Najnowsze informacje
anal pump

Melina w bloku

Mieszkańcy bloku przy ul. Łukasiewcza mają już dosyć jednego z lokatorów, który zajmuje mieszkanie na VIII piętrze. – Ten pan, jest chyba na rencie, pije alkohol, a ze swojego mieszkania zrobił melinę – słyszymy w redakcyjnym telefonie dyżurnym – 262-55-88.Rzeczywiście to mieszkanie wyróżnia się spośród innych, strach wejść do środka, choć dostępu bronią tylko drzwi wewnętrzne, takie jak w mieszkaniach oddzielają od siebie pokoje, widać, że mocno obluzowane. To mieszkanie wyróżnia się także z zewnątrz. Jeśli ktoś od strony wejścia do wieżowca spojrzy w okna na VIII piętrze, od razu widać o które chodzi.
Ale zdewastowane mieszkanie nie męczyłoby tak sąsiadów, gdyby nie brud, a co za tym idzie, robactwo. – Tam schodzą się wszyscy pijacy z okolicy – tłumaczy nam czytelniczka. – Śpią na podłodze i oczywiście piją alkohol. W środku musi być brudno, bo rozchodzi się stamtąd robactwo. Nie możemy tego zwalczyć. Prusaki wchodzą do mieszkań nie tylko na VIII piętrze, ale rozłażą się po całym budynku. Nie wiemy co z tym zrobić. Na dodatek administracja wcale się tym nie interesuje, nie chcą zrobić dezynfekcji, bo nie miałby kto za to zapłacić.
Wielu mieszkańców boi się takiego sąsiada. Zdarzało się, że ktoś podpalił drzwi do mieszkania lokatorki, która domagała się rozwiązania problemu uciążliwego lokatora. Blok opanowali obcy ludzie, znajomi pana, którzy tam nie mieszkają. Chociaż na dole siedzi portier, który ma obowiązek sprawdzać wchodzących, nie reaguje na tych, którzy idą do mieszkania na VIII piętrze.
Mieszkańcy bloku powtarzają między sobą, że uciążliwego lokatora nie można się pozbyć, bo nie zalega z czynszem. – Podobno dostaje rentę na konto, a stamtąd spółdzielnia pobiera należność. My często widzimy go w stanie wskazującym na duże spożycie alkoholu albo gdy jest pobity. Raz na rok widać, że jest umyty. Ktoś opowiadał, że mieszkanie w środku jest zdewastowane. Nie ma choćby sedesu, bo został potłuczony, ale to dzikim lokatorom mieszkania wcale nie przeszkadza. To jest duży blok, nie znamy się wszyscy, choć wiele osób mieszka od początku, czyli od 1969 roku. Ale tego pana znają wszyscy, marzą o tym, żeby się go pozbyć.
Ktoś z administracji proponował sąsiadom, by zebrali podpisy pod wnioskiem do prezesa o eksmisję, ale oni nie chcieli tego zrobić. Uważają, że to obowiązek spółdzielni. Wierzą, że ten problem można jakoś załatwić.
– Na pewno wyjściem byłaby dezynfekcja całego mieszkania, ale to pewnie rozwiązanie na krótko. Szkoda też, że portierzy nie reagują na obcych. Przecież z daleka widać, że to osoby nigdzie nie pracujące, często z obcym akcentem. My takich ludzi nie chcemy na korytarzach czy w windzie. Przeszkadzają też libacje w domu, ale najgorsze są robaki, których jest coraz więcej i rozłażą się po całym bloku. Proszę nam pomóc, by ten lokator nie był tak bardzo uciążliwy.
Administracja osiedla Tysiąclecia już podjęła działania w tej sprawie. – Ten problem jest nam doskonale znany – powiedziała Janina Dalkiewicz z administracji. – Napisaliśmy pismo do prezesa z prośbą o wykluczenie tego pana ze spółdzielni, a potem prawdopodobnie o eksmisję. Sprawa jest w toku i teraz pozostaje tylko czekać, aż zostanie zakończona.
Informujemy więc mieszkańców bloku przy ul. Łukasiewicza 12, że najprawdopodobniej już niedługo pożegnają się z uciążliwym lokatorem. Wtedy na pewno mieszkanie zostanie doprowadzone do użytku, zdezynfekowane i zamieszka w nim ktoś, kto nie dopuści do takiego zniszczenia.
Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …