówki, Baseny, Ośrodki Kultury
w Płocku, Sierpcu, Gostyninie oraz Kutnie
|
|
|
Konkurs dla szkół |
|
|
|
|
Kontakt |
|
|
|
|
|