Najnowsze informacje
anal pump

Najlepsi w Polsce

W siedzibie Polskiego Związku Motorowego w Warszawie odbyło się uroczyste podsumowanie sezonu dla zawodników biorących udział w Mistrzostwach Polski pojazdów zabytkowych. Najlepsi otrzymali puchary i dyplomy.
W sezonie 2006 Mistrzem Polski pojazdów zabytkowych w kategorii wyprodukowanych po 1945 roku, został Sławomir Roszkowski. Tytuł najlepszego pilota w tej samej kategorii wręczono jego synowi Oskarowi.
Dla obu panów ten tytuł to największy sukces w karierze. – Tym bardziej jesteśmy zadowoleni, bo tegoroczny sezon można spokojnie uznać za najtrudniejszy z rozegranych dotychczas – mówi S. Roszkowski. – Startowało niemal 135 załóg, dawno rywalizacja nie była tak zacięta, a konkurencja tak duża. Widać wyraźnie, że posiadanie samochodu zabytkowego i startowanie w rajdach staje się coraz popularniejsze i modniejsze.
W tym sezonie rozegranych zostało 11 rund Mistrzostw Polski. Zwykle odbywały się w miastach południowej Polski. W sumie samochód musiał więc pokonać około 15 tys. km przy dojazdach na rajdy i około 300 km w samych eliminacjach. Dla nowego samochodu to żaden wyczyn, ale dla Mercedesa 230 S, rocznik 1965, to poważne wyzwanie.
Każda runda to 3 do 5 jazd sportowych, które musiały być wykonane prawidłowo. Nawet mała pomyłka, to dyskwalifikacja. Poza tym trzeba było odpowiedzieć na pytanie z historii motoryzacji i przepisów ruchu drogowego. W żadnej z eliminacji, która była wliczana do końcowej klasyfikacji, załoga z Płocka nie zajęła niższego miejsca niż trzecie.
Dzięki temu już w przedostatniej rundzie wiadomo było, że zostaną Mistrzami Polski. Ale nie zamierzali spocząć na laurach i w ostatnim rajdzie w Poznaniu zajęli III miejsce. Trzeba tu dodać, że właśnie w stolicy Wielkopolski są najtrudniejsze zawody. Była też atrakcja, jazda po torze wyścigowym i wspaniałe przeżycia.
Sezon się skończył. – Teraz mamy przerwę i zaczynamy myśleć, jakim samochodem pojedziemy w rajdzie za rok – dodaje S. Roszkowski. – Chcielibyśmy, choć będzie to bardzo trudne, poprawić wynik za rok. Zastanawiamy się więc, co poprawić, co ulepszyć, by samochód był szybszy. Sezon 2007 rozpocznie się w maju. 
Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …

Najlepsi w Polsce

Rozpoczęli treningi przed pięcioma laty pod kierunkiem Zbigniewa Mierzyńskiego w barwach Wisły Płock. Dziś są najlepszą drużyną piłki nożnej w tej kategorii wiekowej, radzą sobie nawet z reprezentacjami województw. W rozpoczętym właśnie sezonie wznawiają rozgrywki w lidze chłopców starszych o rok.Zespół Wisły „Młode Orły`91” składa się z zawodników: bramkarzy – Marcina Kwiatkowskiego, Daniela Jarosza, Krzysztofa Szymczaka i Łukasza Skowrona oraz zawodników z pola – Przemysława Marszałka, Jakuba Szadkowskiego, Mateusza Jamowskiego, Mateusza Bartkowskiego, Tomasza Rackiego, Łukasza Króla, Bartosza Salaty, Piotra Paczkowskiego, Adriana Woronieckiego, Macieja Kowalczyka, Adriana Bieńkowskiego, Mateusza Woźnickiego, Mateusza Nowaka, Sebastiana Załęskiego, Jakuba Kustry, Damiana Skumórskiego i Łukasza Chabowskiego. Trenerem jest Z. Mierzyński, a kierownikiem zespołu Sławomir Jarosz.
Przed rokiem, w podobnych rozgrywkach, drużyna Pawła Dylewskiego w turnieju NIKE PREMIER CUP zajęła III miejsce. Teraz ich młodsi o rok koledzy zwyciężyli, okazali się najlepsi z kilkuset drużyn startujących w rozgrywkach.
Zanim jednak płocki zespół pojechał na finały do Łodzi, musiał pokonać rywali z Mazowsza. W roczniku 1991 były dwie grupy po 14 zespołów każda. Wisła grała z najsilniejszymi drużynami warszawskimi. W swojej grupie nasi piłkarze pokonali wszystkich przeciwników, a zanotowali tylko jeden remis, z Legią w Warszawie było 0: 0. Między innymi pokonali także Polonię, Agrykolę i Hutnika Warszawa. Nad II w tabeli Legią mieli 14 pkt. przewagi, w bramkach 151-3. Ich zwycięstwo było bezapelacyjne. – Momentami to było nawet zabawne, kiedy trenerzy innych drużyn przed meczem prosili żartem o jak najmniejszy wymiar kary – wspomina trener Mierzyński.
Po zwycięstwie w grupie trzeba było jeszcze pokonać zwycięzcę II grupy – Ursus Warszawa. W obu meczach zanotowano remis po 1: 1, ale płocczanie okazali się lepsi w rzutach karnych i to oni awansowali do finałów NIKE PREMIER CUP.
Ich zwycięstwo na Mazowszu nie było niespodzianką, bo nie raz i nie dwa wygrywali także z drużynami starszych chłopców. Skąd więc takie umiejętności? – To było możliwe dzięki startom w turniejach – dodaje trener. – My jeździmy po całym kraju, startujemy w zawodach, znamy chyba wszystkie polskie zespoły. Pewnie dlatego chłopaki wybiegają na boisko bez tremy, bo dobrze znają przeciwników. Tyle startów było możliwe dzięki doskonałej współpracy z rodzicami. Chciałbym im za to bardzo podziękować. Klub pomaga nam finansując sprzęt i transport na turnieje. Rodzice płacą resztę. Bez wyjazdów nikt by o nas nic nie wiedział, a tak szanują nas w Polsce, mamy mnóstwo zaproszeń na turnieje.
Finał w Łodzi odbył się z udziałem 16 zespołów, mistrzów wszystkich województw. Najtrudniejszy i zarazem przełomowy był mecz z Lechią Gdańsk, a właściwie reprezentacją województwa pomorskiego. Trener drużyny zebrał najlepszych chłopaków z całego Pomorza i szkolił ich w Lechii. Na przełomie czerwca i lipca ta drużyna wywalczyła tytuł Mistrza Polski makroregionów. Płocczanie spotkali się z nimi w 1/4 finaůu i wygrali 3: 0. – Trener Gładysz był po meczu zszokowany – opowiada Z. Mierzyński. – Wiedział, że nie będzie łatwo, ale nie spodziewał się takiej porażki. Tymczasem moi podopieczni cały czas przeważali, a nasze bramki były piękne, można powiedzieć ligowe.
W półfinale znów trafili na reprezentację, tym razem Podlasia, występującą w barwach Jagiellonii Białystok. Ten zespół też startował w Mistrzostwach Polski makroregionów. Wisła pokonała ich 1: 0 i była w finale, gdzie spotkała się z reprezentacją Wielkopolski, występującą w barwach Lecha Poznań.
Poznaniacy mieli wielką grupę kibiców, ale uczestnicy turnieju dopingowali płocki zespół. Szczególnie pomagała im Pogoń Szczecin, z której piłkarzami zaprzyjaźnili się. Do przerwy wygrywali rywale 1: 0, a mecz był bardzo zacięty. Płocczanie doprowadzili do remisu i mogli wygrać w dogrywce, bo trafiła im się poprzeczka, słupek, jedna sytuacja sam na sam z bramkarzem, ale szczęście im nie dopisało. Dopiero w rzutach karnych nasi byli skuteczniejsi, strzelili 5, podczas gdy Lech tylko 4 karne i wkrótce cieszyli się ze zwycięstwa w turnieju.
Teraz mają przed sobą ważny cel, udział w Mistrzostwach Europy, które w kwietniu przyszłego roku rozegrane zostaną w Czechach. Trzy najlepsze zespoły awansują do Mistrzostw Świata i nie da się ukryć, że chłopaki już o tym myślą.
Tymczasem czekają ich rozgrywki ligowe. Nie będą grać w swojej kategorii wiekowej, tylko wystartują w grupie starszej, w lidze trampkarzy starszych. Najpierw będą walczyć o tytuł Mistrza Mazowsza, a potem być może znów o tytuł Mistrza Polski. Pod warunkiem, że w tej kategorii wiekowej będą takie rozgrywane. Już dziś słychać głosy, że od następnego sezonu, zamiast dwóch grup po 14 drużyn trzeba będzie stworzyć jedną silną grupę z 12 zespołami. Będzie więc bardzo trudno, ale oni lubią wyzwania.
Drużyna Młodych Orłów jest doskonale znana w całym kraju, a to za sprawą kierownika zespołu Sławomira Jarosza, który zajmuje się marketingiem. Na dodatek są bardzo dobrze postrzegani, mimo tego, że wygrywają ze wszystkimi. Są uczniami płockich szkół, dwóch chłopaków pochodzi z Gostynina. Trenują 5 razy w tygodniu i bardzo lubią to, co robią.

Jolanta Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.