Najnowsze informacje
anal pump

Fotoradar za krzakami

Płock, zresztą podobnie jak większość miast w Polsce, ma fatalny układ komunikacyjny. Przejechać płynnie przez miasto w godzinach szczytu, to zadanie niemożliwe do wykonania. Dodać do tego trzeba jeszcze tory kolejowe przechodzące przez centrum, które mogą zatrzymać ruch i spowodować korki nawet w niedzielne popołudnie.
Po nowym moście będziemy mogli jeździć z prędkością 80 km/godz. I dobrze, wszak to teren niezabudowany i bez przejść dla pieszych, bez wyjazdów z bocznych uliczek. Zdaniem kierowców, w Płocku jest więcej takich ulic, po których można byłoby jeździć szybciej niż dopuszczalne w granicach miasta 50 km/godz. Takim przykładem jest Grabówka, którą nie tylko upodobali sobie kierowcy jadący z Borowiczek i Podolszyc do centrum miasta, także strażnicy miejscy, którzy ustawiają tam fotoradar.
Zdaniem naszego czytelnika, ograniczenia prędkości na Grabówce postawiono w czasie, gdy były wykonywane prace na moście. Teraz znak ograniczający prędkość do 30 czy 40 km/godz., traci sens. – Strażnicy wykorzystują fakt, że tamtędy jadą ludzie, spieszący się do pracy lub szkoły i przekraczają niedozwoloną prędkość – tłumaczy. – Ukryci w lesie, łapią na radar samochody jadące tamtą drogą w godzinach rannych i powracających z pracy. A przecież jest tam pusta, równa droga, o doskonałej widoczności i wydaje się, że ustawianie tam fotoradaru jest szykanowaniem kierowców. Strażnicy powinni zająć się innymi rzeczami, niż łapanie kierowców przekraczających prędkość, a jeśli już muszą to robić, to przecież są miejsca, gdzie kierowcy powinni jeździć wolniej. Choćby przy przejściach dla pieszych w pobliżu szkół, albo na ul. Czwartaków, na której urządzane są stale wyścigi motocyklowe, gdzie pojazdy osiągają prędkość nawet 200 km/godz.
Jak nam wyjaśniła Jolanta Głowacka, rzecznik Straży Miejskiej, fotoradar stoi przy drodze, a samochód na poboczu, żeby nie tamował ruchu. Nie ma mowy o ukrywaniu się, jest to oznakowany samochód, w którym siedzą strażnicy w mundurach. Grabówka nie jest jedyną ulicą w granicach administracyjnych miasta, gdzie miejski fotoradar jest ustawiany. Zdjęcia kierowców przekraczających prędkość, tylko we wrześniu, robione były na ul. Bielskiej przy cmentarzu i Zakładach Drobiarskich oraz na ul. Harcerskiej. Wszystkie miejsca ustawiania urządzenia są wcześniej uzgadniane z policją i mają przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo jazdy po mieście. Tylko we wrześniu fotoradar wykonał 374 zdjęcia. Średnio wykonuje się ich około 100 w tygodniu. Wysłanych zostało 355 zapytań do CEPiK, 297 kierowców już zostało zidentyfikowanych.
– Zdarzały się takie przypadki, że jedna osoba została jednego dnia dwa razy sfotografowana przy przekroczeniu prędkości – wyjaśnia rzeczniczka. – Rano pan jechał 120 km/godz., po południu 125 km/godz. I to nie jest tak, że my się ustawiamy w takich miejscach, bo jak niektórzy twierdzą, mamy limity do wykonania. Miejsca ustawiania fotoradaru są często na prośbę mieszkańców lub po analizie ulic najbardziej niebezpiecznych w mieście. W tym pierwszym przypadku mieszkańcy okolicznych uliczek, którzy mieli problemy z wyjazdem ze swoich posesji i z korzystania z dróg dojazdowych, poprosili o ustawianie radaru. Wiemy, że tam jest dobra droga, o nowej nawierzchni i to kusi, by przycisnąć pedał gazu. Dopóki są ograniczenia, kierowcy muszą się podporządkować. A trzeba pamiętać, że w granicach miasta nie można przekraczać 50 km/godz.
J. Głowacka zapewniła nas, że strażnicy nie są odrywani od innych zadań. Fotoradar może być obsługiwany przez pracowników po specjalistycznym przeszkoleniu z dostępem do CEPiK. Są na razie dwie takie osoby w płockiej Straży, ale będzie więcej. Kierowcy, którzy nie zechcą podporządkować się przepisom o ruchu drogowym, muszą liczyć się z nieuchronnością kary. Trudno liczyć tylko na pouczenie, trzeba mieć bardzo dobre wytłumaczenie pośpiechu.
Fotoradar będzie ustawiany na Grabówce do czasu, aż kierowcy przyzwyczają się do przestrzegania przepisów. Kiedy okaże się, że w tym miejscu znacznie poprawi się statystyka wypadków, zostanie przeniesiony w inne miejsce.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …