Najnowsze informacje
anal pump

Chińczycy lubią polskie mleko

Pierwsza sesja powiatu płockiego po wakacyjnej przerwie poświęcona została omówieniu obecnej sytuacji w rolnictwie. Radni i goście – przedstawiciele instytucji pracujących na rzecz rolnictwa, z zadowoleniem komentowali, że wreszcie zboże ma swoją wartość cenową i nie kryli rozczarowania związanego z tzw. dopłatami zwierzęcymi, które otrzymają nieliczni hodowcy zwierząt.
Do dyskusji o rolnictwie w powiecie płockim przygotował radnych Marek Pietrzak, dyrektor wydziału rolnictwa i środowiska w Starostwie Powiatowym w Płocku. Przypomniał, że powiat płocki jest jednym z największych na Mazowszu, zajmuje 180 tys. hektarów, z czego aż 73 % stanowią użytki rolne, a 40 % mieszkańców powiatu utrzymuje się wyłącznie z rolnictwa. Średnio na jedno gospodarstwo przypada 9,7 ha, największe obszarowo gospodarstwa znajdują się na terenie gmin Drobin, Staroźreby i Brudzeń Duży. Najwięcej hoduje się trzody chlewnej, a dalszy rozwój rolnictwa zależeć będzie od tempa jego restrukturyzacji.
Optymistyczną wizję hodowli zwierząt przedstawiła Stanisława Gołębiowska, p.o. Powiatowego Lekarza Weterynarii w Płocku. Wynika z niej, że powiat płocki jest wolny od takich chorób jak białaczka onzootyczna bydła czy bruceloza, i że w tym roku wykryto jedynie cztery przypadki gruźlicy w trzech gospodarstwach (chore sztuki zostały zlikwidowane). Poza tym na terenie powiatu od dawna nie występuje pryszczyca, klasyczny pomór świń czy gąbczasta encefalopatia bydła (czyli choroba wściekłych krów): – Wchodzą w życie przepisy nakazujące zwalczanie salmonellozy na fermach drobiu. Od 2009 r. na każdej fermie, na której wykryta zostanie salmonella, trzeba będzie wybić stado – zapowiadała S. Gołębiowska. Nie wiadomo jednak, czy będzie kto miał sprawdzać te fermy: – Brakuje weterynarzy w terenie. Ci, którzy są, starzeją się, a młodzi lekarze weterynarii znajdują zatrudnienie gdzie indziej, nie chcą być wiejskimi weterynarzami.
Służby weterynaryjne nie mogą poradzić sobie z trzema zjawiskami na płockiej wsi: rolnicy niechętnie szczepią psy przeciw wściekliźnie, nie zgłaszają padnięć zwierząt i nie przestrzegają zakazu przemieszczania chorego bydła. Niedawno jeden z rolników za to, że usiłował ukryć padłe zwierzę, dostał w sądzie wyrok 3 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 500 zł grzywny.
Na zaproszenie radnych odpowiedziała także Jolanta Lipska, p.o. kierownika płockiego biura powiatowego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Ze statystyk wynika, że wziąwszy pod uwagę wszystkie działania, które są realizowane w Agencji, najmniej rolników z powiatu płockiego interesuje się zalesieniami gruntów ornych (2 wnioski), znacznie więcej chciałoby skorzystać z środków na polepszenie dobrostanu zwierząt (982 wnioski), wciąż dużym zainteresowaniem cieszą się renty strukturalne (98 wniosków). Wnioski o dopłaty bezpośrednie złożyło 10 tys. 465 rolników, o dopłaty ONW – 3 tys. 359 rolników.
Szerokie spektrum sytuacji w rolnictwie w powiecie, Polsce, Europie i świecie przedstawił Wiktor Szmulewicz – prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, rolnik ze Starych Święcic w gminie Mała Wieś: – Rolnictwo nareszcie przeżywa pewien sukces – zaopiniował. – Ten rok jest dla naszego rolnictwa nadzwyczaj korzystny. Nikt się nie spodziewał, że produkcja roślinna wreszcie wyjdzie z kryzysu. To rekompensata za poprzednie, chude lata. Poza mrozami nie było u nas większych klęsk, które dotknęły światowych potentatów w produkcji zbóż. Dzięki temu cena zboża konsumpcyjnego sięga nawet 1.000 zł za tonę. Generalnie w świecie brakuje zbóż konsumpcyjnych, a w Polsce zbiory były dobre. Dość udane i opłacalne były także zbiory rzepaku, który kupowali u nas Niemcy.
Trudniej od producentów zbóż mieli w tym roku hodowcy trzody chlewnej. Ceny to szybowały w górę, to gwałtownie spadały, ale nie ma powodów do paniki, ponieważ na wieprzowinę z Polski jest duże zapotrzebowanie na Dalekim Wschodzie: w Korei i Japonii. Z drugiej jednak strony wysokie ceny pasz mogą spowodować ograniczenie produkcji świń. Znacznie lepiej dzieje się obecnie na rynku mleka: – Ceny mleka systematycznie rosną. Za mleko producentom rekordowo płaci OSM Sierpc – 1,6 zł za litr. Tyle nie płaci nikt w Polsce. Mleko zdrożało, ponieważ jest potrzebne do produkcji mleka w proszku, cieszącego się ogromnym zbytem w Chinach, w których rząd wprowadził obowiązkowy program picia mleka. Z tym wiąże się także wzrost cen masła i innych przetworów mlecznych – diagnozował Wiktor Szmulewicz.
Jest dobrze, będzie lepiej. Polska wywalczyła, że co roku o 3 % zwiększany będzie unijny limit produkcji mleka. Tak duża skala wzrostu polskim hodowcom systematycznie zwiększać będzie opłacalność i stabilność tej produkcji.
Płockiemu rolnictwu przysłuży się także fakt, że wbrew unijnym zapowiedziom na razie wstrzymana została reforma rynku cukru. Nagły wzrost ceny cukru odłożył na 2 lata planowaną reformę, na której stracić mogło wielu producentów buraka cukrowego. W powiecie płockim nie ostała się już wprawdzie żadna cukrownia, ale w Borowiczkach sprawnie funkcjonuje hurtownia zaopatrująca zakłady KSC „Polski cukier” w środki do produkcji, a w Małej Wsi – wedle zapowiedzi Szmulewicza – w przyszłym roku uruchomiona zostanie produkcja spirytusu ze zbóż i melasy buraczanej. Na to przedsięwzięcie potrzeba jedynie 70 mln zł.
Elżbieta Grzybowska

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …