Najnowsze informacje
anal pump

Utop grypę w Sobótce

Odnotowaliśmy już na zaokiennych termometrach pierwsze minusowe temperatury. Brrr…. Robi się naprawdę zimno. Są jednak tacy, którzy z powodu takiej aury skaczą do góry, zabierają ze sobą kąpielówki i ręczniki, a potem biegną nad Zalew „Sobótka”, by zafundować sobie ożywczą kąpiel. Szaleńcy? Nie. Nic z tych rzeczy. To płockie morsy, które w listopadzie rozpoczynają swój sezon i przekonują, że nie ma lepszego lekarstwa na grypę, katar czy przeziębienie. Jest ktoś chętny, by do nich dołączyć?

Jeśli tak, to panowie będą się spotykać cyklicznie do lutego w każdą niedzielę, o godz. 12.00 na płockiej plaży. Można do nich dołączyć, można też popatrzeć. Jeśli zalew pokryje tafla lodu, na pewno nie przerwą swojego kąpielowego rytuału. Obok ręczników i kąpielówek zabiorą ze sobą jeszcze toporki do wybijania przerębli. W ten sposób zafundują sobie niezbędną rozgrzewkę przed kąpielą.
Pierwszym morsem w Płocku w 2005 roku został Paweł Rusinek. Szybko dołączył do niego Adam Zbyszewski, na co dzień kierownik hali sportowej w Słupnie. Nie ukrywa swojej metryki. Ma 62 lata. Ostatnio był w aptece, ale nie po lekarstwa, a po okulary do czytania. – Przerażają mnie kolejki w aptekach i ludzie szukający kolejnych środków na pozbycie się kataru, kaszlu, osłabienia czy przeziębienia. Czemu się jednak dziwić, skoro telewizyjne bloki reklamowe promują przede wszystkim cudowne pastylki, a nie zdrowy tryb życia. Odporność na choroby, to przede wszystkim aktywność fizyczna – podkreśla. Doskonale wie, co mówi. Wszak skakał już ze spadochronu, ma licencję pilota, codziennie pokonuje w biegu 10 km. Teraz do wachlarza swoich sportowych umiejętności, dołącza jeszcze lodowate kąpiele.
Zapewnia, że to nic strasznego, choć w zimnej wodzie trzeba się dużo ruszać i podskakiwać i pomimo kąpieli nie zapominać o czapce, bo to właśnie przez głowę ucieka do 70% ciepła. Płockim morsom, którzy założyli sekcję „Mróz” wystarcza na ogół 5-8 minut pluskania w Zalewie Sobótka. Najlepiej czują się, gdy temperatura powietrza sięga ok. minus 10 stopni Celcjusza, wokół leży warstwa śniegu, a na niebie świeci słońce. Na takie warunki chyba przyjdzie im jeszcze trochę poczekać, ale nie narzekają.
Bardziej martwi ich, że w swoim gronie nie mają jeszcze żadnej odważnej kobiety. W kręgach morsów mówi się na nie pieszczotliwie foczki. – Na Międzynarodowych Zlotach Morsów w Mielnie, które odbywają się w lutym, pań nigdy nie brakuje. Czyżby wśród płocczanek nie było pań, które chcą być zdrowe i piękne? – pytają zaczepnie panowie.
No cóż, może Płock musi się bardziej przekonać do takich rozrywek na świeżym powietrzu. Na wszelki wypadek morsy podają sposób, jak przygotować się do ich spotkań. Podczas codziennej kąpieli wystarczy polewać ciało strumieniem raz zimnej, raz ciepłej wody i zakończyć na zimnej. Dopiero potem można spróbować kąpieli w przeręblu. Jedynym przeciwwskazaniem są choroby nerek i niewydolność układu krążenia. – Od takiej kąpieli jeszcze nikt nie umarł, a wiadomo, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni – zapewnia Adam Zbyszewski i zaprasza na Sobótkę.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …