Najnowsze informacje
anal pump

Ze spiningiem zamiast świdra

Można i w ten sposób rozpocząć dyskusję o anomaliach pogodowych panujących w tym roku. Na początku (bez żadnej wiosny) zima zmieniła się w upalne, nie kończące się lato, a teraz sezon grzybowy zamkniemy chyba z początkiem kalendarzowej zimy. Niestety, w tych wszystkich stwierdzeniach nie znajduję ani jednego pozytywu, bo widać, że porządek rzeczy został już dokładnie zakłócony. Odbija się to na naszym samopoczuciu, nastrojach i co najgorsze na przyrodzie. To, co wydawało się niedawno śmieszne, zaczyna nas przerażać do takiego stopnia, że sami dokładnie nie wiemy co robić. No bo jak to jest, żeby w połowie grudnia nie było mrozu, nie wspominając o śniegu. Ryby pogłupiały kompletnie z powodu stale trwającej, suszy, woda dokładnie dotleniona pozwala na swobodne żerowanie wszystkim dosłownie gatunkom, a nad brzegami krzewy i drzewa puszczają pąki. Możemy bezkarnie pływać łódkami po jeziorach i ganiać stada okoni a ja zamiast świdra, zabieram ze sobą pikierka i z pasją łowię swoją ulubioną metodą bocznego troku. Jakaś nieodgadniona myśl każe mi zapomnieć o grudniowych pierwszych łowach na lodzie, a marzenia te przenieść prawdopodobnie na styczeń.No cóż, wcześniej czy później przyjdzie nam zapłacić za te anomalie prawdopodobnie wysoką cenę, o której teraz lepiej nie wspominać. Ale jest i jeden pozytywny aspekt tej sprawy, a mianowicie to, że niektóre gatunki, zbite już w stada zimowe, pozostają poza zasięgiem kłusowników. Brak pokrywy lodowej skutecznie chroni ich kryjówki i zwiększa szanse na przetrwanie. Brak siatek rybackich z pewnością też wpłynie na powiększenie się stad ryb w okolicach miasta, co może tylko dobrze wróżyć połowom w nowym sezonie. Z pewnością moim, jak i wszystkich kolegów pragnieniem jest ustanowienie obwodu wędkarskiego w obrębie choćby miasta, wolnego od działalności rybackiej. Może ktoś z władz miasta popatrzy na wzór choćby Wyszogrodu, nie wspominając Krakowa czy Wrocławia.
Na jeziorach PZW sezon spinningowy na sandacza i szczupaka zakończy się z dniem pierwszym stycznia i przestaną obowiązywać stare opłaty. Może warto wykorzystać tę długą i ciepłą jesień aby wybrać się z żywcem czy spinningiem na ostatnie łowy. Zawsze pozostawią one w naszej pamięci niezapomniane wrażenie, bo możemy śmiało buszować po miejscach niedostępnych latem. Liście moczarki i grążela są zdecydowanie słabsze co zarazem odsłoniło wiele kryjówek naprawdę ładnych drapieżników.
Zapraszam zatem na jesienny spacer brzegiem jeziora raczej z mocnym sprzętem i dużą przynętą. Obrotówka nr 4 nie zrobi wrażenia na żadnym szczupaczku, a z pewnością obudzi instynkt łowcy nawet u największego śpiocha. Zatem korzystajmy z uprzejmości niezasłużonej przyrody i wykorzystujmy ciepłe dni do ładowania swoich akumulatorów. Łatwiej będzie nam przetrwać mrozy, jeżeli takie przyjdą, bo zawsze tych krótszych dni będzie coraz mniej.
ap.

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …