Najnowsze informacje
anal pump

W rękach płockiej policji

Płoccy policjanci zatrzymali mężczyznę, który pod koniec października pobił planującą sprzedaż samochodu kobietę. Okazało się, że 30-letni Marcin Ch. był poszukiwany 9 listami gończymi i nakazami zatrzymania wystawionymi przez sądy i prokuratury z całego kraju. Kres jego przestępczej działalności położyli płoccy kryminalni wyjaśniający sprawę brutalnego rozboju na właścicielce osobowego volvo.
Płocczanka chciała sprzedać samochód marki volvo. Uznała, że auto jest dla niej za duże. Zamieściła ogłoszenie w internecie. Kiedy zgłosił się potencjalny kupiec, umówiła się z nim na jazdę próbną. Nie przypuszczała, że ujdzie życiem tylko dzięki pomocy przypadkowego kierowcy.
Mężczyzna opowiadał, że jest z Małopolski, gdzie w okolicach Krakowa prowadzi komis samochodowy i jest zainteresowany volvo, szczególnie, że auta użytkowane przez kobiety są zadbane. Chciał sprawdzić auto na trasie. W środę, 29 października, około godziny 10.00 wyruszyli w kierunku Gór. Podczas jazdy próbnej mężczyzna kilka razy zatrzymywał auto, sprawdzał stan techniczny silnika. W końcu, przy polnej drodze, uznał, że coś nie gra i poprosił właścicielkę, by wysiadła i zajrzała pod maskę. Kiedy ta się pochyliła, kilka razy uderzył ją silnie w głowę, tułów i nogi. Powiedział, że ma być spokojna, bo ją zabije, a samochód i tak jest już jego. Uderzał prawdopodobnie paralizatorem, ale urządzenie nie zadziałało.
Szamotaninę przy volvo zauważył przejeżdżający obok kierowca jakiegoś osobowego auta. Na szczęście wysiadł i wezwał policję. Napastnik już nie czekał, przebiegł przez jezdnię i zniknął na polnej drodze. Na miejsce zostali wysłani policjanci. Dotarli tam razem z bratem napadniętej kobiety. Ofiara była przestraszona, miała częściowo podartą odzież i ślady pobicia na całym ciele. Wyjaśnieniem sprawy zajęli się policjanci z sekcji kryminalnej i dochodzeniowo – śledczej.
Kryminalnym udało się ustalić, że poszukiwany przez nich mężczyzna 4 listopada będzie w Sochaczewie. Informacja potwierdziła się, gdy funkcjonariusze zauważyli na ulicy w tym mieście podejrzanego. Próbował uciekać, ale szybko został obezwładniony i przywieziony do Płocka. W czasie przesłuchania przyznał się do rozboju. Już został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Za to co zrobił, grozi mu od 3 do 15 lat więzienia. To jednak nie wszystko.
Z zatrzymania Marcina Ch. ucieszyli się policjanci z kilku polskich miast. Na mężczyźnie ciąży osiem wyroków pozbawienia wolności, głównie za oszustwa. Pierwszy list gończy wydano za nim w 2002 roku. Potem były następne. Policjanci urządzali obławy i zasadzki. Bez rezultatu. Marcin Ch. gdy tylko wyczuł jakiś „ruch” wokół siebie, zwijał błyskawicznie manatki i dosłownie w ciągu kwadransa nie było po nim śladu, tak jakby rozpłynął się w powietrzu. Wpadł w ubiegłym roku, usłyszał wyroki za popełnione przestępstwa, ale do więzienia się nie stawił. Poszukiwały go sądy i prokuratury z Warszawy, Zakopanego, Białegostoku, Mysłowic, Częstochowy, Radomia, Tczewa, Chrzanowa i Sieradza. Ścigany wpadł dopiero w ubiegłym tygodniu w ręce płockich kryminalnych.
– Tym bardziej jestem zadowolony, że to policjanci z naszej komendy położyli kres jego przestępczej działalności. Chciałbym także, by ta historia była nauką dla wielu ludzi, którzy podobnie jak ofiara rozboju zamierzają sprzedać auto. Trzeba stosować zasadę bardzo ograniczonego zaufania, nie wyjeżdżać samotnie z nieznajomym człowiekiem, który deklaruje się jako kupiec. Zawsze trzeba poinformować bliskich, gdzie i z kim się wyjeżdża i najlepiej zabrać kogoś ze sobą. To zresztą powinno działać i w drugą stronę. Jeśli zamierzamy kupić auto, nie wsiadajmy samotnie z pieniędzmi do samochodu osoby sprzedającej. Niestety, życie uczy, że tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze czy jakiś majątek, łatwo może dojść do przestępstwa – podsumował komendant miejski policji w Płocku insp. Jarosław Brach.
Jacek Danieluk

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …