Najnowsze informacje
anal pump

Uczta sześciu gmin

Jeśli odwiedzisz Staroźreby, koniecznie musisz spróbować rolad serowych i łososia ze szpinakiem, a jeśli droga zawiedzie cię do Drobina, ugoszczony zostaniesz pyszną zupą „drobinianką” i „sakiewkami proboszcza”. Tych lokalnych przysmaków można było skosztować na pikniku kulinarnym w Brudzeniu. Panie z kółek gospodyń wiejskich pokazały, że chociaż w dzisiejszych czasach pośpiech wkrada się także do kuchni, to nie wszystkie potrawy przygotowuje się, zalewając w kubku gorącą wodą porcję z torebki.
Gospodynie przybyłe do Brudzenia okazały się wytrawnymi miłośniczkami gotowania. Wiele cennych przepisów przejęły od swoich matek i babć. Helena Dziecinna, seniorka ze Słupna do dziś wypieka nadziewany rogal, taki sam jak jej prababka. – W domu było nas siedmioro. Gdy prababcia wypiekała chleb, zawsze obok do pieca kładła rogal, który nadziany był marchwią, albo grzybami, kapustą czy kaszą. Jako dziecko nie mogłam się doczekać aż ostygnie – wspomina pani Helena, która obecnie udziela się w klubie seniora, działającym przy gminnej opiece społecznej w Słupnie.
Jej koleżanki do Brudzenia przywiozły gruszki w occie, ogórki w musztardzie, racuszki i pasztet z grzybów – przysmak wigilijny ze Słupna, no i wyjątkowy, znany ze swych właściwości leczniczych miód z mniszka lekarskiego. – Aby go przygotować potrzebnych jest 500 kwiatów mlecza, 2 litry wody, 2 kg cukru i 4 cytryny, sparzone i w łupinach pokrojone na ćwiartki. Gotuje się mlecz z wodą oraz cytryną przez godzinkę i zostawia do następnego dnia. Potem wywar przecedzamy, wsypujemy cukier i gotujemy do momentu zburzenia na bardzo małym ogniu – zdradza przepis Teresa Podwiązka, która taki miód jada jesienią z chlebem albo dokłada go do herbaty. Ponoć dzięki temu w ogóle nie choruje.
Do Bielska z kolei przyszła moda na Fale Dunaju. To ciasto, które wymaga wprawy w pieczeniu i odrobiny wolnego czasu. – Pieczenie to nasza pasja, oderwanie się od codziennych problemów. Na weekendy pieczemy po 6 blaszek dla znajomych i zamówień nigdy nie brakuje – tłumaczą dwie bielszczanki, które w swojej miejscowości wpadły na pomysł, by pomóc wszystkim tym, którzy do pieczenia mają dwie lewe ręce. W swej ofercie mają też ciasto karmelowe, pierniki oraz tradycyjną szarlotkę. Przepisy starają się nieco urozmaicać, żeby wszyscy pamiętali wypieki z wyjątkowego smaku. Podobno najszybciej robi się piernik. Można go uszlachetnić polewą czekoladową lub przekładając konfiturami, masą budyniową albo kremem.
Schabowy nie jest trendy
Połączenie kuchni tradycyjnej z nowinkami ze świata można było znaleźć na stoisku gminy Staroźreby. Tu potrawy przygotowała gospodyni z Sędka, specjalistka od przyjęć weselnych. W kuchni lubi eksperymentować. Ostatnim hitem okazała się pyszna przystawka – rolada z białym serem, papryką oraz koperkiem, a wszystko to otoczone ciastem biszkoptowym. Ponadto na kiermaszu kulinarnym zaprezentowała roladę z mięsem mielonym, pieczoną z majonezem; sałatkę z marynowanego selera, jajka, kukurydzy, ogórków kiszonych; paszteciki z mięsem, grzybami oraz kolorową roladę ze szpinaku, łososia i kawioru.
– Do pasztecików najlepsze są grzyby zebrane w lesie. A pasztecik najlepiej smakuje do barszczyku ugotowanego z prawdziwych buraków. Żaden barszczyk z torebki nie dorówna mu smakiem – tłumaczy wytrawna kucharka, która zna wiele kulinarnych kruczków w polskiej kuchni. Zdradza, że wciąż na wielu imprezach króluje wiejski smalec, deczko osolony, ze szczyptą pieprzu dla smaku i bez cebulki, która sprawia, że ten przysmak może szybko się zepsuć. Choć wielu osobom szpinak przykro kojarzy się z dzieciństwem, to jednak dziś znów powraca do łask. – Smak szpinaku trzeba jednak wydobyć – tłumaczą specjalistki. Żeby posmakował wystarczy mrożony szpinak przesmażyć na 4 łyżkach masła, dodać, 4 jajka i upiec roladę. Na jej farsz potrzebne jest 20 dkg białego sera, sok z połowy cytryny i koperek, a do tego łosoś i kawior. Kolejne warstwy zawijamy i kładziemy do lodówki. Oto przystawka smaczna, kolorowa i ekskluzywna.
W Staroźrebach dowiedzieliśmy się również, że popularny schabowy już nie jest daniem na przyjęcia, za to jego udoskonalona wersja jak najbardziej. Do jego przygotowania gospodyni z Sędka nie używa vegety. – Żeby wydobyć jego właściwy smak wystarczy sól i pieprz, a do panierki płatki kukurydziane. Taki schabowy jest chrupiący, ładnie wygląda i jest przede wszystkim smaczny – podkreśla.
W Suchodole (gm. Brudzeń) na stołach znajdziemy śledzie pod pierzynką. To jak najbardziej jadalna potrawa, bo pierzynka zrobiona jest z tartych marchewek i tartych buraczków, majonezu, soku z buraczków i śledzi układanych warstwami. Agnieszka i Milena Krajenta zaskoczyły też uczestników pikniku kulinarnego w Brudzeniu śledziami z grzybami. To kulinarny wynalazek kobiet z koła gospodyń, które w smakowity sposób połączyły grzyby, rodzynki, fasolkę czerwoną, kukurydzę, cebulkę i śledzie w oliwie.
Drobinianka to nie tylko dziewczyna
Po spotkaniu w Brudzeniu o Drobinie głośno będzie dzięki przepysznym nalewkom na miodzie. Butelkę „Dziewanówki” na drobiński, kulinarny kram ofiarował Lucjan Słaby z Dziewanowa. Konkurowała z nim pigwówka pana Głowackiego. Choć wielu pytało o recepturę, nie udało się tej tajemnicy w pełni rozwikłać.
Smakiem zaskakiwała też „Drobinianka”, pożywna zupa, idealna na chłodne, deszczowe dni, które właśnie nadchodzą. – Składa się m. in. z wywaru mięsnego, zacierek oraz przysmażonego mięsa mielonego z dużym dodatkiem włoszczyzny. W Drobinie jadają ją głównie dzieci w przedszkolu – tłumaczy Małgorzata Klekowicka.
Z kolei w szkole w Łęgu na uroczystościach podawane są sakiewki proboszcza. To pieczone w piekarniku kruche ciasto z farszem z duszonych grzybów i cebuli. – Nazwa wzięła się od charakterystycznego wyglądu dania – przekonują Monika Milewska i Wioletta Gubicz, które z powodzeniem serwują też rybę po japońsku, kuleczki ryżowe z grzybami i łęcki przysmak – paszteciki z grzybami.
Choć w Warszawie modne są pączki z nadzieniem różanym to w Drobinie nie ma lepszych niż pączki z wiśniami. – Jednorazowo dla domowników robi się ich zazwyczaj 150 sztuk. Takie są pyszne – przekonują Marianna Kruk i Marianna Tolak, częstując łakociami wszystkich, którzy zajrzeli na drobińskie stoisko i trzeba przyznać, że panie miały w 100 % rację.
Gminy Brudzeń, Słupno, Bielsk, Staroźreby, Drobin, Stara Biała należą do Stowarzyszenia Rozwoju Ziemi Płockiej. Biorą udział w organizowanych przez stowarzyszenie imprezach. Każda z nich ma inny charakter, np. w Staroźrebach odbywał się festyn sztuki lokalnej, a w Brudzeniu sztuki kulinarnej. Każda impreza odbywa się też na terenach jednej z sześciu gmin. – Imprezy mają na celu zapoznanie się różnych społeczności, co ma zaowocować w przyszłości nowymi pomysłami. Świadomość społeczna ma wychodzić poza granice miejscowości, aby stworzyć atrakcyjny region. Opracowana jest już strategia działania tych gmin – tłumaczy Maciej Jabłoński, prezes stowarzyszenia.
Działania płockiego regionu są reklamowane poza granicami województwa, gdyż założeniem programu jest również nawiązywanie współpracy z innymi grupami działania w Polsce. Wymagana jest również współpraca z lokalną grupą działania z innych krajów Unii Europejskiej. SRZP nawiązało więc współpracę z hiszpańską grupą. Hiszpanie zaprezentowali swoje dokonania, a doświadczenie mają spore, gdyż działają już 16 lat, natomiast Polacy tylko rok. Jednak jak podkreśla prezes: „mamy bardzo ciekawe tereny i dużo do zaoferowania za granicą.” Szkoda, że Hiszpanie nie trafili na piknik kulinarny do Brudzenia. 
Blanka Stanuszkiewicz

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …