Najnowsze informacje
anal pump

Wyrok w grudniu

Na 8 grudnia Sąd Okręgowy w Płocku zapowiedział wstępnie wydanie wyroku w sprawie porwania Sebastiana, syna lidera zespołu Bayer Full, Sławomira Świerzyńskiego. Do przesłuchania zostało jeszcze przynajmniej dwóch świadków, sąd planuje także przeprowadzenie kolejnych dowodów, które mogą pomóc w wydaniu wyroku. W ubiegłym tygodniu sąd odsłuchał płyty z nagraniami rozmów Sławomira Świerzyńskiego i jego żony z porywaczami.Początkowo porywacze chcieli otrzymać cztery paczki, w których miało być łącznie 65 tysięcy euro, 35 tysięcy dolarów i 15 tysięcy funtów. Później podali kwotę w złotówkach, miało to być 500 tysięcy.
– Przeliczyłem sobie kwotę, którą podaliście wcześniej i rzeczywiście wychodzi 500 tysięcy złotych. Ale powiedzcie, na kiedy mają być pieniądze, to olbrzymia kwota i nikt mi jej nie wypłaci. Chcę porozmawiać z synem, niech wymieni imiona koni, które mam i wy mi chociaż to przekażcie, wtedy będę wiedział, że nic mu nie jest – mówił do porywaczy zdesperowany ojciec.
Głos w słuchawce pozostawał nieubłagany. Porywacz zniekształcał głos, momentami ciężko było zrozumieć co mówi, tym bardziej że w tle cały czas słychać było szelest, który momentami wszystko zagłuszał. Porywacz próbował mówić po rosyjsku, ale ten język znał w stopniu mniejszym niż podstawowy, więc chyba nikt na te nieudolne próby nie dał się nabrać.
Do porwania Sebastiana Świerzyńskiego doszło we wrześniu ubiegłego roku. Chłopak wracał do domu rowerem, gdy zatrzymał się obok niego samochód, i wyskoczyło z niego trzech napastników. Porwanego odnaleziono dwa dni później w opuszczonym gospodarstwie. Spośród podejrzanych, w czasie okazań na policji, Sebastian rozpoznał tylko jednego mężczyznę. Jest nim Mariusz C., który teraz zasiada na ławie oskarżonych. Obrona tego dwudziestokilkuletniego mężczyzny, twierdzi, że w czasie gdy doszło to porwania przebywał on razem z ojcem w Niemczech. Poświadczyli to między innymi ludzie, u których obaj panowie C. mieli mieszkać. Po aresztowaniu w sprawie porwania Mariusz C. spędził w areszcie ponad 40 dni i został zwolniony. Wolnością nie cieszył się jednak długo. Latem tego roku ponownie trafił do aresztu, tym razem pod zarzutem gwałtu na czternastoletniej dziewczynce z Łodzi, która kilka tygodni po zdarzeniu wypadła z okna jednego z łódzkich bloków. Uznano, że było to samobójstwo.
(jac)

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …