Najnowsze informacje
anal pump

Przy cappuccino o życiu

Kto lubi małe, przytulne kawiarenki, francuskie piosenki i kobiece opowieści, może być zadowolony z najnowszej propozycji teatru czyli Cappuccino. Sztuka w reżyserii Katarzyny Ostrowskiej jest adaptacją powieści Marielli Righini. W Płocku miała swoją prapremierę.
Największa pochwała należy się twórcom spektaklu za oddanie francuskiego klimatu. Na małą scenę widz prowadzony jest paryskim bulwarem, który powstał w górnym foyer teatru. Ławeczki, na których mogą przysiąść zakochane pary, latarnie, rower i autentyczne wielkoformatowe fotografie stwarzają miłą, romantyczną atmosferę. Jeszcze ładniejsza jest scenografia na scenie (zasługa Doroty Korfel). Z wnętrza kawiarni rozciąga się widok na paryską ulicę.
Przy małym stoliku w rogu, co tydzień spotykają się cztery przyjaciółki: Diane, Ilona, Lilly i Sylvana. Piękne kobiety prezentują nie tylko różne typy urody i osobowości, ale także elegancką garderobę (za to znów ukłon w stronę scenografki i reżyserki). Spotkania są okazją do opowiedzenia sobie o tym, co się ostatnio wydarzyło w życiu pań. A dzieje się niemało, o czym będą mogli się przekonać ci, którzy sztukę obejrzą. Romanse, wielbiciele, zabawne przypadki – o tym wszystkim rozmawiają w kawiarni, wykazując się też sporym poczuciem humoru na swój temat, cztery kobiety. Rozmowom zza kontuaru przysłuchuje się barrista, który najpierw tylko przygotowuje towarzyszące ploteczkom różne rodzaje kawy, a w chwilach wielkich nowin – nawet desery lodowe, a potem, coraz bardziej wciąga się w kobiecy świat. Na końcu, pod szerburską parasolką, spaceruje z jedną z pań, która podbiła jego serce.
Katarzyna Anzorge, Katarzyna Wieczorek, Katarzyna Anna Małolepsza, Hanna Katarzyna Chojnacka bawią publiczność przeszło godzinę. Gdyby sztuka trwała dłużej, raczej nie pomógłby nawet paryski klimat. Rozmowy kobiet mają to do siebie, że są interesujące głównie dla nich samych. Może sama powieść francuskiej pisarki nie jest aż na tyle zajmująca. W każdym razie płockie przedstawienie wpisuje się w nurt modnej babskiej literatury od przypadków Bridget Jones poczynając. I kobietom powinno się podobać, choć na premierze nie zabrakło również panów.
Wszystkie aktorki dobrze wykreowały swoje postacie, nadając im indywidualne, rozpoznawalne rysy. Widać tu dobrą pracę reżyserską. Katarzyna Wieczorek, znana w Płocku z ról królewien, zagrała aktorkę i sympatyczną niedoszłą scenarzystkę. Katarzyna A. Małolepsza – uosobienie francuskiej elegancji, popisała się również zmysłowym tańcem. Dwie nowe aktorki: Katarzyna Anzorge (zwariowana mężatka z licznymi romansami) i Hanna Katarzyna Chojnacka (wykładowca rosyjskiej literatury, nie mająca szczęścia w miłości), swój debiut na płockiej scenie też mogą uznać za udany. Spektakl jest utrzymany w klimacie filmu Ozona Osiem kobiet. Wprawdzie nasze aktorki mniej tańczą i nie śpiewają, ale kto lubi ten film, nie będzie zawiedziony.
Barristę zagrał Andrzej Hausner. W sztuce mówi niewiele, ale gestem, ruchem, zaznacza swoją obecność. Szkoda, że nie dowiedzieliśmy się o nim właściwie nic. Ale cóż, to była sztuka o kobietach…
Lena Szatkowska

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …