Najnowsze informacje
anal pump

Poniżej oczekiwań

Przed tygodniem w Jastrzębiu piłkarze nożni Wisły Płock, na pożegnanie tej części sezonu, pokonali gospodarzy 2:0. Jeszcze tydzień wcześniej przegrali przed własną publicznością 0:3 z Podbeskidziem Bielsko Biała. To spotkanie początkowo obserwowało około 4 tysięcy kibiców, którzy zmobilizowali się i chcieli godnie pożegnać swoich ulubieńców. Niestety, to się nie udało, a spora część widzów opuściła stadion długo przed końcowym gwizdkiem sędziego.

Po meczu z Podbeskidziem funkcję trenera stracił Mirosław Jabłoński, ściągnięty do Płocka przed sezonem. Co prawda trener nie obiecywał awansu, ale twierdził, że zdoła poukładać drużynę, która została wzmocniona piłkarzami z jego poręczenia.
Jak się jednak okazało, trener nie poradził sobie z zespołem, który grał fanaberyjnie, potrafił ograć wyżej notowanego rywala w pięknym stylu, by zaraz potem ulec ostatniej drużynie w tabeli. Trudno się więc dziwić, że zarząd klubu, po fatalnym występie z Podbeskidziem, podjął decyzję o zwolnieniu trenera z funkcji i powierzył to stanowisko dwóm osobom ze sztabu szkoleniowego.
Nowymi trenerami, którzy poprowadzą zespół do końca sezonu, zostali: drugi trener Piotr Szczechowicz i trener bramkarzy Mariusz Bekas. Szybko potwierdzili, że powierzenie im tej funkcji to dobry pomysł, bo grający w podobnym składzie piłkarze w Jastrzębiu wywalczyli komplet punktów. Na dodatek w bramce płockiej drużyny z konieczności stanął M. Bekas i spisał się bezbłędnie.
Teraz czas na ocenę występu płockiej ekipy. – Muszę wyraźnie powiedzieć, że oczekiwałem czegoś więcej – mówi Janusz Matusiak, wiceprezes Wisły Płock. – Oczekiwałem stabilności gry i podnoszenia umiejętności poszczególnych zawodników i, niestety, tego się nie doczekałem. Zresztą, chyba wszyscy ci, którzy chodzili na mecze też widzieli, że niektóre pojedynki były tragiczne, niektóre niezłe, a niektóre bardzo dobre. I to tak się cały czas przeplatało. Nie miało to nic wspólnego ze wznoszącą formą, tylko gdzieś to ginęło. Myślę, że pod tym względem ta runda w wykonaniu naszych zawodników była nieudana. A konsekwencją tego jest dalekie miejsce w tabeli.
Od ostatniego spotkania trenerami pierwszego zespołu Wisły są młodzi szkoleniowcy. J. Matusiak twierdzi, że zaufał młodym trenerom, którzy zdecydowali się podjąć takie wyzwanie. – Bo prowadzić Wisłę Płock nie jest łatwo, choćby pod względem całej otoczki panującej wokół klubu – mówi. – Obaj są przygotowani do podjęcia tego zadania i wierzę w mądrość oraz ich zaangażowanie. Jestem przekonany, że wiosna będzie zupełnie inna pod względem przygotowania zawodników do sezonu, bo do tej pory nie było z tym najlepiej. Wierzę też, że młodym trenerom uda się wykrzesać w zawodnikach większą chęć do pracy, która pozwoli na granie na znacznie wyższym poziomie, nawet w pierwszej trójce tabeli.
Wiceprezes Wisły potwierdza, że szans na awans do ekstraklasy praktycznie nie ma. Zespół zgubił punkty, których nie miał prawa stracić. Wisła nie powinna przegrać w meczu z Dolcanem, z Wartą czy z Odrą. Gdyby te punkty drużyna zdobyła, wtedy sytuacja w tabeli wyglądałaby zupełnie inaczej i byłaby jeszcze duża szansa na awans do ekstraklasy. Teraz szansa jest tylko iluzoryczna, co wcale nie oznacza, że drużyna nie będzie walczyć i odda punkty rywalom. – Dla nas gra w lidze nie będzie już za wszelką cenę, ale po to, by zbudować z chłopaków zespół, który będzie walczył w przyszłym sezonie – mówi J. Matusiak. – Pod kierunkiem młodych trenerów, dla których będzie to szansa by pokazać, że była to słuszna decyzja, a oni otrzymali wspaniałą możliwość zaistnienia.
Trzeba sobie jednak zadać pytanie, co dalej? Zespół skończył rozgrywki, trenerzy mają opracować koncepcję przygotowania zespołu. Koncepcja musi zawierać nie tylko plany, ale także wiele elementów koniecznych do dobrego przygotowania zespołu do rozgrywek. Chodzi tu o współpracę z innymi osobami, niezbędnymi do właściwego przygotowania piłkarzy, choćby z fizjologiem.
Wiceprezes Matusiak podkreśla, że zespół ma być profesjonalnie przygotowany i tego oczekuje od trenerów. – Zaufałem im, ale obiecuję także swoją pomoc we wszystkich przypadkach, kiedy jej będą potrzebować – twierdzi. – Taką pomoc oczywiście zaoferował cały zarząd. I tylko wtedy możemy oczekiwać, że mecze rundy rewanżowej będą wyglądać zupełnie inaczej. Tak jak to wyglądało w Jastrzębiu, gdzie pojechali ci sami zawodnicy, że była ta sama defensywa, co z Podbeskidziem, a jednak potrafili wygrać. Myślę też, że to zasługa bramkarza, którego rola w zespole jest bardzo duża. Jestem wdzięczny trenerowi Bekasowi, że odważył się wejść między słupki. Ale to ma tak wyglądać, ma to być przykład dla młodych ludzi, że trzeba wyjść na boisko i zrobić dobrą robotę.
Na razie trudno mówić, w jakim składzie Wisła rozpocznie okres przygotowawczy. Za kilka dni powinno być wiadomo, kto odejdzie, kto zostanie. Wszystkie aktualne informacje czytelnicy znajdą w Tygodniku Płockim.   
Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …