Najnowsze informacje
anal pump

Czternasta rocznica

Wszystkie największe dzienniki i tygodniki (prościej: dwa dzienniki i trzy tygodniki, ale to i tak dużo, jak na czterdziestomilionowy biedny kraj, w którym zanim kupi się droższą gazetę, trzeba trzy razy się zastanowić, czy robi się dobrze, zważywszy że jest się przed wypłatą, a nie po, a zresztą po wypłacie też ma się wątpliwości) uczciły jak należy 14-lecie toruńskiej rozgłośni ojca Tadeusza Rydzyka. Jak należy, to znaczy tak, jak tylko wypada czcić tak nieszczególną rocznicę (chodzi tylko o liczbę). Co będzie za rok? W każdym razie ilość tekstów poświęconych w minionym tygodniu Radiu Maryja mówi sama za siebie. Nie były to, co prawda, teksty zbyt życzliwe, jak to przy okazji świętowania zwykło bywać, ale każdy przecież świętuje jak umie. Nawet pan Tomasz Lis przy tej okazji przypomniał sobie, że trzeba jeszcze raz głośno postawić pytanie, „czy istnieje problem Radia Maryja”? Ale dobrze, że sobie przypomniał, bo gdyby problem nie istniał, to z pewnością po takim pytaniu od razu zaistnieje. Zresztą istnieje niezbicie i bez tego pytania, bo przecież pan redaktor Michnik i Jego Ekscelencja biskup Życiński przy każdej nadarzającej się okazji zapewniają, że istnieje.
Tak przekonująco, że nawet młodzież, pełna przecież wiary w najwyższe ideały liberalnej demokracji, z ideałem wolności na czele, który ostatnio znowu trochę częściej zaczął gościć na transparentach, przeważnie żywi przekonanie, że wolność, owszem, powinna istnieć dla każdego radia, za wyjątkiem, ma się rozumieć, Radia Maryja. Poza tym ta sama młodzież uważa, o czym mam okazję dosyć często się przekonywać, że nie ma w kraju zła większego niż to właśnie Radio i jego szanowny Dyrektor. Siła perswazji redaktora i biskupa jest tak duża, że przeważnie nie dotknięci bezpośrednim kontaktem z Radiem żywią do niego nienawiść największą. Co nie jest chyba zgodne ze standardami demokracji, która na szczęście dopiero co została uratowana, jak to trafnie zauważył pan Stanisław Michalkiewicz, „przy pomocy gejów i lesbijek, którzy własnymi piersiami, i czym tam mają, bohatersko osłaniali ją przed wściekłymi szturmami faszyzmu”. Szturm został odparty, demokracji jakby zrobiło się więcej, skąd zatem ta zapiekłość na Radio?
Ano stąd chyba, że choć zwycięstwo jest oczywiste, to jednak, o czym wszyscy dobrze wiedzą, nie ostateczne. A od kiedy okazało się, że teren w Toruniu nie jest wcale skażony trądem, jak przekonywano, a czego teraz dowód niezbity dali i premier rządu, i niejeden minister, robi się coraz mniej wyraźnie. Być może pełne zwycięstwo ideałów demokracji będzie musiało przesunąć się w czasie, albo może nie nastąpić nigdy. I to by się dopiero porobiło. I na to był potrzebny okrągły stół, na to była potrzebna Gazeta, na to kapitał zachodni w mediach, by teraz z takim trudem zdobywać demokrację, która jakoś nie chce się przyjąć u nas, a przyjęła się bez trudu gdzie indziej? Nie tylko się przyjęła, ale i rozwija się bez żadnych zahamowań, choć te i w demokracji są bardzo potrzebne. I nawet tam wszędzie obok złych skutków, o które w demokracji łatwo, są też skutki dobre, jak choćby przejezdne drogi i mosty, a godziwie zarabia większość ludzi, nie tylko etatowi utrwalacze demokracji, co u nas zadekretowano już na samym początku transformacji, o czym głośno mówić do dziś nie za bardzo wolno, zresztą o pieniądzach mówić nawet nie za bardzo wypada.
Na szczęście dzięki Radiu Maryja i wszystkim instytucjom skupionym wokół niego, a jest ich już kilka: telewizja, szkoła wyższa, instytuty wydawnicze, poszerza się pole wolności, przełamuje się monopol jednego ośrodka opiniotwórczego, wyrosłego na pniu okrągłego stołu oraz na pniu nowoczesnej zachodniej totalnej mentalności konsumpcyjnej, na głoszenie jedynie słusznej wizji życia, polityki, gospodarki. Tylko można się cieszyć i życzyć powodzenia.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …