Najnowsze informacje
anal pump

Czy bać się kryzysu?

Światowy kryzys finansowy odcisnął swoje piętno także na mieszkańcach Płocka i całego regionu płockiego. Choćby poprzez utrudnienia w dostępności do kredytów bankowych, które w ostatnich tygodniach mają, niestety, w Płocku miejsce. Jednak ogólna kondycja finansowa regionu i jego rozwój gospodarczy pozwalają wysnuć przypuszczenia, że choć światowy regres okazuje się być poważniejszy niż przypuszczano, to sytuacja w Polsce (w tym na Mazowszu i regionie płockim) wydaje się być stosunkowo stabilna. Według raportu Finamo, firmy zajmującej się doradztwem finansowym, w wyniku globalnych zawirowań polska gospodarka będzie rozwijać się wolniej, niż dotychczas prognozowano, ale nadal w tempie kilkukrotnie szybszym niż kraje zachodnie. Zgodnie z prognozami w 2009 roku nastąpi spowolnienie tempa rozwoju wzrostu gospodarczego do 4 proc., podczas gdy przewidywania dla krajów UE wynoszą 0,6 proc. Czy raport ma szanse się sprawdzić?

Co w praktyce oznacza 4 proc. wzrost? Podwojenie się polskiej gospodarki już w ciągu 17 lat. Czyli w 2025 roku Polacy będą produkować dwa razy więcej. Oznacza również, że z pewnym przybliżeniem, realne dochody Polaków średnio wzrosną w przyszłym roku przynajmniej o około 4 proc. Nie będzie to już tak wysoka dynamika jak obecnie (dwucyfrowa stopa wzrostu wynagrodzeń w porównaniu z ubiegłym rokiem, np. 10,9 proc. we wrześniu – dane GUS), jednak nadal na tyle silna, by podtrzymywać wysoki poziom popytu wewnętrznego.
Podsumowując, w przypadku polskiej gospodarki nie możemy mówić o recesji, czy wyhamowaniu rozwoju, a raczej o spowolnieniu. Wzrost na poziomie ok. 4 proc. rocznie to nadal kilka razy więcej niż przewidywania dla UE czy Stanów Zjednoczonych. To świadczy o dobrej kondycji gospodarczej naszego kraju, bezpieczeństwie polskiej gospodarki i szansach na wyjście obronną ręką ze światowego kryzysu i zmniejszenie dystansu do krajów o lepiej rozwiniętych gospodarkach.
Na Mazowszu rosną koszty pracy
Pomimo objawów przełożenia się spowolnienia krajowej gospodarki na koniunkturę w poszczególnych regionach, na tym tle pozytywnie wyróżnia się województwo mazowieckie, z rynkiem warszawskim będącym „lokomotywą” całego obszaru. Nie należy jednak zapominać, że są pewne czynniki ryzyka dla kontynuacji dynamicznego wzrostu.
Niepokojący jest przede wszystkim wzrost kosztów pracy. Dynamicznie rosną wynagrodzenia (średnia dla sektora przedsiębiorstw wyniosła 3922,38 zł o jedną piątą więcej od średniej krajowej). Dodatkowo malejące bezrobocie (7,5 proc. w całym województwie (2,1 proc. w stolicy), czyli o prawie 2 p.p. mniej niż średnia krajowa) powoduje, że rynek pracy staje się coraz bardziej nasycony. To w połączeniu ze wzrostem kosztów materiałów wywołuje zmniejszenie poziomu produkcji w przemyśle. W sierpniu tego roku obniżyła się ona aż o 5,5 proc. względem analogicznego w 2007. Kolejnym czynnikiem ryzyka jest już odczuwalne ograniczenie dostępności kredytu, które oznacza konieczność weryfikacji planów inwestycyjnych przez firmy.
Dobra koniunktura w „budowlance”
Paradoksalnie symptomy spowolnienia osłabia na razie utrzymująca się dobra koniunktura w sektorze budowlanym. Z jednej strony dynamicznie wzrosła zarówno liczba mieszkań oddanych do użytku (o 40 proc.), jak też liczba rozpoczętych budów (o 5,8 proc.), jednak wydano mniejszą liczbę pozwoleń (o 5,5 proc.). Ten ostatni element w połączeniu ze spadającymi cenami mieszkań (w Warszawie cena metra kw. spadła w ciągu roku o ok. 2,1 proc.) sugeruje zbliżające się spowolnienie w tym segmencie. Problemem może być ograniczenie dostępności kredytu dla deweloperów, co uderzy szczególnie w mniejsze podmioty. Gorsze czasy dla branży zwiastuje negatywna ocena spółek giełdowych przez inwestorów.
Największy deweloper ze stolicy J.W. Construction stracił od dnia debiutu ponad 90 proc. swojej wartości. Niekoniecznie jednak taka sytuacja może mieć miejsce w Płocku. Jak pisaliśmy kilka tygodni temu, płoccy deweloperzy (i spółdzielnie mieszkaniowe) w małym stopniu posiłkują się kredytami inwestycyjnymi, bowiem pieniądze na budowę otrzymują bezpośrednio od zainteresowanych lokatorów. Także spadki cen mieszkań, odczuwane w większych miastach w całym kraju, w Płocku raczej nie mają miejsca z tego powodu, że to przyszli lokatorzy z góry finansują ich budowę. Aktualnie w Płocku średnia cena metra kwadratowego mieszkania, wyliczona przez analityków Domu Kredytowego Notus, wynosi 3624 zł.
Niesolidni dłużnicy w Płocku?
Jakie są jeszcze powody, by przypuszczać, że kryzys dotknie nas w mniejszym stopniu niż wysoko rozwinięte kraje? Chociażby takie, że poziom zadłużenia statystycznego gospodarstwa domowego w Polsce jest nieporównywalnie niższy od tego w krajach rozwiniętych. Co ciekawe, statystyki regionalne wywołują wrażenie, że w czołówce najbardziej niesolidnych dłużników plasują się mieszkańcy Mazowsza. Prawie miliard zł zaległości (979 mln zł) oraz 132 tys. klientów podwyższonego ryzyka (czyli tych, którzy zalegają z płatnościami ponad 60 dni) to druga pozycja w kraju (za woj. śląskim). Zgoła odmiennie wygląda sytuacja, gdy weźmiemy pod uwagę odsetek niesolidnych dłużników przypadających na 1000 mieszkańców. Przy średniej dla całego kraju wynoszącej 3 proc. poziom 2,6 proc. dla Mazowsza plasuje ten region w połowie stawki. Ale jeśli się weźmie pod uwagę poszczególne podregiony Mazowsza, to Płock akurat w tej niechlubnej dziedzinie notuje wysokie wskaźniki. Największy odsetek przypada na powiaty: Radom 5,2 procent niesolidnych dłużników, Płock – 4,2 proc., Warszawa – 3,3 proc. W skali kraju zdecydowana większość długów to płatności nie przekraczające w przypadku konsumentów 1 tys. zł, oraz 3 tys. zł – w przypadku przedsiębiorstw.
Taka struktura pokazuje, że pomimo systematycznego wzrostu liczby niesolidnych dłużników, ich poziom jest nadal na dość niskim poziomie i dlatego trudno mówić
o zagrożeniu wystąpienia głębokiego kryzysu.
Na koniec kilka przekazanych nam przez NOTUS statystycznych danych, które pozwolą na porównanie wskaźników socjalno – gospodarczych całej Polski i Płocka. Otóż liczba mieszkańców Płocka wynosi 126 968 (przy 38 115 000 zamieszkujących we wszystkich regionach Polski). Niestety, oficjalne (nie mylić z realnym) bezrobocie wynosi 10,3% i jest wyższe od średniej krajowej – 8,9%. Wynagrodzenie także odbiega od krajowej, ale niestety znów niekorzystnie dla nas: Płock – 2573 zł, Polska – 3170 zł. Wreszcie mieszkania oddane do użytku za okres I-IX 2008: Polska – 133 698, Płock – 540.
Tomasz Szatkowski

Komentuje Eryk Smulewicz, senator RP
Kryzys finansowy, który rozpoczął się w Stanach Zjednoczonych rodzi obawy o kondycję gospodarki krajów UE, o gospodarkę Polski, w tym także gospodarkę Mazowsza i subregionu płockiego. Warto jednak zaznaczyć, że ekonomiści i eksperci są w zdecydowanej większości zgodni, że nie grozi nam kryzys gospodarczy. Wynika to z kilku powodów.
Po pierwsze żyjemy w regionie, który ma pokaźny rynek wewnętrzny, w którym umiejscowione są strategiczne przedsiębiorstwa decydujące o bezpieczeństwie energetycznym całego kraju. Przedsiębiorstwa te planują realizację wielu pokaźnych inwestycji, co powinno przełożyć się na odpowiednio wysoki popyt na usługi budownictwa inwestycyjnego i przemysłowego.
Po drugie Mazowsze jest regionem, które w latach 2007-2013 otrzyma ogromne wsparcie z funduszy Unii Europejskiej. Do tego dojdzie finansowanie rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich oraz dopłaty bezpośrednie. Ze środków finansowych Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego finansowana będzie budowa dróg, lotnisk, inwestycje w sektorze turystyki i kultury, a także projekty służące rozwojowi przedsiębiorczości, promocji gospodarczej i sprzyjające rozwojowi Internetu i społeczeństwa informacyjnego. Ponadto finansowane będą przedsięwzięcia, które będą polegać na wdrażaniu nowoczesnych innowacyjnych technologii oraz prowadzące do rewitalizacji miast i poprawiające jakości transportu miejskiego.
Po trzecie, północne Mazowsze to rejon z dużym udziałem rolnictwa i obszarów wiejskich. Do tego sektora będzie również kierowane wsparcie finansowe w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich oraz w ramach tzw. dopłat bezpośrednich. Efektem tego wsparcia będą inwestycje realizowane przez rolników, samorządy oraz przedsiębiorstwa. Bardzo ważnym efektem tego wsparcia finansowego będzie także generowany popyt konsumpcyjny. Z biegiem czasu normalizować się będzie sytuacja na rynku zbóż i środków do produkcji rolnej (spadek cen nawozów sztucznych) i zapewnienie opłacalności produkcji zbóż dzięki wprowadzeniu w październiku b.r. przez Komisję Europejską ceł na transport zbóż do krajów UE.
Są jednak i zagrożenia oraz jak się wydaje stracone szanse, które będą spowalniać rozwój. Miasto Płock mimo licznych potrzeb realizacji różnych inwestycji, w tym także licznych zapowiedzi nie jest w stanie ich urzeczywistnić.
Płock mógłby być takim inwestorem, którego aktywność powoduje rozwój lokalnej gospodarki, chociażby poprzez realizację inwestycji drogowych, infrastrukturalnych, a także inwestycji sprzyjających rozwojowi przedsiębiorczości i tworzeniu nowych miejsc pracy. Takim przykładem straconych szans jest chociażby Płocki Park Przemysłowo – Technologiczny, który niestety tylko w planach miał wygenerować kilka tysięcy miejsc pracy. Podobny los może spotkać inne planowane przez płocki Ratusz inwestycje. Miejmy nadzieję, że nie trafią na półkę, zamiast poprawić poziom i jakość życia mieszkańców i przyczynić się do przyspieszenia rozwoju społecznego i gospodarczego. A przecież Płock może być jednym z wiodących miast pod względem gospodarczym i poziomu życia mieszkańców nie tylko na Mazowszu. 

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …