Najnowsze informacje
anal pump

Maria śledzi Chmielewską

10 lat temu Ukrainka Maria Klokova pierwszy raz przyjechała do Płocka. Umiała wtedy 3 podstawowe zwroty „dzień dobry”, „do widzenia”, „dziękuję”. Po tygodniu z porozumiewaniem się nie miała większych problemów. Po powrocie na Ukrainę postanowiła, że zostanie nauczycielką języka polskiego.
Udało się. Maria w Odessie została nauczycielką w jednej z dwóch szkół, w których nauczany jest język polski. Jest to szkoła 11-klasowa, odpowiadająca połączeniu naszej szkoły podstawowej, gimnazjum i ponadgimnazjalnej. Uczęszcza do niej ponad 700 osób. – Język polski jest tutaj obowiązkowy. Uczyłam dzieci w wieku od 6 do 15 lat, które często łączyły ze sobą wyrażenia z języka rosyjskiego i języka ukraińskiego, mając nadzieję, że wyjdzie z tego język polski – wspomina Maria.
Jej podopieczni w większości mieli polskie korzenie. Na Ukrainie osiedlili się ich dziadkowie albo pradziadkowie.
Dziś warunki do nauki języka polskiego są świetne. Dba o to Ambasada Polska, dostarczając do szkół nie tylko książki i podręczniki, ale też telewizory i magnetofony. – Wszystko po to, by lekcje języka polskiego były ciekawe – tłumaczy polonistka z Ukrainy, która brała też udział w organizowanych przez ambasadę wyjazdowych kursach dla nauczycieli języka polskiego. Odbywają się one w Warszawie, Lublinie i Krakowie.
– To wszystko jest potrzebne i na pewno przynosi efekty. Co roku uczniowie naszej szkoły przyjeżdżają do Polski na konkurs recytatorski związany z twórczością Marii Konopnickiej. Zawsze zajmują czołowe miejsca – to duża satysfakcja dla nauczycielki, która widzi efekty swej pracy.
Polska bardzo przypadła jej do gustu, choć nie ma żadnych polskich korzeni. – Na początku podobał mi się język, potem poznałam kulturę. Poza tym Polacy, pomimo że od wielu pokoleń mieszkają w Odessie, nie zapominają o swoich tradycjach. Przekazują je z pokolenia na pokolenie. Szczególnie ważne są dla Polaków święta kościelne. Ukraińcy nie zawsze o nich pamiętają. Polacy z kolei systematycznie chodzą do kościoła – opowiada dziewczyna.
Dzięki akcjom ambasady polskiej, Polacy na Ukrainie mogą nie tylko uczyć się na bezpłatnych kursach swojego języka, ale też brać udział w spotkaniach i pamiętać o swojej odrębności. – To dość trudne w Odessie, w której mieszka ponad milion ludzi ze 120 narodowości. Po prostu, kto mieszka w Odessie, przejmuje jej klimat i nie zauważa różnic – tłumaczy Maria. Odessa ma więc swój odrębny charakter. Odwiedza ją mnóstwo turystów, bo jest zdecydowanie tańsza niż Krym. 1 kwietnia zamienia się w stolicę humoru. Organizowany jest tutaj karnawał ściągnięty z Rio de Janeiro. Ulicami ciągnie się wielobarwny korowód.
Maria chce bliżej poznać Płock. – Jesteśmy sąsiadami, powinniśmy się lepiej znać – tłumaczy. W Polsce chciałaby uczyć języka rosyjskiego albo ukraińskiego. – Kontakty między naszymi państwami bardzo się ożywiły. Mam nadzieję, że pomysł na rurociąg naftowy biegnący m. in. przez Odessę- Brody- Płock nie legnie w gruzach i może pomogłabym naszym krajom jako tłumaczka – marzy Maria.
Przekonuje, że język ukraiński jest bardziej podobny do polskiego niż do rosyjskiego, którym również świetnie się posługuje. Zna także niemiecki i angielski. Po prostu nauka języków obcych to jej pasja. Ale nie każdego chce się nauczyć. – Bułgarski w ogóle mi się nie spodobał. I już raczej do niego nie wrócę. Język polski jest dla niej o wiele ciekawszy. Dzięki jego znajomości może poczytać w oryginale ulubione kryminały Joanny Chmielewskiej.    BeeS

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …