Najnowsze informacje
anal pump

Gorzej być nie może?

Po meczu drugiej kolejki rundy rewanżowej mamy dla czytelników dwie wiadomości. I jak zwykle jedna jest dobra, a druga zła. Ta dobra dotyczy tego, że Wisła raczej nie spadnie z ligi. Zajmuje dobre miejsce w środku tabeli, tyle, że nie o to chodziło.
Ale jest też zła wiadomość. Niestety, po drugiej kolejce rundy rewanżowej szanse na awans do ekstraklasy są znikome. 15 kolejek przed końcem sezonu Wisła ma aż 8 punktów straty do lidera i praktycznie odpadła od czołówki. Miejsce w środku tabeli absolutnie nikogo nie zadowala. Nie takie były plany na ten sezon. Jeśli już w połowie rozgrywek okazuje się, że raczej trudno będzie zbudować drużynę na II ligę, o ekstraklasie nawet nie wspominając, to niestety czarno widać przyszłość zespołu.
Płocczanie jechali do Opola po zwycięstwo. W pierwszym meczu w rundzie jesiennej z tym rywalem wygrali 2:0, po bramkach Piotra Bani i Sławomira Peszki. Dla piłkarzy z Płocka każdy inny wynik niż zwycięstwo miał być porażką. Jak się okazało, Wisła przegrała, straciła kolejne punkty i spadła do strefy, z której chyba nie ma szans na awans do ekstraklasy.
Praktycznie wszystko rozegrało się w I połowie spotkania, a raczej w jej 20 pierwszych minutach. W 14 min. Marin Piegzik wykonywał rzut wolny, dośrodkował na głowę stojącego w polu karnym Wisły Ugochukwu Enyinnaya, który bez problemu umieścił piłkę w dolnym rogu bramki Jakuba Skrzypca.
Pięć minut później, znów po stałym fragmencie gry, dośrodkował Artur Błażejewski, a na drodze piłki znalazł się Bartłomiej Sielewski, piłkarz Wisły, który niefortunnie skierował ją do własnej siatki. To kolejna bramka stracona przez płockich piłkarzy ze stałego fragmentu gry.
W 20 min. spotkania piłkarze Odry już prowadzili, a na dodatek odrobili to, co stracili w sierpniu w Płocku. Nic więc dziwnego, że spokojnie rozgrywali piłkę licząc na kolejne błędy lub stałe fragmenty gry. Jednak przed przerwą nic szczególnego już się nie wydarzyło, z wyjątkiem wyrzucenia przez sędziego z boiska, po ukaraniu czerwonymi kartkami (drugie żółte) Tomasza Nakielskiego i Karola Gregorka.
Po przerwie Wisła chciała odrobić straty z I połowy, ale poza „chceniem” nic więcej się nie stało. Za to gospodarze nabrali wiatru w żagle i w 55 min. strzelili trzeciego gola. Jego autorem był Enyinnayi, który dostał znakomite podanie od Piotra Bejery. Zawodnik z Nigerii stał się w ten sposób bohaterem spotkania.
W 62 min. swoją chwilkę radości mieli płocczanie. Sławomir Peszko strzelił gola po rzucie rożnym, ale to nie zdopingowało piłkarzy Wisły, którzy nie poszli za ciosem i nie zdobyli kolejnych bramek. Co prawda było kilka sytuacji, ale to bramkarze wychodzili z nich zwycięsko.
Przed piłkarzami Wisły jeszcze jest jedno spotkanie w tym roku. W niedzielę w Gdańsku Wisła rozegra mecz 1/8 finału Pucharu Polski z Lechią. Czy kibice będą mieli, choć w tych rozgrywkach powody do radości?
Odra: Feć – Surowiak, Ganowicz, Nakielski, Janicki, Błażejewski, Copik, Tracz (89 Karasiak), Piegzik, Bajera (81 Marcinkiewicz), Enyinnaya (68 Kubik).
Wisła: Skrzypiec – Sielewski, Żytko, Wyczałkowski, Górski (57 Mierzejewski), Peszko, Zawadzki (73 Kowalski), Majewski, Staniszewski, Gregorek, Bania (78 Łazicki).
Pozostałe wyniki: GKS Katowice – ŁKS Łomża 5:1, Kmita Zabierzów – Znicz Pruszków 0:1, Pelikan Łowicz – Śląsk Wrocław 2:3, Podbeskidzie Bielsko Biała – Stal Stalowa Wola 0:1, Warta Poznań – Arka Gdynia 0:0, Lechia Gdańsk – Tur Turek 2:0, Motor Lublin – Piast Gliwice 1:1, Polonia Warszawa – GKS Jastrzębie 2:0.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …