Najnowsze informacje
anal pump

Kocham swoje miasto

– Pochodzę z rodziny wodniackiej. Urodziłam się w Wyszogrodzie w domu z widokiem na Wisłę. Z moich okien widać kościół w Czerwińsku, kiedyś stary, obecnie nowy most. Z miejscem zamieszkania jestem wyjątkowo związana emocjonalnie, co ma odzwierciedlenie w moich wierszach i obrazach – przekonuje Jadwiga Żukowska.
Na co dzień uczy plastyki w Szkole Podstawowej. W wolnych chwilach oddaje się swojej pasji, malowaniu obrazów. Przenosi na płótno wszystko co piękne, szczególnie dzieci oraz kwiaty. W jej pracach nie brakuje też akcentów wyszogrodzkich, w szczególności krajobrazów i zabudowy, głównie słynnego mostu, prezentowanego na obrazach o każdej porze dnia. Powstają w ten sposób wyszogrodzkie impresje.
– Niestety, stary most już nie istnieje. Bardzo przeżyłam jego rozbiórkę, którą udokumentowałam na pamiątkę na zdjęciach, podobnie jak i budowę nowego. Jest również wspaniały, ale nie ma tego uroku. Nie można z niego zejść na kępę, gdzie tyle osób chodziło na spacery. Po starym moście został tylko taras widokowy i wciąż żywe wspomnienia, które zachowałam m.in. dzięki moim obrazom – przekonuje artystka.
Jadwiga Żukowska ma jeszcze jeden sposób, by utrwalać przemijający czas. Zapisała wiele zeszytów wierszami, które stały się swoistym lirycznym i osobistym pamiętnikiem i jednocześnie wyszogrodzką kroniką. Opisuje w nich spacery brzegiem Wisły i mostem w każdej porze roku, zapach melasy przywożonej z cukrowni w MałEj Wsi na bulwar, Teatr Ziemi Mazowieckiej, który na pływającej barce wystawiał sztuki, noc świętojańską, kiedy to dziewczęta wróżyły sobie z rzucanych na wodę wianków, saperów, którzy zimą bronili mostu przed krami.
Jako dusza artystyczna udzielała się w Wyszogrodzie przy wszystkich możliwych okazjach. Przygotowywała pierwszomajowe dekoracje i transparenty zawieszane na filarach mostu podczas dorocznych Dni Wisły w Wyszogrodzie. Pracowała też w Domu Kultury, gdzie prowadziła zajęcia plastyczne. W Wólce Przybójewskiej prowadziła zajęcia z młodzieżą uzależnioną od narkotyków. Prace, które tam powstawały, analizowali potem psychologowie. Ukończyła Studium Nauczycielskie w Ciechanowie. Jej opiekunem artystycznym był Marian Gardziński. Uczyła plastyki w szkołach w Goławinie, Staroźrebach, Małej Wsi, wróciła jednak do swojego ukochanego Wyszogrodu. Tu dodatkowo prowadzi kółko plastyczne. – Zdolnych dzieci u nas nie brakuje. Chętnie przychodzą na zajęcia. Dla mnie sztuka jest pojęciem względnym i każdy może coś stworzyć. Nie toleruję za to lekceważenia obowiązków szkolnych – przekonuje pani Żukowska.
Chętnie brała udział w malarskich plenerach dla nauczycieli m.in. organizowanych w Płocku pod okiem Józefa Kępińskiego. Obok Wyszogrodu uwieczniała na płótnie Czerwińsk, Radziwie, Borowiczki, Płock, Pułtusk. Specjalizuje się w technice olejnej. Na swoim koncie ma kilka wystaw.
Obrazy Jadwigi Żukowskiej dostają często w prezencie przyjaciele. Wizerunek starego mostu trafił m.in. do Macieja Szulca, dawnego kolegi ze szkolnej ławy artystki, a obecnie prezesa sądu.
– Uwielbiam kolory nie tylko na obrazach, ale też w codziennym ubiorze. Pastelowe barwy mimowolnie wprowadzają mnie w dobry nastrój. Nie znoszę czerni. Wiersze i obrazy to moja odskocznia od realnego życia. Kiedy jest mi źle, albo kiedy czuję, że muszę coś stworzyć – rysuję. Słucham do tego Beethovena i Chopina. To mnie uspokaja i nadaje potrzebny do życia dystans – przekonuje Jadwiga Żukowska. Twórcze stany sprawiły, że za każdym regałem w domu postawione są jeszcze nieoprawione obrazy.
-Na wszystko przychodzi czas. Ważne, żeby pasja i chęć tworzenia trwała jak najdłużej – przekonuje wyszogrodzka artystka. Rośnie też mała następczyni malarki. Wnuczka Weronika równie chętnie co babcia chwyta za pędzel. Choć ma dopiero 5 lat, wie, co to są cienie i proporcje.
tekst i fot. BeeS

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …