Najnowsze informacje
anal pump

Czy „mięsne” pokonają czas?

Kierownictwo Zakładów Mięsnych w Płocku wciąż ma nadzieję, że na początku grudnia powiatowy lekarz weterynarii przyzna firmie uprawnienia unijne. Tylko pod tym warunkiem będzie ona mogła dalej prowadzić produkcję. Grzegorz Koperski, który z ramienia rady nadzorczej pełni obecnie obowiązki prezesa „mięsnych”, uważa, że wszystko jest na dobrej drodze.
Wciąż nie wiadomo, jaki los spotka zakłady i pracującą w nim około 400-osobową załogę. Wprawdzie w ostatnich dniach zatrudnienie maleje i ma miejsce duży ruch kadrowy (pracownicy odchodzą na emerytury, świadczenia przedemerytalne lub urlopy bezpłatne), ale i tak, jeśli firma upadnie (a jest jedyną w Polsce 100 % spółką skarbu państwa, która zajmuje się przetwórstwem mięsa), wówczas kilkaset osób straci pracę. W październiku pracownicy pikietowali przed zakładem, domagając się jego prywatyzacji.
Przypomnijmy, że trudności płockich Zakładów Mięsnych sięgają roku 2001. W roku 2003 firma otrzymała prawie 6 mln zł na restrukturyzację. W opinii Ministerstwa Skarbu pieniądze te nie zostały należycie wykorzystane. Potem jak w kalejdoskopie zaczęli zmieniać się prezesi. Po Krzysztofie Łukaszewiczu na jego fotelu zasiadł przysłany z Warszawy Adam Gałczyński, który m.in. restrukturyzował FSO. Kilka tygodni temu decyzją rady nadzorczej Gałczyńskiemu podziękowano. Pełniącym obowiązki prezesa został wspomniany już Grzegorz Koperski – członek rady nadzorczej. W składzie zarządu ze „starego” grona pozostał jedynie Wojciech Nawrocki – dyrektor ds. technicznych.
W piątek 30 listopada br. mija żelazny termin dostosowania zakładu do standardów unijnych. Firma od kilku miesięcy stara się zrealizować plan technologiczny z maja 2007 r. Pracuje przede wszystkim nad tym, żeby spełnić minimum wymogów. W tym też celu postanowiono tymczasowo wyłączyć z eksploatacji działy, których na pewno nie zdążono by zrestrukturyzować: – Aktualnie prowadzimy prace w części przyjęć żywca, uboju trzody chlewnej, rozbioru wieprzowiny, produkcji wędlin i chłodni przechowalniczej wraz z ich obiektami towarzyszącymi i ciągami komunikacyjnymi – relacjonuje Grzegorz Koperski. – Z eksploatacji wyłączyliśmy dwie kondygnacje: pierwsze piętro, na którym odbywała się produkcja konserw, oraz piwnice. Demontujemy tam instalacje. Czy zdążymy na czas? Wszystko robimy własnymi siłami, pomaga nam wiele firm z całej Polski. Z różnych względów zaczęły prace dopiero teraz, chociaż czekały na wejście do zakładu już w lipcu.
Jaka będzie decyzja służb weterynaryjnych?
Grzegorz Koperski zapowiada, że przed 30 listopada poinformuje powiatowego lekarza weterynarii Jacka Gruszczyńskiego, że w zakładzie zrealizowano technologiczne wymagania. Gruszczyński już raz położył swój zawodowy los na szali, gdy w czerwcu 2006 r. podjął warunkową decyzję o przyznaniu „mięsnym” standardów unijnych. Wojewódzki lekarz weterynarii zawiesił wówczas Gruszczyńskiego w obowiązkach, a zakładom nakazał przeprowadzenie zmian technologicznych. Z woli Komisji Europejskiej ma się to odbyć właśnie do 30 listopada br. Jeśli Jacek Gruszczyński tym razem nie będzie chciał ratować Zakładów Mięsnych i nie zaakceptuje poprawek, firma będzie mogła odwołać się od jego decyzji. Produkcji zaprzestanie tylko wówczas, jeśli dostanie taki nakaz administracyjny „z góry”.
Od kilku miesięcy Zakłady Mięsne szukają dodatkowych środków na restrukturyzację. Jeszcze dwa miesiące temu Wojciech Nawrocki zapowiadał, że niebawem napłyną one z Brukseli. Chodzi dokładnie o 14 mln 550 tys. zł, które może zakładom przekazać skarb państwa w ramach pomocy publicznej, jeśli UE uzna, że zakład się wystarczająco zrestrukturyzował. Innym z warunków uzyskania pomocy jest posiadanie własnych 7 mln zł na inwestycje. Unia wciąż jednak zwleka z odpowiedzią. W październiku poprosiła o uzupełnienie dokumentów: – Nasz plan restrukturyzacyjny obejmuje lata 2007-2011. Gdybyśmy uzyskali notyfikację Komisji Europejskiej, moglibyśmy dostać pieniądze jeszcze w czwartym kwartale tego roku. Jeśli do notyfikacji nie dojdzie, te środki nie przepadną, tylko zostaną przesunięte na rok 2008.
Koperski dodaje, że unijne pieniądze są „znaczone”, czyli można je będzie wykorzystać nie „na limuzynę dla prezesa”, ale na konkretne cele: spłatę części zadłużenia, dalszą modernizację, zakup maszyn. Żeby poprawić wiarygodność marki na płockim rynku, Zakłady Mięsne o kilka zł obniżają ceny swoich produktów. Chcą stać się konkurencyjne, co przyczyni się do powrotu klientów do sklepów „mięsnych”. 
(eg)

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …