Najnowsze informacje
anal pump

Olczuk – trener medalistów

Przyjechał do Płocka w 1964 roku, jako młody człowiek, który szukał swoich szans życiowych i celu. Miasto rozwijało się dzięki Petrochemii, wszyscy odważni tu przybywali, bo wiedzieli, że możliwe jest osiągnięcie sukcesu.
Ryszard Olczuk, bo o nim mowa, po przyjeździe spotkał na swojej drodze Bogdana Karwowskiego, znakomitego trenera wioślarstwa, który namówił go na uprawianie tej dyscypliny. – Do 1971 roku czynnie uprawiałem wioślarstwo, byłem nawet Mistrzem Polski juniorów i trafiłem do szerokiej kadry olimpijskiej, ale przed Olimpiadą w Monachium w 1972 roku kontuzja wyeliminowała mnie z przygotowań i zrezygnowałem – wspomina człowiek przez 40 lat związany z PTW Płock. – Zostałem asystentem Bogdana Karwowskiego, od niego się wszystkiego uczyłem. Wychowywałem się obok Mistrza, dzięki któremu mogłem podglądać przygotowania klubowej czwórki do Igrzysk Olimpijskich w Monachium, a sam zajmowałem się resztą zawodników trenera. Moim samodzielnym trenerskim wyczynem w tamtych czasach była dwójka ze sternikiem: Tumalski, Cywiński i Cegłowski, ósma na Mistrzostwach Świata i druga w silnie obsadzonych Regatach Przyjaźni.
Na pytanie o najważniejsze sukcesy z trenerskiej kariery R. Olczuk uśmiecha się i tłumaczy, że te największe są jeszcze przed nim. Ale ma się czym pochwalić. Ośmioro jego wychowanków startowało w Mistrzostwach Świata juniorów, dziesięcioro w MŚ seniorów, dwóch w Igrzyskach Olimpijskich, pięcioro w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata i czworo w Akademickich Mistrzostwach Świata, wymieniając tylko te najważniejsze.
Z tych imprez zawodnicy przywieźli 12 medali, a miejsca w finale A to nawet trudno zliczyć. Oczywiście był trenerem kobiet i mężczyzn, juniorów i seniorów. A obok pracy szkoleniowej zajmował się także sprawami organizacyjnymi płockiego klubu. Bo w swojej karierze przez 22 lata był sekretarzem PTW i 14 lat członkiem zarządu PZTW, a przez jedną kadencję także wiceprezesem ds sportowych.
Dziś, już bez większych emocji mówi, że poświecenie się sprawom organizacyjnym zniszczyło jego karierę trenerską. – Ale udało się stworzyć w PZTW taki program, który był potem realizowany – mówi. – Jego efektem były medale na najważniejszych światowych imprezach. Od 1991 roku do 2005 roku tylko trzy razy reprezentacja Polski wracała bez medalu. Każda z tych imprez odbywała się w USA i być może powodem był brak doświadczeń w wyjazdach na ten kontynent.
R. Olczuk jest dumny z tego, że był wśród osób, dzięki którym PTW działa do dziś, a nie zostało zlikwidowane w trudnym okresie transformacji ustrojowej. Wtedy z mapy polskiego wioślarstwa zniknęło wiele klubów, między innymi: Czarni Szczecin, Skra Warszawa, Dolmel Wrocław, Stoczniowiec Gdańsk. – My się nie daliśmy i nadal jesteśmy w czołówce polskich klubów – dodaje z dumą.
Ale najbardziej jest dumny z istniejącej do dziś Szkoły Mistrzostwa Sportowego, której był inicjatorem. – Dzięki inicjatywie PTW i dyrekcji ZSZ nr 3, czyli Józefowi Brzezińskiemu, Januszowi Małaczewskiemu i Bogdanowi Kołodziejskiemu oraz ówczesnym władzom wojewódzkim udało się stworzyć szkołę, w której kształcą się i trenują przyszli mistrzowie. Moim sukcesem jest też zorganizowanie Memoriału Juliusza Kawieckiego, pierwszej propagandowej, wioślarskiej imprezy i płockich ergowioseł, które dziś są rozgrywane jako Memoriał Kazimierza Młynarkiewicza, byłego dyrektora ZSZ nr 7 w Płocku. W zawodach wystartowało przez te lata kilka tysięcy dzieci i młodzieży z Płocka i okolic.
R. Olczuk nie pracuje już w PTW, od 2 lat jest na rencie, a w tym czasie pracuje jako trener koordynator w Kaliskim Towarzystwie Wioślarskim. Cieszy się, bo i tam udało mu się odbudować klub, który prawie nie istniał, a dziś znów jego zawodnicy odnoszą sukcesy na arenie, nie tylko krajowej. Ponieważ pracuje z młodymi wioślarzami, na razie ma wyniki wśród juniorów. Jego osada startowała w Mistrzostwach Świata juniorów i znalazła się w finale A. Zdobyła też medale w meczu Państw Nadbałtyckich. Ale najbardziej cieszy fakt, że jednym z nich jest zainteresowany Wojciech Jankowski, trener kadry narodowej.
Trener Bogdan Karwowski, wieloletni prezes PTW Maciej Sandomierski i legenda wioślarstwa Juliusz Kawiecki, to osoby, o których coraz mniej się mówi. – A to są ludzie, od których najwięcej się nauczyłem i mam ogromną satysfakcję, że z nimi pracowałem – mówi R. Olczuk. – Cieszę się, że dzięki temu, może nie propagandowo, ale jakościowo wioślarstwo było i jest pierwszoplanową dyscypliną sportu w Płocku. Mam nadzieję, że tak będzie dalej. A przy okazji pozdrawiam wszystkich czytelników Tygodnika Płockiego i sympatyków sportu. Cieszę się, że jeszcze ktoś o mnie pamięta.
 Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …