Najnowsze informacje
anal pump

W Płocku nie ma psów agresywnych

W tym roku w Płocku nie został zarejestrowany w Urzędzie Miasta żaden pies rasy agresywnej lub niebezpiecznej. Tymczasem na ulicach stale widzimy spacerujących z małymi, średnimi i dużymi psami ras, które według ustawy uznane są za niebezpieczne. Czy rzeczywiście w naszym mieście nie przybywa takich psów, czy też jest jakaś furtka, którą właściciele zwierząt wykorzystują?

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji za niebezpieczne uznaje 11 ras psów. Najbardziej znane to rottweiler, pitbull terier czy dog argentyński. Nie ma wśród nich choćby amstaffa, który z wyglądu powinien się tam kwalifikować. Każdy właściciel takiego psa ma obowiązek zarejestrować go w Urzędzie Gminy, gdzie powinien wypełnić właściwy wniosek. Powinien też zdawać sobie sprawę, że wychodząc z psem na spacer,  mu nałożyć smycz i kaganiec. W przypadku psów innych ras wystarczy albo kaganiec, albo smycz. Nie są to więc jakieś ogromne szykany, a jednak właściciele omijają nakazy szerokim łukiem i jak się okazuje, nie wchodzą w konflikt z prawem.
Zgodnie z ustawą, obowiązek rejestracji mają właściciele tylko tych psów rasy niebezpiecznej, które mają rodowody. Wystarczy jednak nie wykupić rodowodu, bądź stwierdzić, że jest to mieszaniec, albo jedynie pies podobny czyli w typie, by obowiązku rejestracji nie mieć. Dla wielu właścicieli wypełnienie wniosku to tylko kłopot, bo trzeba spełniać niewielkie, ale jednak wymagania. W przypadku psów ras podobnych lub mieszanych, nie trzeba rejestrować czworonoga.
Każdy pies, czy to rasowy, czy mieszaniec powinien być zaczipowany. Przy podawaniu rasy psa, właściciel zwykle mówi, że jego ulubieniec nie ma rodowodu, jest tylko z wyglądu podobny do psa rasy agresywnej. – Niestety, my nie mamy możliwości, by rozpoznać, czy to prawda – tłumaczy Barbara Kilian z Polskiego Towarzystwa Rejestracji i Identyfikacji Zwierząt. – Psy pochodzące z hodowli są oznakowane tatuażami, umieszczonymi w pachwinie lub uchu. Ale to wcale nie oznacza, że jest to pies rasowy. Znakowane są szczeniaki, a przy sprzedaży, nowi właściciele nie muszą wyrabiać rodowodu. To kosztuje i nakłada na właściciela dodatkowe obowiązki.
Po ulicach miasta biega około 2 tys. psów, które teoretycznie można zaliczyć do ras niebezpiecznych lub agresywnych. Wszystkie one są w typie, co oznacza podobieństwo cech zewnętrznych do tych opisanych w rozporządzeniu, ale nie mają rodowodów. Przed laty, każdego roku przybywało kilkadziesiąt takich czworonogów, teraz praktycznie nie pojawiają się na ulicy. I choć wszyscy doskonale wiedzą, że ich przybywa, to oficjalnie ich nie ma. Przepis jest całkowicie martwy, tak łatwo go ominąć.
Oczywiście to wcale nie oznacza, że tylko psy rasy niebezpiecznej mogą pogryźć ludzi. Mogą to zrobić nawet niewinnie wyglądające psiaki, które nigdy nie były uznane są agresywne. Skoro jednak Ministerstwo uznało, że należy zachować wyjątkowe względy bezpieczeństwa przy takich psach, to powinno w aktach prawnych dodać zwrot „i podobne”. Wtedy wszyscy właściciele dużych psów, także tych bez rodowodów, musieliby dokonać rejestracji. Na dziś rozporządzenie jest martwe, a właściciele dużych psów o rasach podobnych do niebezpiecznych, nie egzekwują przepisów w nich zawartych.
Wydaje się jednak, że brak rodowodu i z tego powodu rezygnacja z rejestracji psa rasy niebezpiecznej, nie powoduje braku należytej opieki. O biegających bez opieki czworonogach, nienależycie zabezpieczonych, Straż Miejska stale dostaje zawiadomienia. – Każdego psa, nie tylko tego rasy niebezpiecznej, należy wypuszczać tylko w miejscach do tego dozwolonych – mówi Jola Głowacka, rzecznik Straży. – My nie mamy możliwości, by sprawdzić, czy pies jest rasy agresywnej, czy nie. Owszem, strażnicy rozróżniają rasy, ale nie są w stanie stwierdzić, czy pies jest czystej rasy, czy mieszańcem. Może sprawdzić, czy ma czipa i czy jest w kagańcu lub na smyczy. Podobnie jest ze spacerowiczami, którzy zgłaszają do nas, że zwierzęta biegają bez kagańców, ale dotyczy to wszystkich ras, nie tylko tych agresywnych. Ludzie boją się każdego, nie tylko dużego psa. Najczęściej czworonogi są spuszczane ze smyczy w miejscach mniej odwiedzanych, choćby na Sobótce, ale tam też są spacerowicze. Przypominamy. Właściciel każdego psa, jeśli spuści go ze smyczy, musi mu nałożyć kaganiec, a i tak powinien sprawować nad nim kontrolę. Tak powinno być w przypadku dużych psów, wszystkich ras. Niestety różnie z tym bywa.  
Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …