Najnowsze informacje
anal pump

Ptasia grypa pod Płockiem

W 2 fermach drobiu w Uniejewie i Myśliborzycach gm. Brudzeń padło 400 indyków. W sobotę o 3.00 rano, gdy przyszły wyniki z Państwowego Laboratorium Weterynaryjnego w Puławach,
potwierdziły się najgorsze przypuszczenia, to ptasia grypa. Zanim laboratorium potwierdziło wirusa H5N1, z ferm wyjechało kilka tys. indyków. Ptaki mogły być zarażone. Trafiły do zakładów niedaleko Olsztyna i do hurtowni, a stamtąd do sklepów. Obecnie w promieniu 3 km od Uniejewa i Myśliborzyc Wojewódzki Sztab Zarządzania Kryzysowego utworzył strefę zapowietrzoną. Zorganizowane są objazdy dróg. Rozłożono maty dezynfekcyjne. W strefie zagrożenia znalazły się miejscowości położone w promieniu 10 km od ogniska grypy. Ptasią grypą zagrożona jest m.in. gm. Nowy Duninów, gm. Mochowo, część powiatu lipnowskiego i włocławskiego w woj. kujawsko-pomorskim.

Jacek Gruszczyński, powiatowy lekarz weterynarii w Płocku nie ukrywa, że nasz teren jest obszarem podwyższonego ryzyka dla wystąpienia wirusa H1N5. – Mamy Zalew Włocławski, dorzecze Wisły i dopływy Skrwy, liczne jeziora w okolicy Płocka i Gostynina. Przebywa tu wiele gatunków ptaków wodnych, które są często głównym rezerwuarem wirusa. Do tego jest też ponad 100 ferm przemysłowych, wchodzących w skład spółek akcyjnych ExDrob Kutno i Sadrob. Jego zdaniem źródłem przeniesienia się choroby były najprawdopodobniej odchody ptaków wolno żyjących, być może łabędzi, które mogły przebywać w obszarze ferm lub nad nimi przelatywać.
– W związku z potwierdzeniem wystąpienia ptasiej grypy w dwóch fermach drobiu sytuacja jest kryzysowa w kategoriach gospodarczych – podkreślał Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki, stojący na czele Wojewódzkiego Sztabu Zarządzania Kryzysowego. Od soboty działa wspólnie ze sztabem powiatowym, a w celu oceny sytuacji także z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Zapewnia, że nie ma zagrożenia dla mieszkańców pobliskich okolic. W Europie nigdy dotąd nie doszło do przeniesienia się wirusa na ludzi. Mimo tego, działania zapobiegawcze, regulowane wydanym rozporządzeniem wojewody z dnia 1 grudnia, związane są nie tylko z aspektem gospodarczym, ale i zagrożeniem dla zdrowia ludzi.
Stąd powstał obszar zapowietrzony, obejmujący teren w promieniu 3 km od ferm drobiu, gdzie wystąpiła ptasia grypa. Policja rozstawiła tu tablice informacyjne, rozłożyła maty dezynfekcyjne na granicach stref i przy wejściach do gospodarstw. Są też zwiększone patrole ruchu drogowego. Podobnie jak i w większej, bo obejmującej 10 km promień strefy zagrożenia, do odwołania obowiązuje zakaz wywozu i wwozu drobiu.
Strefa zagrożenia, prócz gminy Brudzeń zahaczyła 2 gminy powiatu płockiego – Stara Biała i Nowy Duninów, leżący po lewej stronie Wisły oraz gminę Mochowo w powiecie sierpeckim. W niewielkim stopniu objęte jest nią sąsiadujące województwo kujawsko-pomorskie. Stąd analogiczne środki ostrożności obejmują niektóre miejscowości w powiecie lipnowskim i włocławskim.
– Po potwierdzeniu wyników w laboratorium w Puławach dokonaliśmy podziału zadań, co było dość utrudnione ze względu na weekend. Do posiedzeń Powiatowego Sztabu Zarządzania Kryzysowego przyłączyli się przedstawiciele poszczególnych gmin – tłumaczy Michał Boszko, starosta płocki, koordynator działań sztabu powiatowego.
Zresztą nie tylko oni, bo również straż pożarna i policja, które szybko włączyły się do akcji. – Już w sobotę 10 mat dezynfekcyjnych pojawiło się na trasach dojazdowych w strefie zapowietrzonej. Mat nie rozłożyliśmy jedynie po drugiej stronie Wisły w Nowym Duninowie. Tutejszą drogą krajową przejeżdża 40 tys. samochodów na dobę, a naturalną granicą i barierą od gm. Brudzeń jest Wisła – zaznaczył Hilary Januszczyk z zespołu zarządzania kryzysowego w płockim starostwie.
Najważniejszą rzeczą ograniczającą rozprzestrzenianie się wirusa, było jednak zlikwidowanie żywych indyków w fermach w Uniejewie i Myśliborzycach. O godzinie 17.00 w sobotę około 9 tys. sztuk drobiu zagazowano. Martwe ptaki wywieziono do firmy utylizacyjnej. Kurniki zostały zdezynfekowane.
Dodajmy, że część indyków padła też w trakcie transportu do ubojni w Dręcznie w okolicach Olsztyna. Powiatowy lekarz weterynarii w Olsztynie wydał decyzję, aby mięso nie trafiło do produkcji. Zidentyfikowano 40 pracowników, którzy pracowali przy transporcie. Objęto ich opieką medyczną. – Zapewniam, że drób z terenu powiatu płockiego został dostarczony do zakładów na terenie województwa warmińsko-pomorskiego (w znaczącej większości do jednego zakładu, który przeprowadzał ubój). Dysponujemy listą odbiorców partii drobiu. Zostały podjęte działania, aby jak najszybciej do tego surowca mięsnego dotrzeć. Do momentu wyjaśnienia wszystkich okoliczności mięso będzie zajęte, część jednak trafiła do odbiorcy w wyrobach. Na dzień dzisiejszy jesteśmy w 100 % pewni, że nawet kilogram tego mięsa pochodzącego z ubojni, nie przedostanie się do obrotu – zapewniał wojewoda mazowiecki. 
Lustracja kurników
Do gospodarstw w strefie zapowietrzonej i zagrożonej ruszyli lekarze wolnej praktyki. Zostali wyznaczeni do skontrolowania wszystkich kurników. – Ich zadaniem jest spisanie drobiu w gospodarstwach, sprawdzenie w jakim jest on stanie i poinformowanie rolników o odpowiednim zachowaniu środków ostrożności przed ptasią grypą – zaznacza Jacek Gruszczyński, powiatowy lekarz weterynarii w Płocku.
Obok weterynarzy do akcji wkroczyły również służby epidemiologiczne. – Oceniamy zagrożenia dla zdrowia, czy życia ludzi jako minimalne, ale skoro teoretycznie ono występuje, zobowiązani jesteśmy do podjęcia kroków, żeby je zminimalizować – powiedziała Małgorzata Czerniawska-Ankiersztejn, dyrektor wojewódzkiej stacji Sanpeid w Warszawie.
Służby epidemiologiczne ustaliły listę osób, które miały kontakt z zakażonym drobiem. Jest to grupa potencjalnie narażona na zakażenie. Na terenie powiatu płockiego jest to obecnie 21 osób. – W sobotę od rana pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologiczno jeździli do każdej z rodzin, która pracowała przy fermie po to, by ocenić stan zdrowia ludzi oraz żeby poinformować ich, że w razie jakichkolwiek dolegliwości muszą się zgłaszać do najbliższego lekarza rodzinnego – zaznacza dyrektor.
Sanepid zabezpieczył na terenie województwa mazowieckiego odpowiednią ilość leku w razie zarażenia. Kontroluje także szpitale zakaźne, czy są przygotowane na przyjęcie pacjentów. – Zakładamy, że wśród ludzi tego typu zakażeń nie będzie. Zdarzyły się one jednak w Azji, więc musimy być ostrożni i zrobić wszystko, żeby do tego nie doszło – zaznacza Małgorzata Czerniawska-Ankiersztejn.
Zadaniem Sanepidu jest też zabezpieczenie ludzi pracujących w kurnikach. Otrzymali oni ubrania ochronne. Stąd w okolicy ferm w weekend pojawiło się wielu pracowników w kombinezonach i maseczkach na twarzach. – W pozostałych strefach poza ogniskiem wystąpienia ptasiej grypy, nie ma potrzeby dodatkowych zabezpieczeń -twierdzi dyrektor Sanepidu.
Kto nam za to zapłaci?
Na wieść o ptasiej grypie mieszkańcy Uniejewa i Myśliborzyc reagowali niedowierzaniem. Byli też tacy, którzy w obawie przed wirusem wywieźli swoje dzieci poza teren zagrożenia. – Nikt nam nic nie powiedział. Nie było żadnej akcji informacyjnej – twierdzą ludzie. Z drugiej strony martwili się też o swój inwentarz. Przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa przewidzieli 100% rekompensatę z tytułu przymusowego uboju drobiu w fermach. Informacji, o tym jak uzyskać ewentualne wypłaty, udziela weterynarz powiatowy.
W niedzielę już wszyscy w zagrożonych gminach wiedzieli o wirusie i jak się przed nim chronić. Mówili o tym z ambon nawet księża. Komunikaty do mieszkańców wystosował też wojewoda.
– Do sołtysów poszły informacje w formie okólników. W poniedziałek zwołałem zebranie. Udostępniłem swój telefon. Ludzie dzwonią, ale bardziej niż o dzieci martwią się o drób, czy czasem nie trzeba będzie go wybić – mówi Henryk Kisielewski wójt gminy Brudzeń. Na terenie jego gminy działa kilka ferm. Parę lat temu wiele osób zrezygnowało z prowadzenia tego typu działalności, ze względu na podwyżki cen energii i paszy. Fermy w Uniejewie i Myśliborzycach nie miały długiego okresu produkcji, ale na pewno posiadały doświadczenie.
Na obradach sztabu kryzysowego obecny był również wójt gminy Nowy Duninów. – Nie ma u nas paniki i mam nadzieję, że nie będzie -zaznaczał Mirosław Krysiak.
Na utrzymaniu spokoju zależy wszystkim. – Mieszkańcy zachowują się w sposób odpowiedzialny i ze zrozumieniem podchodzą do poleceń wydawanych przez policję – twierdzi Jacek Olejnik, zastępca komendanta miejskiego Policji w Płocku.
Jak na razie wirus ucichł. Hodowcy drobiu mogą się przed nim zabezpieczyć, przestrzegając obostrzeń z rozporządzenia wojewody, czyli nie przewozić przez zagrożony teren ptactwa.
– Przestrzeganie podstawowych zasad higieny oraz poddawanie obróbce termicznej mięsa jest w zupełności wystarczającym zabezpieczeniem zdrowia i życia mieszkańców. Nie ma powodu do żadnych nadzwyczajnych działań, czy do zmieniania diety -przekonuje wojewoda Jacek Kozłowski.
O ptasiej grypie na pewno nie zapomnimy jednak przynajmniej do 1 stycznia. – Przez 30 dni od ogłoszenia obszarów stref musimy być bardzo czujni, będziemy kontrolować, czy nie rozprzestrzeniają się te zjawiska, które wywołały zagrożenie. Jeśli nic się nie wydarzy 1 stycznia o godzi. 4.00 rano wszystkie działania zostaną odwołane – tłumaczy Hilary Januszczyk z zespołu zarządzania kryzysowego w płockim starostwie. Jeśli kolejne ognisko wirusa H5N1 się uaktywni, kwarantanna zostanie przedłużona o kolejny miesiąc.
– Poza obecnymi zadaniami, przygotowani jesteśmy na dalszy rozwój sytuacji, w każdym kierunku. W razie potrzeby podwyższymy stan gotowości straży pożarnej, i przygotujemy większą ilość pojemników na kolejne środki chemiczne – dowiedzieliśmy się w biurze prasowym Urzędu Wojewódzkiego.
Sprawą ptasiej grypy w Polsce zainteresowała się już Unia Europejska.  
Blanka Stanuszkiewicz

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …