Najnowsze informacje
anal pump

Pierwsze święta

Dla Tomka, Sylwii, Justynki, Krysi, Łukasza, Emilki, Sebastiana, Rafała, tegoroczne święta z pewnością będą wyjątkowe i niezapomniane. Po raz pierwszy ośmioro rodzeństwa zasiądzie przy prawdziwym, wigilijnym stole. Będzie wspólne przygotowanie potraw, strojenie choinki, czekanie na Mikołaja i prezenty. Nie zabraknie niczego, co kojarzy się z ciepłem rodzinnego domu. Dzieci cieszą się, że taki wreszcie znaleźli. Stało się tak dzięki dwojgu ludziom – rodzinie państwa Lewickich. Chociaż są dla nich rodziną zastępczą, to dzieci już czują się z nimi jak z najprawdziwszymi rodzicami.Najbardziej cieszy się 2-letnia Sylwia, mała iskierka, której pełno w całym domu. Z nich wszystkich ona będzie miała najszczęśliwsze dzieciństwo, bez głodu i chłodu, braku matczynego przytulania. Kojarzyć jej się będzie z ciocią Danusią, którą już coraz częściej nazywa mamą i wujkiem Romanem, do którego wieczorem wszystkie dzieciaki mówią tato. – Jak przychodzą ze szkoły, to najpierw słyszę, proszę pana, potem wujku, a wieczorem już tato – śmieje się pan Roman.
Roman i Danuta Lewiccy w 1999 roku zdecydowali się utworzyć rodzinę zastępczą dla dzieci z Domu Dziecka, ale wtedy jeszcze nie było to możliwe. Mieszkali w bloku, w mieszkaniu o powierzchni 32 m kw. Kiedy pan Roman pobudował dom w Bronowie Zalesiu, wtedy ich marzenia stały się realne. Pani Danuta, pielęgniarka w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, bez wahania zrezygnowała (po 16 latach z pracy), by wychowywać nie tylko dwójkę swoich dzieci.
– Zdecydowaliśmy się stworzyć dom dla ośmiorga dzieci, nie stawialiśmy żadnych warunków, ani co do wieku, ani stanu ich zdrowia – wspominają państwo Lewiccy
– Mieliśmy też odpowiednie warunki mieszkaniowe i 17 października mogliśmy rozpocząć działalność. Przyjechało do nas rodzeństwo, spod Wyszogrodu. Rodzicom odebrano prawa rodzicielskie i przez kilka miesięcy dzieciaki były w Państwowym Ośrodku Opiekuńczo – Wychowawczym na Mościckiego. Tam ich odwiedzaliśmy, były wspólne spacery, wyjścia do kościoła, wreszcie zabraliśmy ich do domu. Myśleli, że przyjechali tylko na sobotę i niedzielę, nie mogli uwierzyć, że znaleźli dom, że będą mieszkać z nami, stworzymy rodzinę.
Państwo Lewiccy mieli dwoje swoich dzieci: 11-letnią Olę i 14-letniego Bartka. Ola nie mogła doczekać się na dzieciaki, Bartek podchodził do pomysłu sceptycznie, ale całkowicie zaakceptował nową rodzinę.
Oprócz 16-letniego Tomka, który mieszka z Bartkiem w pokoju i 2-letniej Sylwii, są jeszcze: Justynka (6 lat), Krysia (8), Łukasz (11), Emilka (12) i czternastoletni Sebastian. Rafał skończy w kwietniu 18 lat, będzie dorosły.
Cała ósemka ma spory bagaż doświadczeń, tych złych. Prawie nie chodzili do szkoły, a jeśli szli, to tylko po to, by zjeść gorący posiłek. Gdyby nie te obiady, to pewnie znaliby tylko smak ziemniaków. To najczęściej jedli w domu rodzinnym. Mieszkali w jednym pomieszczeniu w 12 osób.

Tamtego domu
nie chcą wspominać
Nie tęsknią za nim. Dziś chodzą do szkoły, uczą się, cieszą z każdej dobrej oceny.
Emilka, jako najstarsza z dziewczynek, pełniła w domu rolę opiekunki do dzieci. Nie chodziła do szkoły, bo trzeba było opiekować się młodszym rodzeństwem. – Nie chcę wspominać tamtych czasów – mówi nieśmiało. – W nowym domu bardzo mi się podoba, cieszę się, że wszyscy tu trafiliśmy, że jesteśmy razem, że mogę się wreszcie uczyć. Lubię czytać. Wreszcie mam na to czas i mam książki Całe życie marzyłam, żebyśmy mieli prawdziwy dom, taki jak inne dzieci i to marzenie wreszcie się spełniło.
Najważniejszym tematem rozmów w domu są zbliżające się święta. Sebastian z wujkiem pojadą po choinkę, taką wielką, do sufitu, która zasłoni całą kuchnię. Wszyscy będą ją ubierać. Potem Mikołaj przyniesie prezenty. Wślizgnie się do domu przez kominek, dlatego Justynka nie pozwala w nim palić żeby Mikołaj się nie poparzył, bo przecież musi do nich dotrzeć, muszą pociągnąć go za brodę i porozmawiać. Muszą uwierzyć, że jest prawdziwy, tak samo prawdziwy, jak dom, w którym mieszkają ciocia i wujek, jak wspaniały stół, na którym stoi dużo jedzenia, jak ciepłe ubrania, które są ich własne.
Zanim usiądą do wspólnego stołu, razem będą przygotowywać wigilijne dania. Rafał obiecał, że pokroi sałatkę, choć nigdy tego nie robił. Dziewczęta będą piekły ciasta. Łukasz zgłosił się do smażenia ryb. Rafał już wie, że karp to ryba, wcześniej myślał że to ptak. Nigdy nie jadł karpia, bo przecież ptaków się nie jada.
Będą trzy sałatki śledziowe, barszczyk czerwony i to wszystko co powinno się znaleźć na wigilijnym stole. Na dodatek mnóstwo orzechów. Wszyscy uwielbiają orzechy, więc takie święto nie może się bez nich obejść. Potem zapłonie kominek, będzie wspólne śpiewanie kolęd.

Przyjadą goście
Cała rodzina Danuty i Romana. Będą dziadkowie i babcie, ciocie i wujkowie. – Bez dzieci nigdzie byśmy nie pojechali, ale wszystkich razem nikt nie pomieści – śmieje się pani Danuta. – Nasze rodziny i znajomi zaakceptowali decyzję o utworzeniu Rodzinnego Domu Dziecka i teraz chętnie do nas przyjeżdżają. Dziadek cieszy się, że ma 14 wnucząt i wszystkich traktuje jednakowo. Jeżeli będzie śnieg, to planujemy wspaniałą zabawę na dworze, jeśli mróz, to lodowisko. Mąż wykopał wielki staw, latem jest tam kąpielisko, a zimą można jeździć na łyżwach. W stawie są ryby, jest wydzielone miejsce do kąpieli, mamy nadzieję, że latem dzieciaki będą tu miały raj.
Święta muszą być wspaniałe, niepowtarzalne, pierwsze prawdziwe. Ale taki dom, to także codzienne kłopoty, tyle, że jest ich więcej. Dzieci muszą odrobić lata zaniedbań, nauczyć się ładnie mówić, walczyć z dolegliwościami choroby sierocej. Potrzebne są korepetycje. Pani Danuta zatrudniła nauczycielkę Sylwię Rumińską, która ma dodatkowe lekcje z dzieciakami. Widać efekty, bo dzieci są zdolne, chętnie się uczą, tylko do tej pory nie miały takich możliwości.
Młodsze uczą się w SP nr 13.

– Klimat w tej szkole jest wspaniały – cieszy się pani Danuta. – Cieszę się bardzo, kiedy wieczorem przychodzą z zeszytami i muszę złożyć osiem podpisów pod dobrymi ocenami.
Pani Danuta jest dyrektorem Rodzinnego Domu Dziecka i prawnym opiekunem dzieciaków. To ona podejmuje decyzje o ich przyszłości i na niej spoczywa odpowiedzialność za to, co robi. – To wielki stres, ale ogromna satysfakcja, kiedy widać zmiany w nich zachodzące . Najbardziej te zmiany widać u najmłodszej Sylwii. Kiedy do nas przyszła, nie potrafiła mówić. Dziś świetnie się rozwija. Łukasz sam zapisał się do Dzieci Płocka, chodzi na zajęcia, a Krysia ujawniła zdolności do tańca.
Pan Roman pracuje w ORLEN-ie, na zmiany. – Dzieciaki już się do tego przyzwyczaiły, że jak mam “dwójki”, to czasem nie widzimy się przez kilka dni. I wiem, że tęsknią za mną, Sylwia chyba najbardziej. A Krysia i Justynka to wykorzystują i przychodzą na noc do żony do łóżka. Chcą się przytulić, poszeptać.

Jak wyjechać
na ferie
Wszystkie posiłki są celebrowane, wspólne, zwłaszcza w dni wolne od nauki. W tygodniu oddzielnie jedzą śniadania, bo na różne godziny chodzą do szkoły. Ale obiad i kolację jedzą razem. Dlatego po szkole i po dodatkowych zajęciach, czyli SKS-ach, basenie, wracają szybko do domu.
Największy problem dla rodziny państwa Lewickich, to brak dużego samochodu. Na kupno takiego absolutnie nie mogą sobie pozwolić, ale marzą, że może ktoś im pomoże, wynajmie od czasu do czasu. Bo oni chcieliby pojechać wspólnie do Żelazowej Woli, do Ciechocinka, do Warszawy, pokazać dzieciom inne miasta.
Za kilka tygodni będą mieli następny problem, z feriami zimowymi, żeby wysłać gdzieś dzieci, choć na kilka dni. Złożyli ofertę do orlenowskiej fundacji Dar Serca. Są jedyną taką placówką na tym terenie, więc mają nadzieję na pozytywną odpowiedź.
Z powstania domu cieszy się także Zenobia Górzyńska, zastępca dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Płocku. – To zasługa radnych, którzy podjęli uchwałę o powołaniu Rodzinnego Domu Dziecka. W powiecie jest to pierwsza taka placówka i jest bardzo dobrze prowadzona, a dzieci czują się tam wspaniale. Bardzo nas to cieszy. Oczywiście marzymy o następnych.
Jola Marciniak
Fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …