Najnowsze informacje
anal pump

Kres przestępczej szajki

Trzy osoby, dwóch mężczyzn i kobieta, utworzyły szajkę zajmującą się włamaniami do altanek na ogródkach działkowych w Radziwiu. Wszystko z powodu alkoholu. Włamywacze, gdy mieli za co, pili na całego, a gdy brakowało na kolejne butelki, włamywali się, a zabrane z altanek łupy sprzedawali w punktach skupu złomu i na targowiskach.
ogródkach działkowych w Radziwiu zajmowali się nie tylko dzielnicowi, którzy do pilnowania działek zaangażowali między innymi słuchaczy pomaturalnego studium kształcącego przyszłych detektywów i agentów ochrony. Od maja włamywaczy poszukiwali także kryminalni. Zaczęło się od zgłoszenia jeszcze w kwietniu tego roku kradzieży dwóch kurtek, wykaszarki do trawy, trzech słoików z konfiturami oraz paczki kawy. To wszystko zniknęło z jednej z działkowych altanek w Radziwiu. Kolejne informacje o włamaniach mieli także dzielnicowi. Działki przy Dobrzykowskiej to teren o powierzchni prawie 50 hektarów, na którym jest około 1 tysiąca działek. Włamywacze dla ich właścicieli byli prawdziwą plagą. Najczęściej ginęły przewody elektryczne, które były potem opalane z izolacji i trafiały do skupów złomu. Właściciele działek, nawet jeśli podejrzewali, kto może dokonywać kradzieży, to bali się o tym głośno mówić z obawy przed zemstą przestępców. Dlatego do pracy operacyjnej ruszyli policjanci z sekcji kryminalnej. Ustalili kolejne włamania, o których policja nawet nie wiedziała, namierzyli też sprawców.
Najstarszym był 48-letni bezdomny, który mieszkał na działkach. Spał w altanach, do których włamywał się pod nieobecność gospodarzy. Już wcześniej był karany za włamania i kradzieże, siedział w więzieniu. Kolejnym członkiem szajki była 30-letnia płocczanka. Kobieta jest wprawdzie na stałe zameldowana w Płocku, ale wybrała bezdomność na działkach. Ta dwójka była wyniszczona przez tryb życia, alkohol, wyglądali na znacznie starszych niż w rzeczywistości.
„Mózgiem” grupy był 37-letni płocczanin. To osoba jakby z zupełnie innej bajki. Dość elegancki, ma mieszkanie w Płocku. Odwiedzał działkę swojej matki. W przeszłości jednak wchodził w konflikty z prawem. Był karany jako włamywacz, złodziej, oszust. Za to, czego się dopuścił był skazywany na pozbawienie wolności. Kiedy poznał tamtych dwoje, szybko znalazł z nimi wspólne zainteresowania. Jak mieli pieniądze pili, gdy kasa się kończyła, włamywali się do altanek. Zabierali żywność, którą konsumowali, ale też przewody elektryczne, sprzęt rtv i agd, elektronarzędzia, pompy. Kobieta przeważnie stała na „czujce”. Łupy sprzedawali w punkcie skupu złomu albo na targowiskach. Pieniądze przeznaczali na picie.
Dzięki żmudnej pracy kryminalnych całej trójce udowodniono w sumie osiem włamań. Podejrzani usłyszeli zarzuty. Najstarszy z nich, już po usłyszeniu zarzutów zmarł. Znaleziono go na działkach. Organizm nie wytrzymał kolejnej libacji alkoholowej.
Od pewnego czasu liczba włamań na działkach w Radziwiu zmniejszyła się, ale policjanci nie chcą na razie mówić o sukcesie. Wciąż będą monitorowali ogródki, żeby zapobiec odrodzeniu się procederu.   
(jac)

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …