Najnowsze informacje
anal pump

Firmie grozi likwidacja

Prezes płockich Zakładów Mięsnych Adam Gałczyński zachował stanowisko. Podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia rady nadzorczej spółki nie doszło do zmian w zarządzie firmy. Kolejne posiedzenie rady zaplanowano na 29 października.
Odwołania Adama Gałczyńskiego z funkcji prezesa płockiej spółki mięsnej domagała się załoga zakładu. Dlatego zmiany w zarządzie były jedynym punktem zaplanowanego na miniony czwartek zebrania rady nadzorczej. Według pracowników, prezes źle zarządza należącą do skarbu państwa spółką. O działanie na szkodę spółki, nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków zarząd tej płockiej spółki podejrzewa też kandydatka Platformy Obywatelskiej do sejmu Julia Pitera. O swoich wątpliwościach powiadomiła już prokuraturę.
Miniony tydzień pracownicy Zakładów Mięsnych rozpoczęli od protestu na ulicy Bielskiej, dwa dni wcześniej protestowali podczas otwarcia nowego mostu. We wtorek przedstawiciele związków zawodowych i rady nadzorczej firmy spotkali się z prezydentem Płocka Mirosławem Milewskim. Zdaniem prezydenta, jedyną szansa dla firmy jest wyprowadzenie jej z zapaści. Może to się stać między innymi dzięki pomocy publicznej. Już w najbliższych dniach może zapaść decyzja o przyznaniu spółce 14 mln złotych pomocy z funduszu restrukturyzacji przedsiębiorstw.
Według załogi firmę może uratować prywatyzacja. 27 września tego roku Ministerstwo Skarbu Państwa rozpoczęło nawet ten proces. Do negocjacji zaproszono cztery firmy: Sokołów, Duda, Animex i Indykpol. W Płocku pojawili się także inni potencjalni inwestorzy, którzy chcą przejąć firmę na zasadzie podwyższenia kapitału zakładowego, który wynosi obecnie 6,8 mln złotych.
– Moim zdaniem należy dopuścić inwestora, który wyłoży 7 mln i będzie miał w firmie pakiet 51% akcji – uważa sekretarz Rady Nadzorczej Zakładów Mięsnych, jednocześnie reprezentujący w niej załogę Grzegorz Koperski.
Jednak dzień po ogłoszeniu zamiaru prywatyzacji, zarząd spółki poinformował radę nadzorczą o zamiarze rozwiązania spółki. Kilka dni temu do rady wpłynęło kolejne pismo zarządu, tym razem z prośba o opinię w sprawie sprzedaży nieruchomości firmy przy Bielskiej. – Skoro tak atrakcyjny grunt jest wystawiony na sprzedaż, to niech kupi go miasto – komentuje Grzegorz Koperski.
– Nieruchomość nie jest wystawiona do sprzedaży na wolnym rynku i samorząd nie może jej nabyć. Gmina nie może też w żaden inny sposób przejąć spółki, który nie zabezpiecza podstawowych interesów lokalnej społeczności. O ile wiem, to sprzedaż nieruchomości przy Bielskiej ma być sposobem na dokapitalizowanie Zakładów Mięsnych i wyciągniecie zakładu z problemów – powiedział prezydent Płocka.
Zakłady Mięsne mają obecnie około 7 mln złotych zadłużenia wobec dostawców żywca oraz energii i wody. Średnia pensja w firmie wynosi około 1200 złotych brutto. Jedynym plusem jest to, że zarobki są wypłacane regularnie. Firma ma jednak problemy ze spełnieniem wszystkich norm unijnych. Ma na to czas do końca przyszłego miesiąca. W 2003 roku Zakłady Mięsne otrzymały pomoc publiczną w wysokości 5,9 mln zł. Większość tej kwoty była przeznaczona na spłatę zobowiązań. Jedynie 900 tysięcy było przewidziane na modernizację zakładu. Jak zapewniają przedstawiciele załogi, te pieniądze zostały wykorzystane prawidłowo. Niemniej pieniędzy powinno być wówczas więcej, ponieważ złożony przez firmę wniosek opiewał na kwotę 9 mln zł. W 2006 roku obroty firmy wyniosły około 8 mln zł. W tym roku zaledwie około 4 mln zł.
Gmina Płock ma ze swojej strony ograniczone możliwości pomocy spółce, której większościowym udziałowcem jest skarb państwa. Po 15 % akcji mają pracownicy firmy i dostawcy, jednak całością zarządza minister skarbu. Miasto pomogło ze swojej strony umarzając podatki od gruntu w wysokości ponad 1 mln zł. Jeszcze w tym roku kolejne umorzenie obejmie kwotę około 81 tysięcy złotych.  
(jac)

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …