Najnowsze informacje
anal pump

Fatalna nawierzchnia

Ledwie przebrzmiały pochwalne fanfary dla drugiej przeprawy mostowej mostu, a już słuchać skargi użytkowników. – Na asfalcie są nierówności. Zwłaszcza jadąc od Radziwia widać, jak jest pofalowany. Przejeżdżając samochodem, odczuwa się dyskomfort jazdy. Jak to możliwe, żeby nowa nawierzchnia była w tak fatalnym stanie, tym bardziej że drogi dojazdowe są proste jak stół? Nie trzeba być specjalistą, by wiedzieć, że jest tu jakaś fuszerka – mówią płocczanie. Wykonawca tłumaczy, że powstałe nierówności muszą rozjeździć samochody i że to normalny stan w przypadku tak nowoczesnej nawierzchni. Znawcy tematu poddają w wątpliwość takie wyjaśnienia, ale oficjalnie nie chcą się wypowiadać w kwestii nawierzchni na moście i nabierają wody w usta. Co tak naprawdę dzieje się z nowym mostem w Płocku?

Sygnały o problemach z nawierzchnią mostu już dawno dotarły do Urzędu Miasta. Nową przeprawę mostową odbierał Miejski Zarząd Dróg i od razu interweniował w sprawie u podwykonawcy. Obecnie jednak nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania, czy ten stan nawierzchni wymaga prac naprawczych i kto powinien przeprowadzić jego ocenę. Nastroje uspokaja Andrzej Hancyk, pełnomocnik prezydenta miasta do strategicznych inwestycji drogowych, który utrzymuje, że nawierzchnia jest prawidłowa. Nierówności wynikają ze specyficznego rodzaju asfaltu. Chropowatość musi być zachowana, żeby nie było ślisko. Jest to nowoczesna technologia, po raz pierwszy wykorzystywana w Polsce, a z powodzeniem praktykowana w Niemczech.
Dokładniejszego wytłumaczenia szukaliśmy u wykonawcy inwestycji Przedsiębiorstwa Robót Mostowych „Mosty Łódź” S.A.: – Problemy mogą wynikać z tego, że przez ostatnie dwa lata most był nieużytkowany. Warstwa wierzchnia powinna się wyrównać i odpowiednio rozłożyć pod wpływem ruchu kołowego. Obecnie na moście jest jednak za mały ruch. Szkoda, że nadchodzi zima, bo będzie to utrudnione zadanie. Na moście położony jest bowiem asfalt twardolany i będzie zbyt sztywny zimą – tłumaczy Wojciech Pater, dyrektor przygotowania produkcji z Przedsiębiorstwa Robót Mostowych „Mosty Łódź” S.A. Dodaje również, że to specjalnie dobrany asfalt do tego typu konstrukcji. Przypomniał sytuacje ze starego mostu, na którym ze względu na zły rodzaj asfaltu było sporo problemów i napraw. Położono tam zwykły asfalt, który spotykamy na polskich drogach. Kładziony na beton spełnia swoją funkcję, jednak w przypadku mostu, warstwę asfaltową kładzie się na płytę, która pod wpływem ruchu samochodów pracuje i sprężynuje. Zwykły asfalt od takiego podłoża odchodzi i tworzą się dziury. W „Mostach Łódź” dowiedzieliśmy się, że w przypadku nowego mostu wybrano bardziej przemyślaną technologię. Zastosowano nowoczesny asfalt twardolany, który będzie pracował razem z płytą i nie będzie po czasie odpryskiwał.
– Zmieniliśmy nieco projekt mostu, tworzonego na bazie jugosłowiańskiego projektu z lat 70. Były tam przestarzałe technologie. Zastosowaliśmy droższe rozwiązanie i asfalt stosowany obecnie w nowoczesnych konstrukcjach w całej Europie – tłumaczy Wojciech Pater.

Dwa lata i wszystko będzie w porządku
O tym, że i do Łodzi dotarły sygnały, że z nową nawierzchnią na płockim moście są problemy nikt nie ukrywa. Wojciech Pater przekonuje, że ewentualne poprawki może wykonać w ramach gwarancji firma podwykonawcza odpowiedzialna za położenie asfaltu.
– W chwili budowy mostu w Płocku mieliśmy do wyboru dwie istniejące firmy, zajmujące się kładzeniem asfaltu. Wybraliśmy „Tarcopol” duńsko-polską spółkę. Nasz podwykonawca wystosował już oficjalne oświadczenie dotyczące usterek na budowie mostu przez Wisłę w Płocku – twierdzi Wojciech Pater.
Dotarliśmy do tego pisma. Napisał je w październiku br. Roman Deska – dyrektor podwykonawczej firmy. Dla laika oświadczenie jest dość skomplikowane, ale istotne w całej sprawie. Przeczytamy w nim, że:

– Instrukcja użytkowania nawierzchni z asfaltu twardolanego na moście głównym i moście dojazdowym przez rzekę Wisłę w Płocku przewiduje, że po dopuszczeniu obiektu do ruchu przez okres minimum czterech tygodni nawierzchnia musi być czyszczona z nadmiaru kruszywa uszorstniającego. W tym okresie prędkość pojazdów powinna być ograniczona do 80 km/h. Po zakończeniu robót w listopadzie 2005 roku nawierzchnia została przez nas oczyszczona. Równość nawierzchni została sprawdzona w czasie odbioru robót, co zostało udokumentowane w protokołach pomiaru równości. Zastrzeżenia MZD w Płocku mogą wynikać z przyjęcia złej metody pomiaru. Zalecana norma dla nawierzchni mostowej zaleca używanie czterometrowej a nie pięciometrowej łaty. Dopuszczalny prześwit pod łatą dla nawierzchni asfaltu lanego przy układaniu mechanicznym wynosi 6 mm. Przy układaniu ręcznym 8 mm. Należy zwrócić uwagę, że nawierzchnia pokryta jest częściowo wtopionym grysem uszorstniającym frakcji 2/5 mm, co w dużym stopniu zniekształca wyniki pomiarów. Właściwy wygląd i fakturę nawierzchnia z asfaltu twardolanego osiągnie po 1-2 latach eksploatacji. Usterki dotyczące naszych robót wymienione w Protokole z dn. 31 maja 2007 roku usunęliśmy w dn. 16-20 lipca 2007.

Co z tego pisma wynika na pewno – nierówności na moście użytkownicy sami muszą rozjeździć. To zaskakujące stwierdzenie nie tylko dla użytkowników dróg, ale też specjalistów od nawierzchni asfaltowych. Niestety, żaden z nich nie chciał wystąpić oficjalnie w roli eksperta. Wielu kwitowało zaistniałe rozwiązanie, jednym stwierdzeniem – „to niemożliwe”, albo że jest to wada techniczna!
Wszyscy są jednak zdania, że dwa lata nieużytkowania mostu mogło odbić się na powierzchni asfaltu. Dowiedzieliśmy się też, że nie ma takiej możliwości, żeby położyć idealnie prosto nawierzchnię. Jeżeli są proponowane przez podwykonawcę rozwiązania typu rozjeżdżenia nawierzchni w codziennym ruchu kołowym, to może warto jeszcze raz przeprowadzić pomiary, tym razem jednak wymaganą czterometrową łatą, a nie narzucaną przez podwykonawcę pięciometrową, która może faktycznie dawać fałszywe wyniki. Niestety, kwestia „rozjeżdżenia” nawierzchni przez dwa lata jest raczej nie do przyjęcia.
Przyjdzie walec
i wyrówna…
Również Andrzej Nowakowski radny miejski, a obecnie także poseł z ramienia Platformy Obywatelskiej nie chce wierzyć w takie tłumaczenie. Poruszył kwestie nawierzchni na nowym moście na jednej z ostatnich sesji rady miasta. – Dostałem uwagę od mieszkańców, poza tym sam przejeżdżałem nowym mostem i komfort jazdy jest fatalny. To dość dziwne w porównaniu z nie tak dawno budowaną nitką ulicy Wyszogrodzkiej, po której jeździ się z przyjemnością, a przypomnijmy, że wykonały ją płockie firmy. Most pochłonął olbrzymie pieniądze. Spodziewałem się po krajowych firmach specjalizujących się w takich nawierzchniach większego profesjonalizmu – mówi Andrzej Nowakowski, dodając, że wyjaśnianie sprawy specjalną technologią może wskazywać na błędy. – Nie jestem budowlańcem, ale to tłumaczenie mnie nie zadowala. Potrzeba sprawdzenia wykonania nawierzchni mostu przez odpowiedni organ. Myślę o inspekcji drogowej czy też Najwyższej Izbie Kontroli.
Płocczanie denerwują się, że przecież most dwa lata stał bezczynnie. W tym czasie chyba łatwiej byłoby wykonać poprawki. – A teraz co? Jedną nitkę zamkną do remontu, a drugą otworzą. Chyba wystarczająco jest problemów przy wjeździe na most od strony Płocka – narzekają nasi czytelnicy, którzy wcale się nie zdziwią, gdy Płock znów stanie się obiektem szyderstw w całym kraju. Zresztą sami też się śmieją, że może lepiej wynająć walce drogowe i od ręki wyrównać garby, niż czekać dwa lata aż zrobią to nasze samochody.  
Blanka Stanuszkiewicz

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …