Najnowsze informacje
anal pump

Przykro było patrzeć

To była jedyna i ostatnia szansa piłkarzy ręcznych Wisły Płock by zaistnieć w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Osłabiony zespół Pick Szeged był do ogrania i można było pokusić się jeszcze o niespodziankę. Niestety, Wisła po raz kolejny zagrała swój najsłabszy mecz, momentami na parkiecie wyglądało to żenująco, kiedy płocczanie nie potrafili trafić do bramki. – Jeśli nie potrafimy wygrać żadnego meczu w Lidze Mistrzów, to gdzie jest nasze miejsce? – pytał retorycznie po meczu Łukasz Szczucki.

Dwie godziny przed meczem pod halę sportową w Szeged podjeżdżały samochody jednakowej marki, z nadrukowanym logo sponsora, Ligi Mistrzów i nazwiskami oraz numerami. Jak się okazało wszyscy zawodnicy piłki ręcznej Pick Szeged jeżdżą służbowymi pojazdami. Tak się traktuje szczypiornistów na Węgrzech.
Przed meczem z Pick płocczanie na pewno zadawali sobie pytanie, z kim wygrać, jak nie z tą drużyną. Niestety, już pierwsze minuty pokazały, że Węgrzy nie zamierzają przegrać tego spotkania. Jeszcze w 13 min. gospodarze prowadzili tylko 3:2, ale dzięki doskonałej grze bramkarza Dragona Marjanica, pokazali Wiśle jak się gra w piłkę ręczną. Kilka udanych interwencji bramkarza, szybka kontra i w 15 min. Pick prowadził 10:2 i widać było wyraźnie, że znów wygra spotkanie. Gospodarze rzucali z każdej pozycji, a Wisła obijała bramkarza, strzelała w poprzeczkę lub obok słupków. Trudno było patrzeć na wysiłki Mistrza Polski w tej konfrontacji.
Po przerwie było jeszcze gorzej. Sytuację nieco ratował bramkarz Wisły Morten Seier, który wybronił kilka trudnych piłek, ale na niewiele się to zdało, bo nie było komu rzucić. Kwadrans przed końcem meczu gospodarze prowadzili 22:9. Trener Bogdan Kowalczyk wziął czas i w 53 min. był wynik 22:14. Wygrana Picku była jednak niezagrożona, Węgrzy spokojnie doczekali do końca spotkania, radząc sobie także w składzie rezerwowym. Mecz gospodarzom wygrał bramkarz Dragan Marjanac, który całkowicie zniechęcił płocczan do gry w piłkę ręczną.
Po meczu trener Kowalczyk powiedział. – Chcę pogratulować rywalom, wygrali wysoko i zasłużenie. My kompletnie zawiedliśmy w ataku. Największy wpływ miał na to brak trzech leworęcznych piłkarzy, przez to taki był końcowy wynik spotkania. My nieźle zagraliśmy w obronie i choć wynik jest nie do przyjęcia, to przynajmniej udało nam się zachować twarz grą w obronie.
Trener gości Vladan Macic przede wszystkim komplementował swojego bramkarza, który zagrał znakomity mecz, i zwracał uwagę na korzystny dla jego drużyny wynik, który był przede wszystkim jego zasługą. Komplementował także płockiego bramkarza Mortena Seiera, a ten po meczu podziękował za te słowa, zaś całej drużynie Pick życzył znakomitych występów w pucharze EHF, bo to oni z III miejsca awansują do Pucharu. Wisła przed ostatnim spotkaniem zajmuje IV miejsce i nie ma szans na powiększenie swojego dorobku punktowego.
Kołowy Picku Gabor Herbert po meczu powiedział kilka słów prawdy o swoim zespole. – Obawialiśmy się tego spotkania, bo oglądaliśmy pojedynek Wisły z Zagrzebiem. Zdajemy sobie sprawę, że wygranie dwóch meczów z płocką drużyną nic nie zmienia, bo w Lidze Mistrzów nie ma miejsca dla słabych. Tylko w pełnym składzie, a dziś graliśmy bez sześciu podstawowych zawodników, jesteśmy w stanie powalczyć w pucharze EHF.
Wisła nie wygrała żadnego spotkania w Lidze Mistrzów – To gdzie jest nasze miejsce? – zapytał retorycznie Łukasz Szczucki.
Pick: Marjanac, Fargas – Herbert, Bence, Vancsics 2, Vaderdi 6, Osmaic 3, Krivokapic 4/1, Ghionea 7/1, Marjanac, Katzirz 1, Petrea 3,
Wisła: Wichary, Seier – Kwiatkowski 1, Niedzielski 1, Matysik, Kuptel 2, Wuszter 4/2, Zołoteńko 3, Twardo 2, Frolov 1, Rumniak 1, Piórkowski 1, Pronin, Nat 1.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …