Najnowsze informacje
anal pump

Ukradłem sobie auto!

Ostatnio spada liczba zgłaszanych płockiej policji kradzieży samochodów. Jednak coraz częściej przed sąd trafiają „ofiary” kradzieży, których nie było. To efekt skrupulatnej pracy policjantów z sekcji kryminalnej, zajmujących się ściganiem samochodowych złodziei.
– To doświadczeni policjanci, znają swoją robotę, mają dobre, wypracowane metody i nie da się ich łatwo wyprowadzić w pole – przestrzega komendant płockiej policji insp. Jarosław Brach.
Jednak chętnych do oszukania policjantów i wyłudzenia odszkodowania lub wymigania się od odpowiedzialności za spowodowany po pijanemu wypadek nie brakuje. Kryminalni sypią przykładami.
20 września mieszkaniec Łodzi zgłosił kradzież samochodu, którym przyjechał do lasów pod Duninowem. Passat miał być zaparkowany na drodze. Kierowca poszedł na grzyby, gdy wrócił, auta nie było.
– Szybko ustaliliśmy, że już w czasie kiedy ten pan składał zeznania, jego auto rozbierali na części łódzcy złodzieje. On sam dostarczył im swój samochód. Pojazd już się psuł, stale musiał płacić za jakieś naprawy. Wymyślił więc, że zgłosi kradzież i jeszcze zarobi na zwrocie odszkodowania z tytułu AC – opowiadają policjanci.
Innym razem kradzież, także passata, zgłosił płocczanin. Jak się okazało mężczyzna wracał pijany z pracy. Uderzył w słup, a gdy wytrzeźwiał, zgłosił kradzież. Czekał na wypłatę odszkodowania, gdy odwiedzili go policjanci.
Udało się też wyjaśnić sprawę audi A6, które skradziono mieszkańcowi Sierpca, podczas jego wizyty na płockiej giełdzie. Okazało się, że właściciel miał z autem problemy techniczne, musiał też spłacać kredyt zaciągnięty w banku na kupno pojazdu. Wyszło na jaw, że auto trafiło do pasera w Sierpcu.
Z firmowej, zakrapianej imprezy wracał pracownik jednej z płockich firm. Razem z nim kilku kolegów. Kierowany niepewną ręką nietrzeźwego kierowcy passat, wpadł na słup. Kierowca wraz z pasażerami przepchnęli auto w zarośla nad Wisłą. Gdy wytrzeźwiał, kierowca zgłosił na policji kradzież. Kryminalni szybko wyjaśnili, jaka była prawda.
Powiadamiając mundurowych o kradzieży auta, której nie było, ludzie kierują się różnymi motywami. Chcą odzyskać odszkodowanie, pozbyć się kłopotu, jaki sprawia coraz mniej sprawne auto, uniknąć spłacania kredytu lub odpowiedzialności za spowodowane przez siebie wypadki.
– Takie sprawki zawsze wyjdą na jaw. Wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty. Rzekoma ofiara najczęściej odpowiada nie tylko za zgłoszenie o niezaistniałym przestępstwie, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności, ale też za wyłudzenie odszkodowania, za co grozi już do 8 lat pozbawienia wolności. Są też dalsze konsekwencje, na przykład kłopoty w pracy czy problem z zatrudnieniem, jeśli dane stanowisko wymaga poświadczenia niekaralności – przestrzega Jarosław Brach.
Przed podobnymi zachowaniami przestrzegają też jego podwładni: – Czasem trwa to krócej, czasem dłużej, ale do prawdy na pewno dojdziemy. Teraz wśród spraw, którymi się zajmujemy, jest kilka, gdzie przewidujemy podobny finał jak w wyżej opisanych przypadkach. Naprawdę nie warto wymyślać tyle łgarstw – dodają kryminalni.   
(jac)

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …