Najnowsze informacje
anal pump

Przypadki mieszkaniowe

O mieszkaniowych przypadkach pani K. pisaliśmy już na łamach „TP”. Wraz z rodziną mieszkała w budynku należącym do Coteksu. Po upadku firmy jej zarządca komisaryczny sprzedał budynek Zakładowi Energetycznemu Płock – Centrum Techniki Energetycznej (ZEP-TECH). Ten zobowiązał się do zabezpieczenia potrzeb socjalnych rodziny na zasadach obowiązujących dla mieszkań komunalnych. Ale obietnicy nie dotrzymał.– Kiedy podpisywałam umowę najmu, nie zwróciłam uwagi na to, że będę płacić i czynsz, i opłatę za najem mieszkania – razem około 380 zł. Razem z rodziną zamieszkaliśmy przy ul. Gradowskiego na 20 m kw. Z całej rodziny pracuję tylko ja, poza tym opiekujemy się niepełnosprawną córką – relacjonuje kobieta.
Formalnie mieszkanie przy Gradowskiego zostało przez ZEP-TECH przekazane do administrowania ZEP-Nieruchomości. Im dłużej rodzina K. mieszkała na Gradowskiego, tym więcej się na temat mieszkania dowiadywała. Że stało przez 4 miesiące puste i że inni lokatorzy płacą o wiele mniejszy czynsz – 102 zł (ale ich mieszkania nie są własnością ZEP-TECH-u). Rodzina K. dotarła do aktu notarialnego sprzedaży budynku Coteksu ZEP-TECH-owi. Ten ostatni w paragrafie 7 zobowiązał się do „zabezpieczenia potrzeb socjalnych rodzin mieszkających w budynku socjalnym (…) w formie uzgodnionej z tymi [mieszkającymi w nim – przyp. red.] rodzinami, z zabezpieczeniem odrębnych lokali mieszkalnych na zasadach obowiązujących dla mieszkań komunalnych”.
Pensja mała, rodzina czteroosobowa, czynsz wysoki, dodatkowo opłaty za media – rodzina K. zaczęła płacić tylko 100 zł czynszu. O zmniejszenie opłat monitowała wielokrotnie, ale ZEP-TECH odpisywał, że nie jest właścicielem lokalu, który podnajmuje rodzina K., więc nie może przestać naliczać podatku VAT (to on czynił czynsz wysokim), a ZEP-Nieruchomości tłumaczył się, że notarialna „klauzula o zabezpieczeniu odrębnego lokalu mieszkalnego na zasadach obowiązujących dla mieszkań komunalnych nie dotyczy opłat czynszowych, gdyż wartość tych opłat regulowana jest odrębnymi przepisami, a w przedmiotowym przypadku nie mamy do czynienia z lokalem komunalnym, lecz tylko odpowiadającym standardowi mieszkań komunalnych”.
W listopadzie 2002 r. ZEP-TECH wniósł przeciwko K. sprawę do sądu za niepłacenie należnych kwot za najem i czynsz. Rodzina K. szukała pomocy i wsparcia m.in. w Stowarzyszeniu Spółdzielców i Lokatorów w Płocku i Związku Rewizyjnym Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Warszawie. Wskazywała, że mieszkanie miało mieć charakter komunalny, a kto to widział, żeby czynsz w komunalnym o metrażu 20 m kw. wynosił prawie 400 zł? Tymczasem w umowie najmu lokali mieszkalnych, zawartej między ZEP-Nieruchomości (wynajmującym) a ZEP-TECH (najemcą) zapisano, iż najemca będzie płacić wynajmującemu czynsz w wysokości 10 zł za m kw. powierzchni. Czemu aż tyle, skoro w 2001 r., a więc wtedy, gdy rodzina K. zamieszkała na Gradowskiego, czynsz za m kw. w mieszkaniu komunalnym wynosił około 2,60 zł, a obecnie to około 6 zł?: – Zakład Energetyczny swojej spółce, czyli sam sobie wyznacza tak wysoki czynsz? – zastanawia się nad oczywistym brakiem konsekwencji Tomasz Kozakiewicz, który znając trudną sytuację rodziny K. postanowił jej bezinteresownie pomóc.
W październiku br. w Sądzie Rejonowym w Płocku miała odbyć się sprawa o eksmisję rodziny K. z mieszkania przy Gradowskiego. Rodzina K. w piśmie do sądu (do którego dołącza wszystkie swoje dotychczasowe odwołania) zwraca uwagę, że nie wiadomo, kto jest rzeczywistym właścicielem mieszkania. Dlaczego niepodpisany na wspomnianym akcie notarialnym ZEP-TECH? Sprawa o eksmisję na razie została odroczona.
Dyrektor Stefan Kotlewski z ZEP-Nieruchomości wyjaśnia, że nieruchomość po Coteksie nabył… ZEP-TECH. Potem przekazał ją do administrowania ZEP-Nieruchomości. Trudności z regularnym opłacaniem czynszu za mieszkania ma i lokatorka ze Słowackiego, i lokatorzy z Gradowskiego (obie rodziny mieszkały w budynku po Coteksie): – Zgodnie z zawartą umową K. powinni płacić czynsz oraz opłatę za najem – przekonuje.
Długo by jeszcze można opisywać peregrynacje Hanny K. za sprawiedliwością. Tej nie ma, bo jak mówią ci, którzy z „energetykiem” mają do czynienia, jest to „państwo w państwie”: – Ale to nie znaczy, że wszystko może robić. Uważam, że rodzina K. została „wkręcona” w ten lokal. Ktoś tu na kimś chce zarobić. To jest draństwo. Ustalenie między spółkami – córkami „energetyka” tak wysokiego czynszu mówi samo za siebie – uważa T. Kozakiewicz.
Niedawno komornik zajął część pensji Hanny K., choć sprawa w sądzie nie została jeszcze rozstrzygnięta. Potem zwrócił kobiecie pieniądze: – Pójdę i zapłacę czynsz. Tylko komu? Wynajmującemu czy najemcy?- zastanawia się pani K.
(eg)

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …