piątek , 28 Listopad 2014
Z ostatniej chwili:

Torty nad tortami

Cukierniczym cudom w Cechu Rzemiosł Różnych w Płocku nie sposób było się oprzeć. Kusiły wyglądem i smakiem, wciąż chciało się prosić o kolejną porcję. Ale nie wypadało, ponieważ każdy z widzów pierwszych w Płocku Mistrzostw Cukierników Ziemi Płockiej chciał skosztować tych pyszności. Na szczęście starczyło dla wszystkich. Również dlatego, że podczas finału nikt nie wziął na poważnie sugestii jednego z jurorów, żeby na koniec porzucać się tortami.
Mimo tego żart przyjęto owacyjnie. Jak i zresztą wszystko, co działo się przy Jachowicza 27 we wtorek 31 sierpnia, po przecięciu wstęgi przez prezesa Cechu Rzemiosł Różnych Andrzeja Piętę, a za sprawą pomysłu płockiej firmy „Maryna”, zajmującej się zaopatrzeniem cukierni i piekarni (dzięki „Marynie” cukiernicy nie muszą już na przykład sami prażyć jabłek czy smażyć powideł). W szranki konkursu, który miał wyłonić najlepszego wykonawcę dwupiętrowego tortu oraz deseru „Fantazja mijającego lata”, stanęli najodważniejsi. Czyli firmy znane i cenione na płockim i mazowieckim rynku cukierniczym: – Wygląd wyrobów ma pozostawić niezapomniane wrażenie, a ich smak spełnić wymagania najbardziej wybrednego podniebienia – zapowiadała Agnieszka Ściechowicz, szefowa działu marketingu w „Marynie”, która dwoiła się i troiła, żeby wszystkiego dopilnować.
Czujnym okiem ogarniali salę także właściciele „Maryny” – Małgorzata i Dariusz Szewczykowie. Tego dnia promowali swoich kontrahentów, za wszystkich jednakowo trzymając kciuki. Sami, nauczeni doświadczeniem, twierdzili: – Nie ma nic lepszego niż konkurencja, ona motywuje do pracy.
Prawdziwymi bohaterami tego dnia byli jednak sami cukiernicy. Jan Szałkowski, współwłaściciel Zakładu Piekarniczo-Cukierniczego z 25-letnią tradycją, członek zarządu Cechu Rzemiosł Różnych, a zarazem przewodniczący konkursowego jury ubolewał nad kondycją polskiego cukiernictwa: – Produkowałoby się więcej, ale sztuką jest sprzedać. Cena jest nieadekwatna do nakładów, mamy wysokie koszty produkcji. Po prostu trwamy – opiniował.
Na narzekania nie mogli pozwolić sobie jednak uczestnicy mistrzostw, ponieważ w ciągu dwóch godzin musieli stworzyć coś tak niepowtarzalnego, aby uwieść tym jurorów i publiczność, która solidarnie wszystkich dopingowała. Każda z firm cukierniczych miała już wybraną nutę smakową i biszkopt, na miejscu trzeba było tylko te dwie rzeczy połączyć w całość, aby uzyskać jak najatrakcyjniejszy produkt końcowy.
Zadanie nie było łatwe, ponieważ w jury zasiedli przedstawiciele znanych i szanowanych firm związanych z produkcją ciast m.in. Dr. Oetker Polska w Gdańsku, Hero Polska Sp. z o.o. w Płocku, Zakładów Tłuszczowych „Kruszwica” czy „Barbara Luijckx. Instytut Czekolady” z Łodzi, który wprowadził wszystkich w tajniki produkcji czekolady: od ziarna kakaowca po masę czekoladową. W gronie jurorów znaleźli się także sędziowie – smakosze: Robert Kowalski z TV „Płock” i niżej podpisana przedstawicielka „Tygodnika Płockiego”.
Uczestnicy potraktowali swój udział w mistrzostwach bardzo poważnie i uwijali się jak w ukropie. Rozmowom towarzyszył nieustanny warkot mikserów, trzeba było uważać na wrzątek (nieodzowny podczas przyrządzania ponczu do tortu), ale przy okazji można się było dowiedzieć, jak piec ciasto, żeby się udało. Gdzie tkwi tajemnica gładkości kremu? Czy lepiej ubijać pianę z białek mikserem, czy też trzepaczką? Jak upiec biszkopt, aby rozpływał się w ustach? Czym dekorować ciasta i torty? I wreszcie, jak je atrakcyjnie podawać?
Słodka uczta Babette
Wszędobylskie jury podglądało i oceniało: technikę wykonania tortu i deseru, ich walory artystyczne oraz oryginalność i zgodność z tematem – przypomnijmy, że miało nawiązywać do mijającego lata. Członkowie komisji szeptem mówili o swoich typach. Jan Szałkowski, wielokrotny uczestnik podobnych konkursów w Europie, był zachwycony techniką pracy załogi „Petropolu”. Iwona Kwiatkowska z „Kruszwicy” z apetytem spoglądała na czekoladowe fantazje wykonane przez firmę „Tułacz” w Sierpcu. Sekundował jej wiernie Robert Kwiatkowski z TV Płock. Inni jurorzy zwracali uwagę na wartość tradycyjnego wypieku dobrze znanej w Płocku firmy „Jeznach” z Kątów koło Sochaczewa (słynne „ciasta z Sochaczewa”). W ogóle smakosze ciast mogli oszaleć, patrząc na lejące się litrami kremy, puszystą bitą śmietaną, masę marcepanową, kolorowe owoce zdobiące desery. Te ostatnie zdobiły cukiernicze wyroby Cukierni „Wandy Orłowskiej”, wykonane przez Mariolę Golat i Mieczysławę Stępkę. Przemysław Turski i Mariusz Pyczyński podbili podniebienia musem czekoladowym z wiśniami. Krzysztof Wojnarowski i Jarosław Piórkowski z firmy „Bromke” swój tort truskawkowy ozdobili subtelnymi kwiatkami z marcepanu. W torcie wykonanym przez Katarzynę Kujawę i Zofię Goć z firmy „Jeznach” wyczuwało się subtelną nutę ajerkoniaku. Przedstawiciele „Petropolu”, Tomasz Bednarski i Teresa Szulc, choć nie ukrywali, że wolą piec ciasta kameralnie, podbili serca publiczności musem truskawkowym z masą cygaretkową.
Werdykt okazał się być co najmniej trudny. Bo jak tu wybrać lidera, kiedy wszystkie torty rozpływały się w ustach, pieściły podniebienie, a smakosze nie mogli się ich nachwalić? Ostatecznie jury doszło jednak do konsensusu. Laur zwycięstwa nałożono na skronie załogi z „Petropolu”, na drugim miejscu uhonorowano „Jeznacha”, a na ostatnim, choć nie mniej ważnym, znalazła się cukiernia Wandy Orłowskiej. Za talent i pracowitość wyróżniono firmy „Bromke” i „Tułacz”. Laureatów uhonorowano dyplomami, w nagrodę otrzymali niezbędny w kuchni sprzęt AGD.
A potem zaczęło się „wielkie żarcie”, czyli konsumpcja tortów i deserów. No bo jak można się było oprzeć tylu smakołykom? Po kolejne porcje słodkości udawali się nawet ci, którzy na początku imprezy zarzekali się, że akurat tego dnia nie mają ochoty „na słodkie”. Panie kokieteryjnie narzekały na nadmiar kalorii, panowie pałaszowali torty bez większych obiekcji, bo i też cukiernicy nie żałowali wytworów swojej sztuki nikomu, dzięki czemu wszyscy z ochotą uczestniczyli w tej słodkiej „uczcie Babette”.
Elżbieta Grzybowska
Fot. organizatorzy