Najnowsze informacje
anal pump

Najmłodszy iluzjonista mieszka w Płocku

Opanowanie, szybkość, wytrwałość, doskonałe umiejętności manualne i niesamowita cierpliwość. No i oczywiście bardzo duża pomysłowość. Wszystko opanowane do perfekcji. To cechy każdego dobrego iluzjonisty. Na ich wypracowanie trzeba wielu długich godzin. Ale jak twierdzi Rafał Szuliński, najmłodszy polski iluzjonista, warto, bowiem satysfakcja jest ogromna. Dziś na swoim koncie ma już grubo ponad osiemdziesiąt sztuczek. Jego umiejętności mogli podziwiać już szkolni koledzy, ale także publiczność i starsi koledzy po fachu podczas Kongresu Iluzjonistów w Łodzi.Przygoda ze sztukami magicznymi rozpoczęła się, gdy Rafał miał dziewięć lat. Wtedy po raz pierwszy oglądał profesjonalny pokaz iluzjonistyczny w szkole. Jak sam przyznaje, to co działo się na scenie, oglądał z zapartym tchem. – Dosłownie już po kilku minutach wiedziałem, że w przyszłości chcę mieć takie umiejętności, zachwycać publiczność, sprawiać, by moje pokazy były oglądane w skupieniu i dawały wiele radości – powiedział Rafał Szuliński.
Powód był jeszcze jeden. Chciał dowiedzieć się, na czym polega siła iluzji. W jaki sposób dzieją się sztuczki zaprzeczające prawom fizyki i ludzkim możliwościom. Po kilku dniach od szkolnego pokazu zaczął szukać książek, kaset video, oglądał programy telewizyjne dotyczące tej tematyki. Rafała dzielnie wspierali rodzice, mimo że wcześniej przyszłość syna wiązali raczej z muzyką. – Sądziliśmy, że jego talent rozwinie się w tym kierunku. Rozpoczął nawet zajęcia w szkole muzycznej i wszystko wskazywało, iż w przyszłości będzie grał na fortepianie – powiedziała Ewa Szulińska, mama Rafała.
Okazało się jednak, że prawdziwym hobby i marzeniem Rafała jest opanowanie sztuki iluzji. Myślał o tym także, gdy obserwował swoją chrzestną i jej męża, artystów cyrkowych zajmujących się sztuczkami związanymi z balansowaniem szkłem. Bez zwlekania przystąpił do pierwszych ćwiczeń. Na początku wspólnie z kolegą próbowali wymyślać i ćwiczyć proste sztuczki. Kolejne stopnie wtajemniczenia Rafał opanowywał już sam. Po powrocie ze szkoły błyskawicznie odrabiał lekcje i kilka kolejnych godzin poświęcał na doskonalenie umiejętności, ćwiczenia przed lustrem. Najpierw była piłeczka pimpongowa, która sama miała przesuwać się po sznurku, potem sztuczki z ginącymi przedmiotami. Czasami na opanowanie jednej sztuczki potrzeba było kilka tygodni. – Nie wolno się denerwować, spieszyć, ani poddawać. Spokój, wytrwałość, szybkość i niesamowite umiejętności manualne, to droga do sukcesu iluzjonisty – powiedział Rafał Szuliński.
Obserwował znanych, polskich i zagranicznych iluzjonistów. Przyglądał się ich pomysłom, ruchom. Spotkał się z Maciejem Polem, który także zdradził Rafałowi kilka iluzjonistycznych tajemnic. Potem sam próbował je wykonać, a nawet wprowadzić dodatkowe elementy. Pierwszymi jurorami są zawsze rodzice i siostra. To oni oceniają stopień przygotowania, pomysły na kolejne sztuczki. – Nie mamy szans, aby zobaczyć Rafała w trakcie przygotowań. W czasie ćwiczeń obowiązuje zakaz wstępu do jego pokoju. Czasami tę zasadę próbuje złamać siostra, ale Rafał jest konsekwentny i nie odkrywa swoich tajemnic – powiedziała Ewa Szulińska.
Umiejętności Rafała kilkakrotnie oglądali szkolni koledzy i koleżanki, ale także znacznie szersze grono widzów i kolegów po fachu podczas Kongresu Iluzjonistów w Łodzi. O prezentację kolejnych sztuczek proszą go szkolni koledzy, którzy żartobliwie mówią o nim magik albo Copperfield. Niektórzy proszą również, by Rafał zdradził tajemnice ich wykonywania. Jeśli nic nie wskórają, to chcą, by kilka razy wykonał tę samą sztuczkę, licząc, że uda im się rozwikłać tajemnicę jej wykonania. – Kiedyś swoich sił chciał spróbować tata. Zaczął od mojego popisowego numeru z przecinaniem banknotu. Skończyło się tym, że pięćdziesięciozłotowy banknot był faktycznie w dwóch częściach. A tata zakończył na tym swoją przygodę z iluzją – powiedział Rafał Szuliński.
Obecnie Rafał, który jest członkiem Krajowego Klubu Iluzjonistów, pracuje nad kilkoma kolejnymi sztuczkami. Marzy także o spotkaniu z najsławniejszym magikiem świata Davidem Copperfieldem. Życzymy zatem połamania magicznej pałeczki.
Teresa Radwańska

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …