Najnowsze informacje
anal pump

Niech żyje król, niech żyje zwierzyna!

Upolowali trzy dziki oraz jednego lisa i zostali królami. Dariusz Lisiecki, i Jan Stańczak okazali się najlepsi w łowach, w których uczestniczyło 28 łowczych ze świętującego swoje 50-lecie Koła Łowieckiego im. św. Huberta. To nie jest zbyt bogaty pokot, będący dowodem, że myśliwym nie zawsze chodzi o masowe zabijanie zwierząt. Choć z drugiej strony w naszych lasach z roku na rok coraz trudniej żyć i faunie i florze. 140-tysięczny Płock z kombinatem i drogami dojazdowymi pełnymi pędzących TIR-ów i samochodów nie jest zbyt łaskawym sąsiadem lasów i zamieszkujących go zwierząt, gdzie jeszcze o dziwo udaje się znaleźć takie unikaty jak orzeł bielik i czarny bocian. Donoszą o tym myśliwi od św. Huberta, którzy znają doskonale swoje tereny łowcze obejmujące gminy Bodzanów i Słupno. Czego mamy za dużo w lasach? Niestety lisów. To prawdziwa plaga szkodników, roznosząca choroby, o czym świadczy fakt, że coraz trudniej upolować osobniki o pięknym futrze.
– Choć zabijanie to dopiero ostatni element pracy myśliwego, który przede wszystkim zwierzynę hoduje i pomaga jej przetrwać nie tylko srogie zimy, ale też bliskość ciągle rozrastającego się miasta i okolicznych miejscowości. Odstrzał to selekcja osobników, których jest zbyt wiele, które są zbyt słabe, lub będących szkodnikami – przekonuje prezes koła – Krzysztof Potulski.
Niestety, w lasach mamy też kłusowników i bezpańskie psy, alarmują myśliwi. – Błąkająca się wataha psów, poluje na zwierzynę niczym najlepiej wyspecjalizowana grupa, nie dająca najmniejszych szans ucieczki ofierze. Czasami ludzie sami szkolą psy, żeby przynosiły im z lasu np. zające. Zbieramy też w lesie wnyki. Niestety, do takich bestialskich czynów zmusza ludzi bieda. Jednak nie możemy się na takie zachowania godzić.
Członkowie koła obok pracy w łowiskach, wszystkie środki finansowe przeznaczają na ochronę zwierzyny, hodowlę i intensywne dokarmianie, budowę paśników i urządzeń ostoi dla zwierzyny. Koło im. św. Huberta wybudowało nowoczesną wolierę w której wychowuje się średnio każdego roku około 200 sztuk bażantów, zasilających później łowiska. Na zabezpieczenie określonej ilości karmy dla zwierząt na okres jesienno-zimowy, uprawiane są 4 hektary ziemi, będące własnością koła, a dzierżawione od nadleśnictwa i Urzędu Gminy Bodzanów. Każdego roku na łowiskach wykładanych jest 20 ton buraków cukrowych i około 40 ton odpadów buraczanych, udostępnianych przez cukrownię. Koło realizuje też w porozumieniu z nadleśnictwem Płock, gminami Bodzanów i Słupno program zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska w powiecie, oraz program Lasy Mazowsza 2000. A w rezerwacie Kępa Polska-Białobrzegi, graniczącym z obwodem koła, każdy z 68 myśliwych przepracowuje 6 dni.
Myśliwi nie tylko pracują w lesie. Istotną formą ich działalności jest również kultywowanie ciekawej myśliwskiej tradycji. Co roku uroczyście obchodzą dzień swojego patrona – św. Huberta, chcąc w ten sposób zachować dla następnych pokoleń ciągłość tradycji, zwyczajów i obyczajów. W tym roku spotkali się na polanie swego patrona z powodu kilku ważnych jubileuszy: 105-lecia powstania zorganizowanego łowiectwa na Ziemi Płockiej, 80-lecie powstania Polskiego Związku Łowieckiego, 65-lecia fundacji pomnika św. Huberta w lesie Cekanowo, oraz 50-lecia istnienia swojego koła.
Przypomnijmy, że Koło Łowickie im. św. Huberta powstało 26 marca 1953 roku. Jego założycielami byli miejscowi rolnicy, pracownicy lokalnych zakładów pracy, m.in. Cukrowni Borowiczki. Koło dzierżawi trzy obwody łowieckie w pobliżu Płocka, położone w gminie Słupno i Bodzanów, o łącznej powierzchni 16 tys. hektarów, gdzie 3,5 tys. to kompleksy leśne. Szczyci się symbolem honorowym, mającym obecnie wartość historyczną, czyli sztandarem Płockiego Towarzystwa Racjonalnego Polowania, ufundowanym w 1924 roku, jak również współpracą i przyłączeniem do Nordisk Safari Klub.

Dyplomy
dla cierpliwych
małżonek
50 lat aktywnej pracy zostało docenione przez Polski Związek Łowiecki, który przyznał kołu najwyższe odznaczenie łowieckie – Złom, za całokształt działalności w zakresie ochrony przyrody, łowisk i zwierzyny łownej, gospodarki łowieckiej, oraz za kultywowanie zwyczajów i tradycji łowieckich. Prezesowi koła – Krzysztofowi Potulskiemu, piastującemu wraz z Waldemarem Franczukiem to honorowe stanowisko już od 43 lat, wręczył odznaczenie prezes Naczelnej Rady Łowickiej – Ireneusz Michaś. Przyznano także srebrny medal zasługi na rzecz łowiectwa Janowi Stańczakowi, Stanisławowi Lesiakowi, Zygmuntowi Zielonce. Brązowy otrzymał Zygmunt Guzanek. Hubertusows święto było również okazją do podziękowania za współpracę instytucjom i życzliwym sprawom łowieckim rolnikom – Wojciechowi Kołodziejskiemu i Romanowi Kowalskiemu. Dodajmy, że dyplomy uznania dla najbardziej wyrozumiałych małżonek, otrzymały Barbara Lisiecka i Elżbieta Kowalska, znoszące z najwyższą cierpliwością i zrozumieniem pasję mężów.
Podczas uroczystości, w miejscu zbudowanym przez koło, gdzie obelisk oddaje hołd prochom myśliwych i leśników, którzy są na służbie u św. Huberta, złożone zostały kwiaty, zabrzmiał hejnał płockich myśliwych, będący jednocześnie hejnałem koła, skomponowanym przez członka koła Marcina Kamińskiego.
Przy pomniku Św. Huberta w Cekanowie, po udanych łowach, nastąpiła elekcja królów polowania 2003 roku. Koronacji dokonał łowczy Grzegorz Lemański, wkładając na skronie dwóch myśliwych korony z runa leśnego i wręczając im berła. Rozległy się sygnały łowieckie, oddające należny honor upolowanej zwierzynie – oddzielnie dzikom i lisowi. Królowie polowania w tradycyjnym tzw. “ostatnim kęsie”, wcisnęli im w pyski gałązkę igliwia.
A potem już uczta myśliwska z bigosem, grochówką i dziczyzną. Nie zabrakło też najlepszych myśliwskich nalewek, których receptury niestety są objęte ścisłą tajemnicą. I ja tam byłam…
Tekst i fot.
Blanka Stanuszkiewicz

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …