Najnowsze informacje
anal pump

Całkowicie in blanco

Na kolejnej rozprawie związanej z fałszowaniem wyborów prezydenckich w Płocku, w 2002 roku, nie stawił się jeden z trzech oskarżonych Tomasz G. Sąd postanowił jednak sprawę kontynuować. Przypomnijmy, że prokuratura oskarża Jacka K. o to, że „będąc mężem zaufania w Obwodowej Komisji Wyborczej nakłaniał, udostępnił pomieszczenie i kierował wypełnieniem niezgodnej z prawdą dokumentacji wyborczej”. Wśród oskarżonych znajduje się również Janina M. 23 listopada przed sądem zeznawali kolejni świadkowie w sprawie. M. in. sędzia Małgorzata Michalska, która była podczas wyborów prezydenckich przewodniczącą Miejskiej Komisji Wyborczej w Płocku. O tym, że doszło prawdopodobnie do fałszowania podpisów w Komisji Okręgowej numer 8, dowiedziała się od swojego zastępcy Wojciecha Peterskiego. Otrzymał on wcześniej telefon od pełnomocnika PIS-u. – Jego zdaniem protokół został wcześniej podpisany in blanco. Przejrzałam jeszcze raz protokół. Zgadzał się matematycznie. Na ostatniej stronie podpisali się wszyscy członkowie komisji okręgowej nr 8. W miejscu przeznaczonym na uwagi, nie było nic napisane – zeznawała Małgorzata Michalska.
Szybko zweryfikowała jednak telefoniczną informację i skontaktowała się z komisarzem wyborów Władysławem Urbańskim. Ustalili, że członkowie Komisji Okręgowej nr 8 powinni zjawić się w pełnym składzie przed Komisją Miejską, żeby wyjaśnić sprawę. Podejrzane wydawało się dwugodzinne opóźnienie Tomasz G. w dotarciu z materiałami wyborczymi i protokołami z ulicy Miodowej do Ratusza. – Dzwoniłam w tym czasie do pana Tomasza G. na komórkę i do domu. Nikt się nie zgłaszał. W międzyczasie powstał szum medialny. Pojawiła się policja. Dojechali też pozostali członkowie Komisji Obwodowej nr 8 – tłumaczyła świadek, informując jednocześnie, że w Ratuszu przesłuchiwano członków Komisji Obwodowej nr 8. Wszyscy przyznali się do podpisywania protokołów „in blanco”. – W trakcie rozmowy z członkami komisji wszedł Tomasz G. Położył spis wyborców przede mną. Zapytałam, gdzie przebywał. Odpowiedział, że koło cmentarza na ulicy Kobylińskiego złapał gumę. Wszystkie materiały wyborcze miał w samochodzie. Otworzyłam spis wyborców. Dużo podpisów składanych było tą samą ręką. Miałam wrażenie, że ktoś musiał się spieszyć. Nie były trafione równo w kratkę – zeznawała Małgorzata Michalska. Zastanawiająca była duża frekwencja mieszkańców ulic „słodkich” w przeciwieństwie do innych obwodów. Poza tym liczby podawane przez członków Komisji Obwodowej przewodniczącej Komisji Miejskiej były inne od podanych w protokole. – W samochodzie Tomasza G. znaleźliśmy rozrzucone karty do głosowania, spis wyborców oraz pierwszy protokół z danymi, o których mówili członkowie komisji.
Z zeznań sędziny dowiedzieliśmy się również, że Tomasz G. podczas przesłuchań w Ratuszu był przerażony tym, co się dzieje. Rozpłakał się i prosił o telefon do żony. Wkrótce okazało się jednak, że członkowie usłyszeli, jak Tomasz G. rozmawia z mężczyzną. Telefon został mu zabrany. Komisja Miejska zarządziła ponowne przeliczenie głosów z Komisji Obwodowej nr 8, wykorzystując znalezione w samochodzie Tomasza G. opieczętowane pakiety.
Kolejny świadek, sędzia Władysław Urbański o domniemanym fałszerstwie poinformowany został przez posła Wojciecha Jasińskiego. – Początkowo nie mogliśmy w to uwierzyć. Podjęliśmy decyzję, żeby powiadomić o tym fakcie policję. Dowiedzieliśmy się, że tej nocy zgłoszenia napływały do policji kilkakrotnie – tłumaczył Władysław Urbański, dodając, że niedopuszczalne jest wypełnianie formularzy in blanco. – Do tego podpisy były tylko na ostatniej stronie, a powinny być na każdej kartce protokołu.
Sąd postanowił zwrócić się do prokuratury rejonowej w Ostrołęce o nadesłanie akt do wglądu w związku z toczącym się postępowaniem w niniejszej sprawie. Przyjął również wniosek oskarżonego Jacka K., dotyczący przesłuchania w sprawie Elżbiety Gocławskiej i Magdy Dercz, dysponującej nagranym materiałem z udziałem osób, które były świadkami fałszerstwa wyborczego. Jako świadkowie zgłoszeni zostali również Maciej Krajewski i Zbigniew Dymke. Byli bowiem obecni w pomieszczeniu sekretariatu w siedzibie SLD w noc wyborczą i wiele w sprawie ewentualnego fałszerstwa wyborów mogą powiedzieć. Następna rozprawa odbędzie się 30 listopada, w chwili, gdy ukazuje się to wydanie Tygodnika Płockiego. O przebiegu procesu będziemy informować na bieżąco Czytelników TP.
BeeS

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …