Najnowsze informacje
anal pump

Nie chcemy dłużej czekać

Gościom przyjeżdżającym w odwiedziny do Płocka aż nie chce się w to wierzyć! Największy i wcale nie tak stary basen jest nieczynny od prawie 3 lat. Remont miał się skończyć już dawno, tymczasem padają coraz to nowe terminy. Ten ostatni podobno jest bardzo prawdopodobny. Mówi się, że w sobotę, 28 listopada zwolennicy kąpieli wodnych będą mogli wrócić do niecki basenu na Podolszycach. Czy tego terminu uda się dotrzymać?

Na tym basenie setki maluchów uczyło się pływać, sportowcy trenowali przed ważnymi zawodami, a płocczanie chętnie chodzili, by spędzić tam relaksujące chwile. Po 10-letniej eksploatacji konieczny był remont dachu i elewacji, w tym rozebranie skorodowanych warstw muru, naprawienie ich, ocieplenie i wykończenie ścian zewnętrznych oraz roboty we wnętrzu pływalni. Najważniejsze z nich, to remont wentylacji mechanicznej, bo to jej złe wykonanie sprawiło, że basen nadawał się tylko do remontu. Wiadomo było, że trzeba również rozebrać całkowicie ceramikę basenową na plaży, w nieckach, natryskach i saunach, w sumie kilka tysięcy metrów kwadratowych glazury i terakoty. Na dodatek w ogłoszeniu o przetargu wyraźnie zaznaczono, że na wykonawcę dodatkowo czekają także, jak to opisano „roboty nie objęte dokumentacją techniczną i przedmiarem”.
Żeby za bardzo nie zagłębiać się w szczegóły, trzeba podkreślić, że przetarg został rozstrzygnięty dopiero za czwartym razem. Ratusz określił, że prace mogą być wykonane za około 5 mln zł, ale żaden z wykonawców, którzy zgłaszali swoje oferty w trzech pierwszych przetargach, nawet nie zbliżył się do tej sumy. Dopiero w styczniu 2009 roku wygrała przetarg i na plac budowy weszła firma Budus z Katowic, wykonawca galerii Wisła, która zaoferowała wykonanie całego zakresu prac poniżej 5 mln zł. W połowie miesiąca wreszcie robotnicy rozpoczęli remont.
Prace wykonywane były przez pierwsze miesiące zgodnie z harmonogramem, ale w lipcu okazało się, że „wykryte” zostały dodatkowe roboty, które wcześniej nie zostały objęte dokumentacją techniczną i przedmiarem, a których wykonanie, zgodnie z wcześniejszym zobowiązaniem, też trzeba zrealizować.
Problemem było, kto miał za to zapłacić? W Ratuszu trzeba było znaleźć dodatkowe środki na wykonanie prac, które wcześniej nie zostały ujęte w harmonogramie. I znaleziono. Na lipcowej Sesji Rady Miasta, radni dokonali przesunięcia środków.
dokończenie na str. 4
dokończenie ze str. 1

Ponad 700 tys. zł przeznaczonych w tegorocznym budżecie na budowę hali sportowej przy ZST 70, zostało przesuniętych na pływalnię na Podolszycach. Sportowcy ze szkoły Mistrzostwa Sportowego muszą więc uzbroić się w cierpliwość i poczekać na nową halę, bo remont pływalni okazał się inwestycją priorytetową, najważniejszą w mieście, obok oczekiwanej od lat Areny Płock.
Firma Budus zakończyła wszystkie parce remontowe na koniec września 2009 roku i oddała basen użytkownikowi. Kilka tygodni temu, Wioletta Kasztelan, dyrektor Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych zapytana o termin ponownego otwarcia placówki, sprowadziła nas na ziemię. Wiadomo już było, że amatorzy pływania nie wejdą na basen ani we wrześniu, ani w październiku, a być może nawet nie w listopadzie. – Zbyt długo wszyscy czekaliśmy na jego oddanie, by teraz nie dopilnować wszystkich możliwych szczegółów – mówiła, usprawiedliwiając przekładanie kolejnych terminów.
Ostatecznie ogłoszono, że pływalnia otworzy swoje podwoje dla płocczan w IV kwartale 2009 roku. W Ratuszu potwierdzają, że będzie to początek grudnia, ale nie jest wykluczone, że ten termin zostanie przyspieszony. Wiele zależy od wyników badań sanepidu. Kiedy okaże się, że kontrola próbek wody będzie pozytywna, a taki wynik miały wcześniejsze badania, na basen będziemy mogli wejść jeszcze w listopadzie.
Patrząc obiektywnie, basen jest już gotowy do przyjęcia amatorów pływania. Został wyremontowany niemal od podstaw, jest nowa wentylacja, nowe nagłośnienie, nowe wyposażenie. Zmienione zostały barwy wystroju na weselsze i przyjaźniejsze. Sprawdzona została szczelność niecek, a po uruchomieniu także cała, zupełnie nowa technologia uzdatniania wody. Działają bez zarzutu przepływomierze używane w podgrzewaniu wody basenowej. Warto przypomnieć, że te przestarzałe, turbinowe zostały zastąpione ultradźwiękowymi. Nic tylko wskoczyć do wody i zażywać przyjemności korzystania z obiektu.
Zdecydowanie lepiej niż przed kilkoma miesiącami wygląda również pływalnia z zewnątrz. Nowa elewacja zachęca, by tam skierować swoje kroki. Jednym słowem płocczanie czekają tylko na datę otwarcia basenu, bo zdaniem obserwatorów, wszystko jest już dopięte na ostatni guzik.
Ale przy tak dużym, specjalistycznym obiekcie i po tak ogromnym remoncie, stale wychodzą drobne usterki, które natychmiast są naprawiane. – Obiekt zostanie udostępniony dopiero wtedy, gdy będziemy pewni, że wszystko jest w najlepszym porządku – obiecywała Wioletta Kasztelan. Na stronach internetowych MZOS napisano nawet, że być może chętni będą mogli wejść do wody już 11 listopada. Niestety, tego terminu nie udało się dotrzymać.
Kiedy więc zostaną otwarte podwoje największej płockiej pływalni? Wszystko wskazuje na to, że w sobotę 28 listopada. Skoro mówi się w Ratuszu o terminie grudniowym, ale i o możliwości jego przyspieszenia, to najprawdopodobniej nastąpi to tego dnia. Na razie pewnym jest tylko, że na basen wejdą pierwsi amatorzy pływania w środę lub w sobotę. Te dwa dni tygodnia są zwyczajowo przyjęte jako terminy otwierania wszelkich obiektów.
W ubiegłym tygodniu woda była napuszczona tylko do dużej niecki. W tym tygodniu będzie już we wszystkich, a tylko w takiej sytuacji można pobrać jej próbki. Musi to nastąpić jednocześnie i to nie tylko z niecek, także z miejsc odpływu i wypływu wody. Dyrektor MZOS zapewnia: – O wynik próbek jestem spokojna, na pewno będzie wszystko w porządku, ale my musimy zachować wszelkie środki ostrożności. Czekamy tylko na hasło, że protokoły odbiorowe są podpisane i wtedy oddajemy próbki wody do sanepidu. Badanie trwa około 2-3 dni (jedna próbka), potem musi być wszystko powtórzone. Po pozytywnym wyniku, basen zostanie otwarty. To jedyny wymóg. Wszystko inne zostało przygotowane, jest zamontowane całe wyposażenie i niezbędny sprzęt.
Zainteresowanie płocczan otwarciem obiektu jest ogromne. Nie ma dnia, by w MZOS lub na basenie nie odbierano kilku telefonów z pytaniem o dzień, w którym będzie można wskoczyć do niecki. Pytają dorośli, którzy marzą o relaksie w wodzie i dzieci, które chcą sprawdzić możliwości wyremontowanej zjeżdżalni.
Pytają również o ceny, bojąc się, że po remoncie będzie drożej. – Absolutnie nie – zapewnia nas W. Kasztelan. – Ceny się nie zmienią. Problemy mogą być z karnetami, które straciły okres ważności. Wielokrotnie prosiliśmy ludzi mających wykupione karnety, by je wykorzystali na innych pływalniach.
Od wielu miesięcy z niecierpliwością oczekujemy na największą w ponad 100-tysięcznym mieście pływalnię, która przecież nie jest jakimś szczególnym obiektem. Ot, zwykły basen, jakich wiele w miastach i miasteczkach Polski. Marzymy o tym, by obiekt wreszcie został oddany. Trzeba jednak stwierdzić, że to minimalizm.
Miasta znacznie mniejsze od Płocka budują aqua parki, na których rzeczywiście można odpocząć, zrelaksować się, popływać, skorzystać z usług, jakich na zwykłych basenach nie ma. Trudno uwierzyć, że płocczanie zaspokoją swoje oczekiwania korzystaniem z 4-osobowego jaccuzi, czy sauny, a to jedyne oznaki luksusu, z jakich można skorzystać. Może więc warto głośniej domagać się budowy obiektu z prawdziwego zdarzenia, takiego, który zaspokoi potrzeby mieszkańców miasta, i tych małych i tych dużych.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …