Najnowsze informacje
anal pump

Do zobaczenia po przerwie

Zespół Śląska zapewne pamiętał porażkę 17:25 przed własną publicznością, jakiej doznał w I rundzie rozgrywek I ligi piłki ręcznej mężczyzn, kiedy to Wisła, dzięki fantastycznej grze w obronie i Andrzeja Marszałka w bramce , w 13 min. prowadziła 7:0. Tym razem Śląsk nie zamierzał dopuścić do takiej kompromitacji. Widać było, że piłkarze wyszli na parkiet bardzo skoncentrowani.
Obie drużyny od początku spotkania zagrały niesamowicie skutecznie w obronie. W 7 min. Wisła przegrywała 1:2, by wykorzystać chwilową dekoncentrację gości i doprowadzić w 13 min. do wyniku 6:2. Wydawało się, że goście ponownie ulegną płockiemu zespołowi, ale tak się nie stało. Szybko poderwali się do walki i w 20 min. było już 8:7, a Śląsk kontrolował grę, nie pozwalając płocczanom na zwiększenie różnicy.Bardzo dobrze dla gości rozpoczęła się II połowa spotkania. W 32 min. był wynik 14:13, a w 38 min. 15:14. Nie po raz pierwszy w tym spotkaniu Śląsk starał się doprowadzić do remisu, ale gospodarzom udawało się przejąć inicjatywę i odskoczyć na kilka bramek. Tak było choćby w tej części pojedynku. Z wyniku 15:14 płocczanie wyprowadzili na 18:14 w 42 min., by w 44 min. pozwolić na zmniejszenie różnicy do wyniku 18:17.
Przy stanie 21:20 w 50 min. kibice mieli nadzieję, że znów Wisła odskoczy. Tymczasem po golu Macieja Dmytruszyńskiego, w 51 min. był remis 21:21, a potem 22:22 i robiło się coraz bardziej nerwowo. Jednak o ile skład wrocławskiego zespołu jest dość wyrównany, to ogromnym atutem drużyny płockiej jest Andrzej Marszałek. Kiedy płocki bramkarz ma swój dzień, to przeciwnik nie ma szans na zwycięstwo.
W meczu ze Śląskiem, podobnie jak w meczu w pierwszej rundzie, Marszałek grał skutecznie, dzięki czemu z wyniku 24:23 w 55 min., zrobiło się 26:23 w 57 min. Potem też nie pozwolił zbliżyć się przeciwnikom, broniąc w sytuacjach niemal niemożliwych. Między innymi wybronił trzy rzuty karne, pokonał go dopiero przy czwartym, dawny kolega z drużyny Andrzej Mokrzki.
Bardzo dobre spotkanie w barwach Wisły rozegrał także Robert Jankowski. Zwykle ma on za zadanie grać w obronie, co rzadko doceniają kibice. W tym meczu nie tylko świetnie spisywał się w defensywie, ale także strzelał gole. W drużynie Śląska imponował Krzysztof Lijewski, który chyba ma zamiar zrobić większą karierę niż jego starszy brat Marcin.
Po meczu zadowoleni byli piłkarze gospodarzy, choć nie pożegnały ich oklaski. Było to kolejne zwycięstwo, z którego nie był zadowolony trener Bogdan Kowalczyk, mający mnóstwo zastrzeżeń do swoich piłkarzy. Wszyscy mają nadzieję, że po przerwie zespół będzie grał dużo lepiej.
Wisła: Marszałek, Góral – Niedzielski 4/1, Kisiel, Titov 3, Paluch 4/1, Wiśniewski 4, Kuptel 2, Zołoteńko 2, Szczucki 2, Jankowski 5
Śląsk: Banisz, Ciechanowicz – Lewicki 2, Gliński 1, Lijewski 7, Mokrzki 2/1, Osmola, Wardziński, Gudz 2, Nowak, Garbacz 3, Dmytruszyński 6/1, Salami.
Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …