Najnowsze informacje
anal pump

Ryszard II, czyli sceny z życia “pierwszego”

Niemało osób z Płocka już widziało (a sporo, jak mi wiadomo, jeszcze zamierza zobaczyć) słynnego „Ryszarda II” Andrzeja Seweryna w warszawskim Teatrze Narodowym, słynnego na razie głównie za sprawą niesławy, jaką zdążył się okryć zaraz po premierze. Wylano już na niego kubły złośliwości, w większości niestety usprawiedliwionych, i to na pewno nie tylko polską zaściankową zawiścią wobec rasowego artysty znad Sekwany, któremu jako jednemu z nielicznych Polaków udało się odnieść spektakularny artystyczny sukces w wielkim świecie. Spektakl widziałem i mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że rację mają ci, którzy nie oszczędzają mu słów krytyki. Powstało imponujące widowisko, mieniące się barwami, niecodzienną scenografią i kompozycją, z których to cudowności niestety niewiele, albo zgoła nic nie wynika. Wieje potworną nudą i nie widać sensu, a ten przecież w dziele Szekspira jest obecny i jest to sens nie byle jaki, bo dotyczący spraw ważnych, a przy tym dziwnie nam bliskich, bo kryzysu władzy na jej najwyższych piętrach, tam mniej więcej, gdzie urzęduje „pierwszy” (tytułowy Ryszard oczywiście).
Czyżby obawa, że klarowny jak łza spektakl wstrząśnie sumieniami rodaków sprawiła, że nieprzewidziane czynniki zadziałały skutecznie, aby zneutralizować piorunujący efekt? A co, można przekupić piłkarzy, a nie można aktorów? Nie wiem, czy sprawą już interesuje się warszawska prokuratura, ale krytycy dosyć jednomyślnie podkreślają, że spektakl zbiorowo położyli aktorzy. Jest to tym dziwniejsze, że ten sabotaż to dzieło solidarne pierwszego garnituru gwiazd polskiego teatru i telewizji o ugruntowanej pozycji i sławie. No cóż, zdarza się czasem, że nawet w najlepszej drużynie piłkarskiej zawodnicy grają przeciwko trenerowi, chcąc w ten sposób wyrównać jakieś zaległe rachunki albo zbiorowo sprzedają mecz za korzystną cenę. Polski Związek Piłki Nożnej zazwyczaj chowa głowę w piasek i udaje, że nic się nie stało. Co zrobią teraz związki artystów, czynniki rządowe i komisja śledcza? A warto pamiętać, że taka wpadka w teatrze to rzecz może nawet częstsza niż w sporcie. Niby zatem normalna sprawa, ale żeby znowu tak często i za państwowe pieniądze?
Można oczywiście sobie żartować, ale jest też czego żałować. Straciliśmy bowiem niepowtarzalną okazję, by przejrzeć swoją moralną kondycję w zwierciadle Szekspirowskiego dramatu. Co mogliśmy w nim zobaczyć? Ano jedną bardzo niewygodną nie tylko dla współczesnych „pierwszych”, ale i dla nas samych, rzecz. Wobec „pierwszych” miano kiedyś wysokie wymagania. Pomazaniec Boży musiał się porządnie prowadzić, by zasłużyć na szacunek swoich poddanych. Ryszard to zaufanie stracił poprzez hulaszcze życie, ot takie afery „rozporkowe”, którymi „zasłynął” poprzedni przywódca świata i nikt mu tego specjalnie nie miał za złe. Naszemu „pierwszemu” też dosyć łatwo udzielono rozgrzeszenia z pewnych niestosownych zachowań, a nawet w nagrodę obdarzono zaufaniem na drugą kadencję. Nie jemu zresztą jedynemu, czego potem za niedługo mocno żałowano. Poddani Ryszarda mieli mu te rzeczy za złe. I taka jest mniej więcej różnica między nimi a nami. Dostrzec to, to dosyć przykre doświadczenie.
Ale może przydałby nam się taki kubeł zimnej wody, byśmy przestali naiwnie narzekać na aktorów tej nieco większej niż teatralna sceny, jak to z upodobaniem, ale może i świadomym rozmysłem lubią powtarzać jej aktorzy, czyli tzw. sceny politycznej. Tu i tam się gra. Można tworzyć wielką sztukę albo tylko chałturzyć, ale zarazem kłaniać się widzom z takim wdziękiem, by uwierzyli, że byli świadkami arcydzieła, nawet jeśli zakiełkowało w ich głowach nieśmiałe przeczucie, że oglądali zaledwie miernotę. O wstyd w sztuce trudno. Przede wszystkim w sztuce rządzenia państwem. Tu wszyscy chcą udawać wielkich artystów. Efekty tego często są żałosne. Aktorzy teatru antycznego byli w dużo korzystniejszej sytuacji. Grali w maskach.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …