Z ostatniej chwili:
reklama

Niebieskie karty – pomoc ofiarom przemocy w rodzinie

Damski bokser i akcjonariusz z problemem alkoholowym.Do Komendy Miejskiej Policji w Płocku trafiła notatka dotycząca pobicia mieszkanki naszego miasta przez jej przyjaciela. Kobieta, wskutek doznanych obrażeń była hospitalizowana. Zdarzenie miało miejsce, kiedy oboje przebywali w jednym z miast na Pojezierzu Iławskim. Płoccy policjanci zaczęli ustalać fakty. Po pewnym czasie udało im się dotrzeć do ofiary i wtedy okazało się, że sprawa jest bardzo złożona. Minęło sporo czasu, zanim ofiara pobicia zdecydowała się złożyć oficjalne powiadomienie o przestępstwie. Do tego czasu policjanci znaleźli kolejne ofiary damskiego boksera. Dzięki krótkiej notatce płoccy policjanci spotkali się z kolejnym przypadkiem przemocy w domowym zaciszu. Z pierwszych informacji wynikało, ze szanowany powszechnie mieszkaniec Płocka, mężczyzna z wyższym wykształceniem pobił dotkliwie swoją przyjaciółkę. Jednak powoli zaczęto dopasowywać kolejne fragmenty tej układanki. Ktoś z członków rodziny mężczyzny zaczął wiązać ze sobą pewne fakty. Okazało się, że był on po rozwodzie, którego powodem mogły być mówiąc delikatnie jakieś zgrzyty w małżeństwie. Mężczyzna miał już kolejna przyjaciółkę, z jej poprzedniczkami nie ułożył sobie życia. W końcu policjanci dotarli do ofiary pobicia, opisanego na wstępie. Chociaż kobieta nie mieszkała ze swoim oprawcą, to była przez niego zastraszona. Bała się otwierać komukolwiek drzwi, nie odbierała telefonu. Zaczęła się żmudna praca. Początkowo kobieta bało się o swoje dziecko i siebie samą. Sprawą, oprócz policji, zajął się Ośrodek Interwencji Kryzysowej. Po pewnym czasie kobieta zgodziła się złożyć oficjalne powiadomienie o przestępstwie. Policjanci dotarli do poprzednich ofiar damskiego boksera, spisano kolejne zeznania, fragmentów układanki było coraz więcej. Przyszedł czas na przeprowadzenie wywiadu środowiskowego o sprawcy… Pracownicy OIK i policjanci przeżyli szok. Nieposzlakowana opinia: sumienny pracownik, szanowany, lubiany. Jednak zebrane dowody wskazywały na coś zupełnie innego: pobił kobietę, tak że została odwieziona do szpitala, zastraszył ja psychicznie i nie był to jego pierwszy taki „wybryk”. – To jeden z naszych wspólnych sukcesów. Po postępowaniu przygotowawczym prokurator skierował przeciwko mężczyźnie akt oskarżenia do sądu – przyznaje asp. Zofia Nowalińska z Sekcji Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Niestety, nie zawsze jest tak, że sprawy związane z przemocą w rodzinie są tak szybko i sprawnie. Często zajmujący się nimi policjanci i pracownicy pomocy społecznej trafiają na różne trudności i niespodziewane zwroty sytuacji. Okazuje się na przykład, że ofiara przemocy w rodzinie jest tak naprawdę sprawcą. Czasami ofiary po zgłoszeniu sprawy wycofują się ze wszystkiego, bo oprawca przestał się znęcać, albo są tak zastraszone, że nie wierzą w to, że mogą uzyskać skuteczną pomoc. – Trafiają się przypadki, że dzielnicowi zajmujący się rozpoznawaniem sytuacji związanych z przemocą w rodzinie, słyszą od ofiar obelgi i są wyrzucani przez nie za drzwi – dodaje asp. Zofia Nowalińska. – Na szczęście są też takie przypadki, że niepotrzebne jest wszczynanie postępowania przygotowawczego. Wystarczy, że dzielnicowy dostatecznie często odwiedza rodzinę w której stwierdzono przemoc lub zagrożenie nią. Po pewnym czasie takie wizyty stają się coraz rzadsze, a sytuacja wraca do powszechnie przyjętych norm. W przeciwdziałaniu i leczeniu skutków przemocy w rodzinie duże sukcesy odnoszą także pracownicy Ośrodka Interwencji Kryzysowej. – Jedną z ostatnich spraw, którą się zajmowaliśmy i udało się ja pozytywnie dla ofiary załatwić jest przypadek kobiety bitej przez pijącego męża – opowiada Małgorzata Iwaniak, kierownik Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Mężczyzna pił, ale picie i akty przemocy nasiliły się, kiedy otrzymał akcje PKN. Zastraszana i bita kobieta w końcu trafiła do OIK. Dla pracowników instytucji zaczął się trudny okres pracy z ofiarą. Małżeństwo miało już dorosłe, samodzielne dzieci, Jednak kiedy chciały one stanąć w obronie zaszczutej matki, ojciec robił im przykrości. W końcu ofiara tyrana zdecydowała się na podjęcie radykalnych kroków. – Toczyły się równolegle dwie sprawy. Udało się uzyskać podział majątku, kobieta uzyskała także alimenty na siebie, ponieważ jest chora. Jej mąż dostał wyrok w zawieszeniu oraz sadowy nakaz podjęcia leczenia odwykowego – dodaje Małgorzata Iwaniak. – Kobieta jest teraz jednym z przyjaciół naszego ośrodka. Często nas odwiedza, widać, że odżyła przy każdej wizycie opowie nam jakiś dowcip. Zaczęła też działać w organizacjach zajmujących się pomocą ofiarom przemocy i uzależnień, zawarła nowe znajomości. Jak widać, z każdej tragedii rozgrywającej się w czterech ścianach domu jest wyjście. Niestety wymaga to ciężkiej pracy i poświecenia. Nie tylko ze strony tych, którzy w swoich obowiązkach mają zapisane niesienie pomocy innym, ale także ze strony samych ofiar. Najczęściej trzeba zdecydować się nawet na rozpad rodziny, ale to wszystko za cenę spokoju i wolności, życia bez zagrożenia ze strony tyrana. Kto jest sprawcą przemocy? W trzecim kwartale tego roku płoccy policjanci odnotowali 183 interwencje związane z przemocą. W blisko osiemdziesięciu przypadkach stwierdzono fakt zaistnienia przemocy w rodzinie. – Na blisko 160 ofiar odnotowanych w tym okresie zdecydowana większość stanowiły kobiety i dzieci, ale było też jedenastu mężczyzn. Na 91 sprawców była jedna kobieta. 81 sprawców było pod wpływem alkoholu. Należy również zaznaczyć, ze sprawcami różnych form przemocy są także dorosłe dzieci, a ofiarami ich rodzice – powiedziała asp. Zofia Nowalińska. – Mamy zarejestrowane 62 Niebieskie Karty, jednak u nas odbywa się to dopiero, kiedy mamy dokładną diagnozę i stwierdzony przypadek przemocy w rodzinie – mówi Małgorzata Iwaniak. Policja sporządza Niebieskie Karty każdorazowo, gdy w czasie interwencji zostanie stwierdzona przemoc w rodzinie, lub istnieje podejrzenie, że może do niej dojść. Odpowiednie dokumenty trafiają do dzielnicowych oraz specjalnych komórek w jednostkach, powiadamia się także instytucje pomocy społecznej takie jak Ośrodek Interwencji Kryzysowej. Małgorzata Iwaniak pokazuje zeszyt formatu A-4. Jest w nim blisko 500 nowych zgłoszeń. – To sprawy, którymi się jeszcze nie zajmowaliśmy. Około 70 % z nich dotyczy przemocy – dodaje. Warto jeszcze dodać, że policja i Ośrodek Interwencji Kryzysowej to nie jedyne instytucje zajmujące się przemocą w rodzinie. (jac)

Komentarze zamknięte

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Tygodnik Płocki nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii - Regulamin komentarzy.

reklama
Przejdź do góry