Najnowsze informacje
anal pump

Sprytny polityk

Ulica Kobylińskiego nie została nazwana na cześć znanego polskiego rysownika Szymona Kobylińskiego, podobnie jak ulica Kwiatka, nie jest nazwą stricte przyrodniczą, a poświęconą znanemu płocczaninowi. Niestety, niewielu mieszkańców może pochwalić się znajomością historii Płocka, a tym bardziej osób zasłużonych dla niego. Stąd pomysł na redakcyjny przewodnik „Właściciele płockich ulic”. Zaczynamy od Floriana Kobylińskiego, który ma swoją ulicę na osiedlu Tysiąclecia.
Florian Kobyliński to żołnierz i świetny polityk. Urodził się w Wilnie w 1774 r. Zanim osiadł na stałe w Płocku wiele tułał się po świecie. – Jako 20-latek uczestniczył w powstaniu kościuszkowskim. Walczył najpierw w Kurlandii, a następnie w obronie Warszawy, gdzie dostał się do niewoli rosyjskiej. Później przedostał się do Paryża, bywał u Tadeusza Kościuszki – mówi Ewa Piórkowska, historyk z Archiwum Państwowego w Płocku.
Za walki na terenie Niemiec w kampanii 1806/1807 r. otrzymał Krzyż Legii Honorowej. Później został także odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. W 1809, za wstawiennictwem marszałka Davouta, otrzymał tytuł barona cesarstwa od Napoleona. Szczęście nieco się od niego odwróciło, gdyż biorąc udział w kampanii moskiewskiej w 1812 r. stracił nogę. Nie przeszkodziło mu to aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym.
– W 1815 r. został przedstawiony carowi Aleksandrowi I i zdobył jego przychylność. Rok później został mianowany prezesem Komisji Województwa Płockiego. Był to urząd porównywalny z dzisiejszym wojewodą, ale ówczesne województwo płockie obejmowało teren sięgający na zachodzie aż po Lipno i Rypin, na północy za Mławę, a na wschodzie aż za Ostrołękę i Łomżę – tłumaczy Ewa Piórkowska.
Od tej pory Płock zaczął zmieniać swoje oblicze, m.in. rozebrano stary ratusz, a w latach 1820-25 pobudowano nowy, istniejący do dziś gmach. Powstały też cztery rogatki miejskie (warszawskie, płońskie, bielskie i dobrzyńskie). W Płocku powstały też łaźnie i jatki rzeźnicze, jak również brukowano ulice. Dzięki Florianowi Kobylińskiemu wytyczono wokół miasta (obecnie al. Jachowicza i Kobylińskiego) aleje wysadzane czterema rzędami topoli, a plac przed siedzibą Komisji Wojewódzkiej zamieniono na park.
– Florian Kobyliński chciał poprawić gospodarkę całego województwa, tworząc samowystarczalny ośrodek włókienniczy. Miejscowi rolnicy mieli uprawiać len. Niestety, rząd w Warszawie odrzucił pomysł – mówi Ewa Piórkowska.
Kobyliński wpadł potem na pomysł, aby na terenie województwa osiedlili się cudzoziemscy rzemieślnicy. Zachęcał ich do tego oficjalnym pismem wydanym w końcu 1825 r. Dostał za to naganę od księcia Konstantego.
Niestrudzony Florian Kobyliński w 1820 r. został prezesem Towarzystwa Miłosierdzia Szkolnego przy Szkole Wojewódzkiej, potem znalazł się również wśród grona opiekunów Towarzystwa Naukowego Płockiego.
– W czasie powstania listopadowego był członkiem Komitetu Obywatelskiego utworzonego 4 grudnia 1830 celem zapewnienia spokoju w województwie. Ofiarował 25 000 zł na rzecz powstania – dowiadujemy się w płockim Archiwum Państwowym. Po stłumieniu powstania Florian Kobyliński zachował jednak swoje stanowisko i na emeryturę odszedł dopiero 16 grudnia 1834 r. Ostatnie lata życia spędził w Warszawie i tam został pochowany. Zmarł 27 lutego 1843 r. Miał 69 lat. Jego żoną była Anną Rostworowska. 
BeeS

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …