Najnowsze informacje
anal pump

IV liga lub klasa okręgowa

Rozegrane zostały ostatnie spotkania w Mazowieckiej Lidze Seniorów, zespoły z okręgu płockiego odpadły z Pucharu Polski. Do marca 2008 roku nie będzie walki o punkty, awanse i utrzymanie się. Czy ekipy zapadły w sen zimowy, czy też przygotowują się do następnej rundy?
Sytuacja płockich zespołów nie jest zbyt dobra. Kasztelan Sierpc
Najwyżej w tabeli jest Kasztelan Sierpc, który ma spore szanse na grę w następnym sezonie w IV lidze. – Naszym celem po rundzie jesiennej było zajęcie takiego miejsca, z którego można walczyć o wejście do IV ligi – mówi trener drużyny Rajmund Koperek. – Na awans do wyższej klasy rozgrywkowej z I miejsca nie mamy szans, ale prawdopodobnie pięć zespołów z MLS wejdzie do nowej IV ligi. Jesteśmy w tym gronie i o to będziemy walczyć.
Runda jesienna dla sierpczan była całkiem udana. Przegrali tylko dwa spotkania, mają najmniej straconych bramek, ale zbyt dużo spotkań zakończyło się remisami. To sygnał dla władz klubu, że bez skutecznego snajpera lub dobrego środkowego pomocnika nie ma większych szans na dobre rezultaty. Dobrze, że można pochwalić juniorów występujących w zespole. Wszyscy się sprawdzili, są ograni i powinni być silnym punktem w zespole.
Zdaniem trenera Koperka, co podkreślali także inni szkoleniowcy, liga była wyjątkowo wyrównana. – Mieliśmy kilka takich spotkań, które można było określić mianem rewelacyjnych – tłumaczy. – Ale były i słabsze. W sumie możemy być zadowoleni. Na dodatek problemy, z którymi borykaliśmy się w klubie jeszcze nie tak dawno, prawdopodobnie już nas nie będą nękały. Wkrótce czeka Kasztelana Walne Zebranie, po którym wszystko będzie jasne. Mam nadzieję, że będziemy mogli, zgodnie z planem, rozpocząć zajęcia 3 stycznia. Przy jednej z sierpeckich szkół oddane zostało boisko ze sztuczną nawierzchnią, jest więc duża nadzieja na normalne treningi, także zimą.

Błękitni Gąbin
Co prawda drużyna z Gąbina zajmuje miejsce w dolnej części tabeli, ale trener Marek Ledzion przypomina, że w poprzednim sezonie jego piłkarze zdobyli dokładnie taką samą ilość punktów.
– My w tym sezonie rozpoczęliśmy bardzo późno przygotowania, a na dodatek mieliśmy ogromne problemy z bramkarzem – wyjaśnia.
– Dwóch naszych zawodników wyjechało do pracy w Możejkach, a przy tak szczupłej kadrze, to było bardzo poważne osłabienie.
Powodem kiepskiego miejsca w tabeli jest także zbyt duża ilość spotkań, które zakończyły się remisami. Najbardziej żal punktów straconych w meczach z: Sulejówkiem (2:2), Glinojeckiem (2:2) i z Żurominem (1:1). – W większości meczów, w których straciliśmy punkty, nie byliśmy słabsi – dodaje trener. – Dlatego mamy nadzieję, że tradycyjnie już runda wiosenna będzie lepsza w naszym wykonaniu i powalczymy nawet o IV ligę. Mamy duży potencjał, potrzebujemy tylko odpowiednio dużo czasu na przygotowania i powrót zawodników, którzy wyjechali. Wtedy byłbym spokojny o dalszy los drużyny.
W rundzie wiosennej Błękitni zagrają osiem spotkań na własnym boisku, na szczęście nie będzie tak, jak jesienią, kiedy to pięć kolejnych meczów, w tym cztery w Gąbinie, grali z liderami tabeli. Były to bardzo trudne pojedynki, bo rywale wyjątkowo chcieli się pokazać i utrzymać I miejsca na dłużej. Ale były też takie spotkania, za które mają żal do sędziów. Zostali skrzywdzeni w pojedynkach z Glinojeckiem i Sokołowem.
Błękitni, w odróżnieniu od pozostałych zespołów, jeszcze w grudniu będą trenować. Zajęcia odbywać się będą w hali. Potem krótka przerwa i powrót 8 stycznia.
– Czekają nas tygodnie niepewności, czy wrócą nasi piłkarze do drużyny, czy nadal będą pracować za granicą – zastanawia się trener. – Jeśli wrócą, to spokojnie patrzę w przyszłość. W MLS gramy od trzech sezonów, przyszedł czas na awans.
Mają prawo o tym marzyć, bo przed tygodniem walczyli z drużyną z IV ligi, Hutnikiem Warszawa w Pucharze Polski na szczeblu Mazowsza. W regulaminowym czasie gry był remis 1:1 i wcale nie widać było różnicy klasy. Niestety, w dogrywce indywidualny błąd jednego z piłkarzy sprawił, że stracili bramkę, a potem jeszcze jedną i musieli pożegnać się z rozgrywkami.

Amator Maszewo
Rewelacja ubiegłorocznych rozgrywek w tym sezonie nie spisywała się zbyt dobrze. – Nie jestem zadowolony z występów mojego zespołu – tłumaczy trener Andrzej Kiciński. – Spodziewałem się, że ten sezon będzie trudniejszy, ale liczyliśmy na nieco więcej. Było jednak bardzo ciężko, a najbardziej zaskoczyła mnie wysoka forma zespołów warszawskich. Może nasz wynik byłby lepszy, gdybyśmy mieli swoje boisko do dyspozycji, a tak graliśmy wszystkie spotkania na wyjeździe. Na szczęście na wiosnę już będzie nowe boisko i wreszcie będziemy grać przed własną publicznością.
W Maszewie nie zamierzają składać broni, ale nie bardzo wierzą, że mogą powalczyć o IV ligę. Pozostaje im więc walka w mocnej klasie okręgowej, a potem oczywiście awans. Na szczęście zawodnicy nie uciekają z drużyny, chcą walczyć dalej, wiedzą, że niewiele było potrzeba, by zająć wyższe miejsce.
Trener doskonale wie, co trzeba poprawić w zespole. – Przede wszystkim grę obronną, straciliśmy najwięcej bramek w całej grupie. Poza tym potrzebne są kosmetyczne zmiany, myślę o dwóch nowych piłkarzach, by wzmocnić zespół. Układ gier wiosną mamy niezły, a dodatkowo liczymy na atut własnego boiska, którego jesienią nie mieliśmy.
Na razie zespół jest w okresie roztrenowania, piłkarze planują jeszcze mecze sparingowe i zajęcia na hali. 3 stycznia rozpoczną się przygotowania i od razu będzie 5 treningów w tygodniu. – Jeszcze powalczymy, nie składamy broni, kibice w nas wierzą – kończy rozmowę trener Kiciński.

Skra Drobin
Najniżej w tabeli jest beniaminek, zwycięzca ligi okręgowej w poprzednim sezonie, Skra Drobin. Ekipa rozpoczęła bardzo dobrze, ale szybko dostała zadyszki. W efekcie w 15 spotkaniach zdobyła tylko 9 punktów, na dodatek wszystkie w pierwszych 7 kolejkach. Skra wygrała na inaugurację z Amatorem Maszewo, a w czwartej kolejce pokonała Wkrę w Żurominie. Od ósmej kolejki nie wygrała już spotkania, zaliczając osiem kolejnych porażek.
Zdaniem wiceprezesa Skry Piotra Michalskiego, powodem była plaga kontuzji w drużynie. – Chyba 60% zawodników leczy się i nie gra. Tak źle w drużynie nie było nigdy. Poza tym mamy za małe doświadczenie, przegrywaliśmy mecze, których nie powinniśmy przegrać. Brakowało też napastnika, który potrafiłby wykorzystać stworzone przez drużynę sytuacje. Liczymy na to, że zawodnicy wrócą do zdrowia, dobrze przepracują zimę i powalczą. Przez reorganizację ligi poprzeczka postawiona została bardzo wysoko, dlatego nie zamierzamy nic robić na siłę. Będziemy walczyć, ale jak spadniemy, to zrobimy wszystko, by awansować za rok.
Największy problem leżał właśnie w zbyt wąskiej kadrze. W ligowych meczach musiało walczyć o punkty nawet pięciu juniorów. Zespół ani razu w rozgrywkach nie zagrał w swoim optymalnym składzie. Trudno się więc dziwić, że wyniki były tak słabe.
Teraz piłkarze mają przerwę, prawdopodobnie do 15 stycznia, kiedy w Drobinie oddana zostanie do użytku nowa hala sportowa, gdzie piłkarze będą przygotowywać się do rundy wiosennej. Wszystkie zaplanowane sparingi drużyna zagra na starym boisku, bo co jak co, ale nowej płyty, oddanej przed sezonem, zazdroszczą im inne ekipy. Dlatego jest oszczędzana tylko na najważniejsze mecze.
Na forum internetowym Skry aż huczy od słów krytyki pod adresem zespołu. – Ale chyba nie jest aż tak źle, skoro tyle osób przychodzi na mecze – mówi P. Michalski. – W 3- tysięcznym Drobinie mecze obserwuje około 600 kibiców. Ale kibice otwarcie mówią o konflikcie z klubem. Na pewno wszystko się zmieni wtedy, kiedy drużyna zacznie zdobywać punkty.
W marcu znów na boiska ligowe wybiegną piłkarze walczący w Mazowieckiej Lidze Seniorów. Będzie to ich ostatni sezon, od sierpnia rozpoczną walkę o punkty w nowych grupach i ligach. Mamy nadzieję, że sporo zespołów z płockiego okręgu będzie grało w rozgrywkach mazowieckich. A my oczywiście będzie- my pisać o ich osiągnięciach.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …