Najnowsze informacje
anal pump

Szukamy oszczędności w klubie

Z Piotrem Kuberą, prezesem Wisły Płock, rozmawia Jola Marciniak
– Naszą rozmowę musimy rozpocząć od pytania, kto będzie prezesem od 1 listopada? Przyszedł Pan do klubu tylko na trzy miesiące…
– Moja sytuacja się nie zmieniła. Jestem delegowany do klubu przez Radę Nadzorczą do końca października, mam urlop bezpłatny z Urzędu Miasta także do końca października, moim obowiązkiem jest powrót na stare stanowisko pracy 3 listopada. W najbliższy poniedziałek stawiam się w Ratuszu.

– Szefuje Pan klubowi od trzech miesięcy, a Pana zadaniem było uporządkowanie sytuacji. Jakie problemy, których było przecież w Wiśle bardzo dużo, udało się rozwiązać?
– Nadal tych problemów jest dużo. Przyszedłem do pracy w klubie z założeniem, żeby rozpoznać te problemy i podjąć stosowne działania, celem ich rozwiązania. Nie będę ukrywał, że głównym, są finanse i zaległości, które są w Wiśle od dłuższego czasu. Główne zadanie to stworzenie programu naprawczego Wisły oraz budżetu. Klub ma ogólny budżet, do którego wszystkie pieniądze się wrzuca i tak trochę bez kontroli się z niego wyjmuje. Swoich budżetów nie mają poszczególne działy. Kończymy prace nad budżetem oraz programem naprawczym dla Wisły. Trzeci ważny element to wprowadzenie procedur, choćby zakupowych. W wielu przypadkach korzystamy ze wzorów wypracowanych w Ratuszu. Ważną rzeczą jest także pozyskiwanie sponsorów, czyli szukanie dodatkowych środków finansowych na funkcjonowanie klubu. Udało się podpisać umowę z Vectrą na pięć lat na kwotę 2 mln zł rocznie. Jesteśmy blisko podpisania umowy z nowym sponsorem Capital Part 3, który gwarantuje kilkaset tysięcy złotych rocznie. Jesteśmy także po rozmowach z grupą Petro. Tu, niestety, nie udało się przekonać PKN Orlen, by wyraził zgodę na nowe logo na koszulkach piłkarzy, ze względu na zbyt małą oferowaną kwotę. Doszliśmy jednak do porozumienia, będziemy negocjować dalej, ale nie z całą grupą, a z jej poszczególnymi spółkami. Pewnie nie będzie to takie wsparcie, jak w sytuacji, kiedy mieli dostać miejsce na koszulkach, ale każdy grosz się dla klubu liczy. Mam nadzieję, że od każdej ze spółek będzie to kilkadziesiąt tysięcy rocznie. Cały czas rozmawiamy z potencjalnymi sponsorami Wisły. Prowadzimy rozmowy z dużą ogólnopolską firmą, ale na razie nazwy i szczegółów nie będziemy zdradzać.

– Czy to oznacza, że marka Wisły Płock ma dużą wartość, że chętnych na współpracę z klubem nie brakuje, przecież, biorąc pod uwagę wyniki piłki nożnej, nie jest to najlepszy okres w historii klubu?
– Jest to na pewno znana marka. Może nie tak jak Legia czy Wisła Kraków, ale przecież jest to drużyna, która wiele lat grała w ekstraklasie, występowała w europejskich pucharach, zdobyła Puchar i Super Puchar Polski. To nie jest przypadkowy zespół. Myślę, że każdy klub ma lepsze i gorsze okresy w swojej działalności. My teraz mamy słabszy okres, ale robimy wszystko, by jak najszybciej wrócić do ekstraklasy, gdzie jest miejsce Wisły. Potencjał tego klubu jest duży, trzeba tylko zrobić porządek z finansami. Jesteśmy właśnie przed rozmową z właścicielem klubu, czyli prezydentem, chcemy przedstawić, co udało się zrobić, co chcemy zrobić w przyszłości. Jest duża szansa, by Wisła przyszły rok kalendarzowy rozpoczęła bez długów. A jeśli to się uda, to będziemy myśleć tylko o wyniku sportowym oraz transferach i kontraktach piłkarzy.

– Wspomniał Pan o kontraktach piłkarzy. Sporo zamieszania wywołały doniesienia o odejściu z Płocka młodych, zdolnych zawodników. Czy ten problem udało się załatwić?
– Z wyjątkiem jednego młodego piłkarza kontrakty z klubem podpisało 17 najzdolniejszych młodych, 15-17-letnich zawodników. Jest to spore obciążenie dla klubu, ale warto w nich inwestować. Już teraz najlepsi z nich trenują w szerokiej kadrze pierwszego zespołu i w drugiej drużynie. To też jest nasz sukces, że udało się ponownie zorganizować zespół rezerw.

– Niestety, nie wszystkie wyniki sportowe drużyn Wisły napawają optymizmem. Do awansu piłkarzy nożnych jest daleko, a piłkarze ręczni w Lidze Mistrzów raczej sobie nie radzą.
– Nie mówiliśmy, że już w tym sezonie drużyna piłki nożnej awansuje do ekstraklasy. Mowa była o konieczności budowania zespołu, który ma znaleźć się w ekstraklasie w sezonie 2009/2010. Ale nasze szanse nadal są aktualne, możemy odrobić brakujące punkty. Liczymy na to, że sprawa walkowera za mecz ze Zniczem zostanie rozstrzygnięta pozytywnie dla Wisły. Przyznaję, że popełniliśmy błąd, ale Wydział Gier PZPN też według mnie nie zostaje bez winy. Mnie jednak najbardziej jest żal straconych punktów w meczach w Płocku. Gdyby nie ta fatalna porażka w meczu z Dolcanem i dwa remisy wywalczone na swoim boisku, to nasza sytuacja byłaby znacznie lepsza. Szanse na awans w tym sezonie są i zrobimy wszystko, by ich nie zaprzepaścić w końcówce rundy, a do rewanżowej przystąpić po wzmocnieniach. Inaczej sytuacja wygląda w piłce ręcznej. W lidze były dwie wpadki, z beniaminkiem z Gorzowa i w Gdańsku. Ale nie tylko my tracimy punkty. Różnica jest taka, że choć jesteśmy liderem, to nie zdobyliśmy kompletu punktów tam, gdzie powinniśmy, VIVE straciło z rywalami, z którymi mogli stracić. II runda będzie trudniejsza, ale jesteśmy dobrej myśli. Gorzej jest w Lidze Mistrzów. Choć nie oczekiwaliśmy cudów, to sytuacja nie jest najlepsza. Mamy zero punktów po trzech meczach.

– Do tych kłopotów, które są w klubie doszły jeszcze nieodpowiedzialne wybryki kibiców, z którymi do tej pory kłopotów nie było, wprost przeciwnie, można ich było stawiać innym za wzór.
– Byliśmy mocno zaskoczeni tym, co stało się w Świnoujściu i dlatego postanowiliśmy ostro zareagować. Stowarzyszenie Kibiców – organizator wyjazdu – również szybko zareagowało, przeprosiło klub Flota Świnoujście, ich kibiców, poniosło także wszelkie koszty związane z naprawieniem wyrządzonych szkód oraz obiecali poprawę. Odbyło się spotkanie Zarządu klubu ze Stowarzyszeniem i po rozmowach oraz po postawie kibiców w kolejnych meczach postanowiliśmy, że trzeba dać im szansę i wyraziliśmy zgodę na wyjazd na mecz do Łodzi. Jestem pewien, że w wywalczeniu przez piłkarzy remisu pomogli także nasi kibice.

– Przed rokiem okazało się, że z Wisły odchodzi Sławek Peszko, który ma kontrakt do czerwca, ale już podpisał nową umowę z Lechem. Czy za kilka tygodni nie zaskoczy nas inny piłkarz, któremu przestanie się podobać gra w Płocku?
– Jedyny piłkarz, któremu w grudniu wygasa kontrakt to Adrian Mierzejewski. Na razie nie mamy podpisanego z nim kontraktu, ale rozmowy trwają. Chcemy kilku najsłabszym zawodnikom podziękować za współpracę, musi nastąpić wymiana słabszych ogniw na mocniejsze. Od trzech tygodni obserwujemy potencjalnych piłkarzy, którzy mogą wzmocnić Wisłę. Musimy za to załatwić inne sprawy, czyli nadal obowiązujące kontrakty zawarte w poprzednich latach. Wisły nie stać na płacenie sporych pieniędzy niektórym zawodnikom. Tu trzeba szukać oszczędności, podobnie jak w sekcji piłki ręcznej, gdzie 25 piłkarzy ma kontrakty. To zbyt wielu. Kadry większości klubów liczą od 14 do 18 zawodników. Trzeba stawiać na jakość, nie na ilość.

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …