Najnowsze informacje
anal pump

Czy chciałbyś być na naszym miejscu?

Parkingów z kopertą jest zdecydowanie za mało, a przynajmniej połowa z nich i tak nie spełnia swojej roli. Są takie, jak choćby w zatoczce przy ul. Jachowicza, otoczone wysokim krawężnikiem, na które nawet najbardziej wysportowani nie mogą podjechać. Wiele z nich opatrzonych jest napisem „zabrałeś moje miejsce, zabierz moje kalectwo”, lecz nawet tak dramatyczne apele nie odstraszają zdrowych, chętnych  do pozostawienia tam aut, choćby na chwilę. Czy tę sytuację zmieni nowy taryfikator mandatów? Od początku grudnia za parkowanie w miejscu dla niepełnosprawnych zapłacimy 500 zł, wcześniej tylko 20. Czy sprawni kierowcy przestaną być aroganccy i bezduszni? Czy to oznacza, że wreszcie z miejsc wydzielonych będą korzystać tylko osoby niepełnosprawne?
Nad wyznaczaniem miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych nikt tak naprawdę nie czuwa. Zwykle są wyrysowane przy siedzibie instytucji i na osiedlach wielorodzinnych, najczęściej na wyraźną prośbę samych zainteresowanych. Bywa jednak i tak, że administracje osiedli muszą odmówić prośbie niepełnosprawnego. Powód – brak takiego miejsca na parkingu osiedlowym.
Niestety, nie wszystkie miejsca parkingowe spełniają swoją rolę. – Problem jest często w prawidłowym oznakowaniu takiego miejsca – mówi Tomasz Gorczyca z Biura Rzecznika Osób Niepełnosprawnych. – Ani Policja ani Straż Miejska nie wystawi mandatu, jeśli miejsce nie jest prawidłowo oznakowane. Musi być pozioma koperta i znak osoby niepełnosprawnej na wózku, (zimą, jak jest śnieg często nie widać tego oznakowania) oraz pionowego znaku z literą P i małą tabliczką z osobą na wózku. Tak wygląda prawidłowe oznakowanie, w przeciwnym wypadku policja tłumaczy się tym, że kierowca może nie przyjąć mandatu, odwoła się do sądu, a ten przyzna mu rację.
Warunkiem pozostawienia samochodu na miejscu dla niepełnosprawnych jest posiadanie karty parkingowej, wydawanej przez Prezydenta Miasta Płocka. W roku 2005 wydanych zostało 288 takich kart, rok później już 344, w 2007 roku ich ilość wzrosła do 477, zaś w tym roku wydanych zostanie prawdopodobnie blisko 600 kart. Część z nich jest przedłużana, ale duża część wydawana jest na czas nieokreślony, co oznacza, że można śmiało wyliczyć, iż na dziś taką ważną kartę posiada sporo ponad 1000 osób. Niepełnosprawni twierdzą, że razem z tymi osiedlowymi, miejsc parkingowych jest nie więcej niż około 500.
Żeby otrzymać kartę parkingową, trzeba oczywiście być osobą niepełnosprawną, dysponującą orzeczeniem wydanym przez Powiatowy Zespół Orzekania o Niepełnosprawności. – W swoim orzeczeniu Komisja wydaje decyzję o niepełnosprawności osobie, która spełnia przesłanki zawarte w ustawie o ruchu drogowym – tłumaczy Tomasz Gorczyca z Biura Rzecznika. – Drugi dokument, na podstawie którego wydajemy karty, to orzeczenie wydane przez ZUS o całkowitej niezdolności do pracy lub znacznym stopniu niepełnosprawności. Przy lekkim i umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, karta wydawana jest tylko wtedy, gdy niepełnosprawność dotyczy narządów ruchu.
W Płocku jest około 12 tys. osób niepełnosprawnych, ponad tysiąc dysponuje kartami parkingowymi, które dodajmy, są respektowane na terenie całej Unii Europejskiej. Obowiązująca dziś karta wydawana jest od 2002 roku, ze zdjęciem, a wydawana jest dla osoby niepełnosprawnej, nie na konkretny samochód. Wiadomo, że jest jeszcze grupa ludzi, którzy mają stare karty parkingowe i korzystają z nich, tłumacząc się, że nie stać ich na wyrobienie nowej. Karta wydawana jest na taki okres, na jaki wydane jest orzeczenie, a opłata wynosi 25 zł, ale dla wielu niepełnosprawnych to zbyt duży wydatek. Część jest wydawana bezterminowo.
W ostatnim czasie do rzecznika zgłasza się coraz więcej osób po kartę z zapytaniem, jak zdobyć jeszcze miejsce w pobliżu domu. Okazuje się, że nie zawsze jest to takie proste i bywa, że jest to powód do kłótni i problemów. – Zdarza się, że w jednym bloku mieszkają dwie osoby posiadające karty parkingowe, a jest tylko jedno wyznaczone miejsce dla niepełnosprawnych – opowiada T. Gorczyca. – Bardzo często nie ma możliwości wyznaczenia drugiego miejsca, jest więc miejsce, ale bez oznaczenia nr rejestracyjnego pojazdu i wtedy korzysta z niego ten niepełnosprawny, który wcześniej je zajmie. Nie są to sytuacje komfortowe, zwłaszcza że wiele osób uważa, że jak ma kartę, to trzeba mu zapewnić miejsce. Tak, zdarzają się skargi, ale to nie my możemy cokolwiek w tych sprawach poradzić.
Włóż kartę za szybę
Chyba najwięcej do czynienia z osobami posiadającymi karty parkingowe mają strażnicy miejscy. – Problemów z kartami jest mnóstwo – mówi Jolanta Głowacka, rzecznik Straży Miejskiej. – My doskonale wiemy, że nie wszyscy używają jej zgodnie z przepisami, ale słyszymy takie wyjaśnienia, że nie mamy prawa ukarać osoby, która naszym zdaniem, nieprawnie z niej korzysta. Karta może być używana, gdy samochodem jedzie osoba, na którą została wystawiona. Tymczasem jedzie zdrowy kierowca i tłumaczy, że to po lekarstwa dla chorej, albo po tę osobę, która musi jechać na badania lub do lekarza, w wielu przypadkach widać wyraźnie, że karty są wykorzystywane nieprawnie, wręcz nadużywane. Niestety, nie wszystko da się zweryfikować. Przede wszystkim jednak miejsc, na których mogą parkować niepełnosprawni, jest po prostu za mało. Choćby pod Szpitalem na Winiarach, gdzie te kilka wydzielonych miejsc jest zawsze zajętych, a potrzeby są dużo większe.
Straż Miejska często wzywana jest na osiedla, gdzie ilość miejsc dla niepełnosprawnych też jest ograniczona i bywa, że mniejsza niż osób, posiadających kartę parkingową. Z tego powodu jest sporo skarg, donosów, niepotrzebnych kłótni. Niektórzy niepełnosprawni do końca nie wiedzą, gdzie mogą zostawić swój pojazd, parkują pod zakazem zatrzymywania się i uważają, że im wolno łamać przepisy. W takich sytuacjach zakładana jest od razu blokada na koła, a właściciel pojazdu nie wybroni się posiadaniem karty parkingowej.
Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że za szybą trzeba wykładać oryginał karty, zdarza się, że specjalnie zakrywana jest ostatnia cyfra roku, na który karta jest ważna, z wiadomych powodów. Bywa też, że w pozostawionym na specjalnym miejscu samochodzie nie ma karty. – Sama byłam świadkiem takiej sytuacji, kiedy właścicielka pojazdu stwierdziła, że nie musi zostawiać karty, bo wszyscy tu wiedzą, że to jej miejsce – wspomina J. Głowacka.
Od kilku dni pozostawienie samochodu na miejscu przeznaczonym do parkowania dla niepełnosprawnych kosztuje 500 zł i 1 pkt. Taki mandat dostanie każda osoba, która nie ma ważnej karty parkingowej. Być może w ten sposób problem zostanie rozwiązany i wreszcie osoby zdrowe nie będą wykorzystywać tych miejsc, ani ich zastawiać.
Wiele osób, które nieprawnie parkowały na oznaczonych miejscach, nie odbierało mandatu, tłumacząc się potem w sądzie. Nie wszyscy wiedzą, że sądu nie obowiązuje taryfikator mandatowy. Jeśli udowodni on popełnienie wykroczenia przez zdrową osobę, sąd może zasądzić grzywnę do 5 tys. zł i koszty sądowe. Do tego dochodzi wstyd za popełnienie tego wykroczenia.
Piotr: Parking dla niepełnosprawnych powinien być szeroki
Najbardziej znanym płockim niepełnosprawnym na wózku jest Piotr Jaroszewski, który posiada kartę parkingową, ale nie zawsze z niej korzysta. – Moim zdaniem są dwa podstawowe problemy związane z tą sprawą – mówi. – Pierwsza, to brak dostatecznej ilości miejsc parkingowych, a druga, to nasza mentalność. Przez tyle lat mało kto zwracał uwagę na wiele różnych, często bzdurnych przepisów, omijając je i wierząc, że jak raz się udało, to zawsze się uda. Podobnie było z miejscami parkingowymi dla osób niepełnosprawnych. Nikt za bardzo nie pilnował, by zajmowali je tylko ludzie z kartami parkingowymi. A ponieważ zwykle są usytuowane w dogodnych miejscach, to były wykorzystywane. Rzadko kto zastanawiał się, że dla nas, osób niepełnosprawnych, takie wydzielone miejsce, szersze od normalnych parkingów, to możliwość załatwienia wielu spraw.
Zdaniem Piotra miejsca parkingowe są nie tylko potrzebne, ale powinny one być odpowiednio szerokie, tak by osoba niepełnosprawna mogła przesiąść się z samochodu prosto na wózek. – Może trudno to sobie wyobrazić, ale jak mam zaparkować pojazd i potem z niego przesiąść się na wózek, jeśli jest tam zbyt mało miejsca? Przecież nie poproszę kogoś, by mi zaparkował pojazd po tym, jak w innym miejscu przesiądę się na wózek.
Piotr jest sportowcem i często jeździ samochodem za granicę. Widzi, że tam życie jest łatwiejsze, a parkingów podziemnych tak dużo, że nikomu zdrowemu do głowy nie przyjdzie korzystać z tych wydzielonych. Na zachodzie Europy polska karta parkingowa jest honorowana, ale zwykle policja sprawdza, czy osoba na zdjęciu prowadzi samochód lub w nim jedzie. Wysokie mandaty za popełnienie takiego wykroczenia powinny odstraszyć wielu próbujących korzystać z wydzielonego miejsca. Ważna jest nieuchronność kary. Wiadomo, że wiele oznaczonych miejsc parkingowych jest monitorowanych przez miejskie kamery i szybko reagujących strażników. To może sprawić, że powoli problem powinien być eliminowany.
Niestety, z dala od monitoringu, wielu zdrowych kierowców liczy na to, że może na oznaczonym miejscu zostawić swój pojazd. – Tym, którzy myślą, że nie powinniśmy być tak faworyzowani, proponuję, by popróbowali poruszać się po mieście o kulach, albo by spróbowali wysiąść z samochodu prosto na wózek, wjechać do instytucji po specjalnie wybudowanym podjeździe – denerwuje się Piotr. – Wiele razy słyszę, że to wyróżnianie nie powinno mieć miejsca, że my, ludzie na wózkach mamy przez to dodatkowe przywileje. Tak jest chyba tylko w naszym kraju.
Na razie problem jest i to duży. Dopóki nie przybędzie w mieście i na osiedlach dobrze oznakowanych i szerszych od innych miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych, do tej pory osoby na wózkach nie będą miały ułatwionego życia.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …