Najnowsze informacje
anal pump

Wymiatanie kątów

Od września w płockiej policji działa nowy zespół do zwalczania przestępczości narkotykowej. Co drugi dzień policjanci zatrzymują narkotykowych dilerów. Do 21 października w ich ręce wpadło 25 osób. Na narkotykowych dilerów w Płocku padł blady strach.
Zespół do zwalczania przestępczości narkotykowej funkcjonuje w strukturach Sekcji Kryminalnej. Od września zatrzymali blisko trzydzieści osób. Trzech podejrzanych zostało aresztowanych na trzy miesiące, jeden na miesiąc, wobec siedmiu zastosowano dozór policji. Pozostali usłyszeli zarzuty udzielania bądź posiadania środków odurzających, niektórzy z nich dobrowolnie poddali się karze. To jednak suche statystyki, a za każdym zatrzymaniem kryje się żmudna praca operacyjna kryminalnych. Często też spora dawka emocji i stresu. Chociaż jak przyznają funkcjonariusze, najczęściej wszystko odbywa się spokojnie, to jednak czasami muszą wręcz walczyć o życie. Raz diler, osaczony na klatce schodowej, próbował wypchnąć policjanta za barierkę. Innym razem policjanci podeszli na ulicy do mężczyzny, którego zachowanie wskazywało, że jest pod wpływem narkotyków. Zaprowadził chętnie policjantów do mieszkania, gdzie łatwo zaopatrzyć się w narkotyki. Zniknął za drzwiami. Po chwili wrócił i podetknął policjantom pod nos amfetaminę, żeby spróbowali towaru. Kiedy kryminalni wpadli do mieszkania, na ich widok starszy, wytatuowany mężczyzna rzucił się do okna, próbując wyskoczyć. Policjanci musieli go obezwładnić i wyrwać z zaciśniętej pięści kilka działek narkotyków.
– Teraz zatrzymani reagują najwyżej bezbrzeżnym zdumieniem. Spokojnie dają się przeszukać, bez awantur przyglądają się, kiedy w ich domach szukamy tego, co chcieliby ukryć – opowiadają kryminalni od narkotyków.
Wśród zatrzymanych w ostatnich tygodniach była jedna dziewczyna i jeden nieletni, szesnastolatek. Rodzice niemal dorosłych dzieci, które handlują narkotykami, zazwyczaj reagują na to zdumieniem. Tylko raz matka wiedziała co robi jej syn i w pełni to akceptowała. Sama zarabiała sprzątaniem za 300 złotych miesięcznie, a żyła z dwójką dzieci luksusowo. Syn dzięki dilerowaniu otrzymywał całą rodzinę, mieszkanie, kupił samochód, wszystkich ubrał w markowe ciuchy.
Praca kryminalnych zwalczających przestępczość narkotykową to nie spektakularne zatrzymania handlarzy z dużymi transportami środków odurzających. Zazwyczaj to kilka torebek znalezionych w kieszeni ubrania delikwenta. Dopiero przy przeszukaniu domu w ręce policjantów wpadają większe ilości narkotyków, a oprócz nich foliowe torebki i wagi. Tak było w przypadku dilera z Glinojecka, który odwiedził Płock. Przy mężczyźnie znaleziono 30 gramów marihuany. W domu było więcej działek. Jednak czasami w trakcie przeszukań trafiają się także inne „skarby”. Raz było to 60 sztuk ostrej amunicji, innym razem 220 paczek papierosów i 38 litrów alkoholu z przemytu.
– Zespół naprawdę się stara, jestem bardzo zadowolony z ich pracy – podkreśla naczelnik Sekcji Kryminalnej płockiej policji podisnp. Jarosław Dąbrowski. – Efekty ich pracy są bardzo zadowalające. Dzięki nim w Płocku jest mniej narkotyków, a to oznacza, że robi się bezpieczniej. Wierzę, że długo nie zabraknie im zapału – wtóruje komendant miejski insp. Jarosław Brach.
Sami kryminalni od narkotyków deklarują, że to dopiero początek. Przyznają też, że będzie coraz trudniej, bo w półświatku widać pewne poruszenie, przestępcy bardziej się ukrywają. – Ale my ich wypatrzymy, znajdziemy i zatrzymamy – deklarują policjanci.   
(jac)

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …